Archiwum Polityki

Garnizon Morąg z Patriotami

Od kiedy z ulic znikły wojskowe mundury, w tym studentów podchorążych, miasto przypominało choinkę bez bombek: szare, przygaszone. Ożywiło się na wieść, że bombki znów zawisną. Nad jezioro Skiertąg zjadą amerykańskie rakiety Patriot i prawdziwe amerykańskie wojsko. Jego forpoczta stawiła się w mieście pod koniec maja: ok. 100 żołnierzy i bateria wyrzutni – na razie bez pocisków i tylko na miesiąc.
Aleja Wojska Polskiego, prowadząca do siedziby 16 Batalionu Zmechanizowanego (dawniej JW 1475) w Morągu, to droga do wymarłego miasta. Koszary zaczynają się od skrzyżowania z ul. Krasińskiego i ciągną przez dobry kilometr, aż do ośrodka jeździeckiego Amador, należącego do emerytowanego starszego sierżanta sztabowego. Sierżant zza płotu jednostkę ma jak na dłoni, spogląda tęsknie: – Pamiętam czasy, kiedy wojsko używało koni do wożenia armat.

Koszarowy parkan skrywa duchy przeszłości.

Polityka 23.2010 (2759) z dnia 05.06.2010; Na własne oczy; s. 108