Archiwum Polityki

Sprawiedliwi wśród narodu

Większość nie godzi się na upublicznianie swoich danych, zdjęć i historii” – zaczyna Cezary Łazarewicz swój tekst o Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, odznaczonych przez Yad Vashem za ratowanie Żydów podczas okupacji [POLITYKA 10]. A jednak nasze doświadczenie jest inne. W ramach programu „Polscy Sprawiedliwi – Przywracanie pamięci” przy Muzeum Historii Żydów Polskich przeprowadziliśmy ze Sprawiedliwymi lub ich rodzinami ponad 270 wywiadów.

Niewiele osób, do których zwracają się nasi młodzi współpracownicy, odmawia. Na stronie www.sprawiedliwi.org.pl zamieściliśmy 400 historii pomocy, 800 sylwetek Sprawiedliwych, 1340 ratowanych. Hańbą dla Polski jest los Polaków ratujących Żydów. Większość zmarła w zapomnieniu, wielu w biedzie. Cokolwiek się dla nich u nas robi w ostatnich latach, to za mało.

Jednak pisząc o Sprawiedliwych nie można naginać faktów do założonej tezy. Trzeba choćby wspomnieć, że Prezydent Lech Kaczyński odznaczył Krzyżami Komandorskimi kilkuset Sprawiedliwych i ratujących. Polskie Towarzystwo Sprawiedliwych nie jest na skraju bankructwa, jak pisze Łazarewicz – w 2009 r. otrzymało granty z Fundacji Batorego i Ann Frank Fonds, które pozwolą mu kontynuować działalność przez najbliższe dwa lata. Dobrze, że POLITYKA alarmuje, niedobrze, że uogólnia pojedyncze – jak wynika z naszych obserwacji – doświadczenia.

Na koniec uwaga o warsztacie. Historia Antoniny Wyrzykowskiej, przytoczona w artykule, zaczerpnięta jest w całości z książki Anny Bikont „My z Jedwabnego”, dobry obyczaj nakazuje podać źródło.

Łucja Koch,
koordynator projektu „Polscy Sprawiedliwi – Przywracanie pamięci”
Muzeum Historii Żydów Polskich

 

Od autora:

Napisałem, że większość Sprawiedliwych nie godzi się na opublikowanie swoich zdjęć i historii na stronach Żydowskiej Fundacji dla Sprawiedliwych, bo tak poinformowała mnie Agnieszka Perzan, która w tej fundacji pracuje.

Polityka 14.2010 (2750) z dnia 03.04.2010; Do i od redakcji; s. 122
Reklama