Archiwum Polityki

Mój sąsiad Goering

Staliśmy na brukselskiej ulicy. Mieszkanie pod naszym zapełniało się cudzymi meblami, na górę wjeżdżały kanapy i kredensy, fotele i dziecięce mebelki, na końcu wtarabaniła się palma. Wtedy mój wzrok padł na tabliczkę z nazwiskiem nowych lokatorów.

– Goering – przeczytałam.

– Niemożliwe – powiedział J.

– A jednak.

– Ale Herman?!

– Znacie jakiegoś Hermana Goeringa? – zapytał syn.

Spojrzeliśmy po sobie w oszołomieniu. Czy znamy Hermana Goeringa?...

Znajomy Niemiec wybuchnął śmiechem na wieść o tym, kto zamieszkał pod nami.

Polityka 17.2010 (2753) z dnia 24.04.2010; Kultura; s. 69