Archiwum Polityki

Zmory Marczewskiego

Koledzy, czy musieliście robić te filmy, które zrobiliście? – pytał Wojciech Marczewski na pierwszym po 1989 r. festiwalu w Gdyni. On całe lata 80. milczał. W nowej Polsce też nie kręci filmu za filmem. Uczy, pomaga młodszym; osobliwy charakter jak na artystę. Nic dziwnego, że nie ma imponującej filmografii, ale za to każdy tytuł, pod którym się podpisał, coś znaczy w historii polskiego kina. Na boxie, który trafia właśnie do sprzedaży, znalazły się trzy tytuły: „Zmory” (1979), „Dreszcze” (1981) i „Ucieczka z kina Wolność” (1990).

Polityka 5.2010 (2741) z dnia 30.01.2010; Kultura; s. 48