Archiwum Polityki

Schodzę do podziemia

Boję się! Boję się przyznać, że lubię krwiste befsztyki. Jeszcze gorzej, że jadam też dziczyznę. Ostatnio nie przyznaję się publicznie, iż jadam solę, zupę z płetwy rekina i... polędwicę wieloryba.
Strach dopadł mnie podczas słuchania reklam radiowych. Męski głos najpierw zakomunikował, że ma ochotę na chrupiący kotlet schabowy. Po dzwonku alarmowym amator wieprzowiny został frontalnie zaatakowany wiadomościami o szkodliwości jego apetytu. Otóż zdaniem ekologów, którzy zafundowali ten spot reklamowy, każdy miłośnik mięsa przyczynia się do zagłady naszej planety. Hodowla świń bowiem wymaga używania energii elektrycznej. To powoduje cały ciąg katastrof: najpierw wydobycie węgla rujnujące krajobraz, miasta, powietrze; potem emisja gazów cieplarnianych i łącząca się z tym gigantyczna dziura ozonowa.

Polityka 26.2010 (2762) z dnia 26.06.2010; Za stołem; s. 90