Archiwum Polityki

artykuł 212

Polskie prawo pozwala za słowa ścigać tak jak za najgroźniejsze przestępstwa – z zastosowaniem aresztu i przymusowych badań psychiatrycznych włącznie. Wyrok za pomówienie oznacza banicję

Był Wielki Czwartek 2008 r. Robert Rewiński wybrał się po przedświąteczne zakupy. Niedaleko od domu drogę zajechał mu jeep. Wyskoczyło z niego trzech potężnie zbudowanych mężczyzn: „Pan Robert Rewiński? Policja”. Powiedzieli mu, że jest poszukiwany, i grożąc bronią, wyciągnęli go z auta. W kajdankach zawieźli na komisariat. Nie wierzyli własnym oczom, gdy zobaczyli decyzję sądu o aresztowaniu: „Artykuł 212? A co to, kur..., jest?”.

Okazało się, że chodzi o tekst, w którym kilka lat wcześniej Rewiński jako dziennikarz lubuskiej „Gazety Wyborczej” opisywał, jak publiczne pieniądze z tamtejszego Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska zasilały firmę, której działalność nie miała nic wspólnego z ochroną środowiska, i ujawniał powiązania między jej właścicielem a władzami WFOŚ.

Polityka 41.2009 (2726) z dnia 10.10.2009; Raport; s. 38