Archiwum Polityki

Zamierzona dyskredytacja

W związku z notką „Lustracja intuicyjna” [Ludzie i wydarzenia, POLITYKA 39], gdzie poinformowano o opieszałości w prowadzeniu badań wyjaśniających prawdziwość oświadczeń lustracyjnych wobec sędziów TK, uprzejmie prostuję, że takie postępowanie wobec mnie prowadzi się już nie 7, lecz ponad 10 lat (od sierpnia 1999 r.). Oto fragment pisma (z 31.09.), wystosowanego przeze mnie do prezesa Trybunału: „Jak wynika z upublicznionych dokumentów przesłanych do sądu lustracyjnego w sprawie dotyczącej sędziego TK Mirosława Wyrzykowskiego (....) w IPN prokurator A. Relko (być może nazwisko brzmi inaczej – napis niewyraźny) bada, co najmniej od kilku miesięcy, sprawę prawdziwości złożonego przeze mnie oświadczenia lustracyjnego. Nikt mnie o tym nie informuje. Badanie trwa co najmniej kilka miesięcy. Upublicznienie tego podejrzenia godzi w moją wiarygodność. Cała sprawa wygląda na zamierzoną dyskredytację i zrobienie złej atmosfery wokół Trybunału i mojej osoby. Powstaje bowiem pytanie, jak długo i jak szeroko można badać wiarygodność złożonego oświadczenia lustracyjnego w sprawach sędziów. W moim wypadku pierwsze oświadczenie zostało złożone w 1999 r. w związku z powołaniem na stanowisko sędziego NSA”.

Prof. dr Ewa Łętowska, Warszawa

Polityka 42.2009 (2727) z dnia 17.10.2009; Do i od redakcji; s. 122
Reklama