Archiwum Polityki

Lwy na plaży

Po poprzednim festiwalu zapanowały nastroje wręcz euforyczne, wydawać się mogło, że nasze kino to już potęga. W tym roku wszystko wróciło do normy.
Po raz pierwszy nasi filmowcy zjechali do Gdyni w maju, bezpośrednio po Cannes. I miało być jak na francuskiej Riwierze, co chyba najbardziej serio potraktowała TVP, pokazując w programie zatytułowanym „Czerwony dywan” wejście gości na finałową galę do namiotu ustawionego na plaży. Relacja z samej gali, organizowanego już po raz 35 festiwalu, została pokazana z opóźnieniem, w porze okołopółnocnej, tylko dla wytrwałych miłośników rodzimej kinematografii. Więcej podobieństw do Cannes trudno byłoby znaleźć: pogoda nie dopisała, gwiazdy mamy takie, jakie mamy, a biedne tabloidy, polujące na plotki z życia wyższych sfer, jak co roku zastanawiały się, czy Magdalena Cielecka poszła do hotelu z Andrzejem Chyrą, czy tylko uśmiechali się do siebie na bankiecie.

Polityka 23.2010 (2759) z dnia 05.06.2010; Ludzie i obyczaje; s. 100