Archiwum Polityki

Łatane skrzydła

Hangary 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, który wozi najważniejsze osoby w państwie, przypominają muzealną wystawę radzieckiej awiacji. Tupolew 154, który rozbił się pod Smoleńskiem, miał 20 lat, tyle samo co druga i jedyna obecnie rządowa maszyna tego typu.
Najwyżsi urzędnicy w naszym państwie latają nie tylko 20-letnimi samolotami, ale jeszcze starszymi, bo pamiętającymi czasy Gierka, śmigłowcami Mi-8 i małymi odrzutowcami Jak-40, które można by porównać do dużych Fiatów i Polonezów. Nie dziwne więc, że każde ich pojawienie się na zagranicznym lotnisku wywołuje złośliwe komentarze.

Tylko w ciągu ostatnich siedmiu lat rozpisywano cztery przetargi na nowe samoloty dla vipów. Żaden nie doszedł jednak do skutku, bo kolejne rządy – SLD, PiS i PO – je odwoływały.

Polityka 16.2010 (2752) z dnia 17.04.2010; _PUSTY_; s. 16