Archiwum Polityki

Agnieszka Odorowicz. Silna pani

Zrobiła najbardziej spektakularną karierę urzędniczą ostatnich 20 lat. Dokąd poprowadzi polskie kino?

Jeśli polskie kino wychodzi z kryzysu, to jedną z twarzy jego odrodzenia jest Agnieszka Odorowicz. Współtwórczyni, a teraz szefowa Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (PISF). Rocznik 1974.

Urodziła się w Katowicach, wychowała w leśniczówce pod Zawierciem. Miała aspiracje: śpiewała w chórze w ognisku muzycznym, grała w kółku teatralnym, na pianinie, nosiła się na czarno, kładła mocną kreskę nad górną powieką, zapuszczała włosy, chciała zostać aktorką w Krakowie. Na drugim roku ekonomii spróbowała sił na egzaminie w Akademii Teatralnej. Miała wadę wymowy, prof. Zofia Kruszewska, guru aktorska od poprawnej wymowy, ostrzegała, że będą kłopoty. Agnieszka odpadła i z poczuciem krzywdy zabrała się do organizowania życia kulturalnego, co również dawało szansę obcowania z artystami. Do dziś możliwość obserwowania i przyjaźnienia się z ludźmi o nadnormalnej wrażliwości, która, przyznaje, często przeradza się w konflikty, ale też i w sztukę, uważa za największy przywilej swojej pracy.

A obserwatorzy podkreślają szczególne cechy charakteru, które pozwalają jej działać w dziedzinie animacji kultury, gdzie stronami są rozhisteryzowani artyści, niekompetentni urzędnicy, interesowni politycy oraz instytucje rozleniwione socjalistycznymi dotacjami. Te cechy to pracowitość, upór, umiejętność tworzenia frontów sojuszniczych. Niezbędna jest też bezwzględność i nieprzesadna empatia połączona z umiejętnością uśmiechania się, gdy trzeba.

Kameralnie

Działalność publiczną zaczęła od studenckiego samorządu w Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Miała 21 lat. Jej wieloletni współpracownik Jacek Wilczyński wspomina bezpośrednie hasło, z którym wystartowała: „Masz kłopoty z myśleniem – zostaw to innym”.

Polityka 1.2010 (2737) z dnia 02.01.2010; Kultura; s. 82
Reklama