Archiwum Polityki

Wielki odpływ

Powódź odpływa do morza. Odpływając odsłania jedną z najbardziej ponurych polskich niemożności: niezdolność do sensownego gospodarowania przestrzenią, czyli Polską. Bezlik jakichkolwiek budowli stawianych gdziekolwiek. Bez ładu i składu.
Z wyrywkowych kontroli, dokonanych przez inspekcję budowlaną i NIK (jeszcze pod auspicjami prezesa Piotra Kownackiego, późniejszego szefa Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego), wynika, że większość prowadzonych przez gminy procedur budowlanych od lat wykonywana jest z naruszeniem prawa. Nie trzeba jednak badań i analiz, by wiedzieć, że polską przestrzenią – nie tylko zagospodarowaniem terenów zalewowych – nie rządzi jakkolwiek pojęta racjonalność.

Można dobrodusznie sądzić, że gminni urzędnicy z życzliwości idą inwestorom na rękę, naginają albo łamią prawo, pozwalają zaśmiecać krajobraz i niszczyć środowisko.

Polityka 23.2010 (2759) z dnia 05.06.2010; Temat tygodnia; s. 14