Archiwum Polityki

Diagnoza przewodniczącego

Tak się składa, że wielki sukces posłanki Kempy i posła Wassermanna, którzy triumfalnie powrócili do składu sejmowej komisji hazardowej, zbiegł się w czasie z wielkim sukcesem posła Czumy z PO, który od wielu tygodni nie daje się usunąć z fotela przewodniczącego sejmowej komisji ds. nacisków. Trzeba jednak zaznaczyć, że sukces Czumy jest większy, jeśli wziąć pod uwagę, że za jego odwołaniem są nie tylko politycy opozycji, czyli PiS i SLD, ale także koledzy z jego własnej partii, którzy uważają, że komisja pod jego rządami pogrążyła się w kompletnym chaosie.

Niedawno próbowali oni namówić Czumę do rezygnacji, ale stanowczo odmówił. Fakt, że polityk ten wciąż widzi siebie na czele komisji, to dowód na to, że ma on doskonały wzrok, a także oryginalne i bezkompromisowe spojrzenie na różne sprawy. Na jego decyzję mogło zresztą dodatkowo wpłynąć to, że komisja, której przewodzi, ma masę roboty. Nie jest tajemnicą, że mimo iż zebrała się już 89 razy, jeszcze niczego nie ustaliła, a to oznacza, że ustalenie wszystkiego jest dopiero przed nią.

Kilka dni temu, zmęczeni ciągłym odwoływaniem Czumy, opozycyjni członkowie komisji zdecydowali wreszcie o zaprzestaniu dalszego odwoływania go. Okazało się, że w oporze trwa jedynie poseł Matyjaszczyk z SLD, co sam przewodniczący Czuma tłumaczy jego „stanem maniakalno-depresyjnym”.

Gdyby śmiała diagnoza Czumy potwierdziła się, byłoby to pierwsze ważne ustalenie kierowanej przez niego komisji i oznaka jej powrotu do normalności. W tej sytuacji posłowi Matyjaszczykowi można tylko życzyć, aby jego stan także w końcu powrócił do normalności.

Polityka 3.2010 (2739) z dnia 16.01.2010; Fusy plusy i minusy; s. 88
Reklama