Archiwum Polityki

Siódme niebo

Miałem niedawno sen. Jak się potem okazało, proroczy. Jako kabinowy tłumacz przysięgły z amerykańskiego na kaszubski spałem w jednym łóżku z premierem Tuskiem, żeby miał mnie pod ręką, gdy zadzwoni w nocy Biały Dom z Waszyngtonu. Wszystko szło dobrze, premier spał spokojnie jak aniołek, bo pod ręką miał mnie, tylko że gdy Barack Obama zadzwonił, to ja jako tłumacz kabinowy z tego właśnie powodu byłem obok w kabinie. Słyszałem dobrze, jak rozmawiali, choć trochę ich zagłuszał nasz prezydent, który stał na ulicy pod oknem i ryczał ze śmiechu, że Tusk mówi po angielsku.

Polityka 39.2009 (2724) z dnia 26.09.2009; Tym; s. 121