Archiwum Polityki

I już po

Miałem marzenie, żeby w drugiej turze wyborów prezydenckich był remis, i to remis idealny, jakiego jeszcze w historii świata nie było. Co do jednego głosu. Dariusz Szpakowski piałby z zachwytu: dogrywka dwa razy po 15 minut, a potem może rzuty karne. Krótko mówiąc, trzecia tura. Wygrałby ją, oczywiście, Kaczyński i to po takiej kampanii, że palce lizać. W tym momencie zrozumiałem jednak, że do trzeciej tury nie dojdzie, bo Polska, która jest najważniejsza, zeżre zgodę, która buduje, a zżerana zgoda zeżre tę ją żrącą.

Polityka 28.2010 (2764) z dnia 10.07.2010; Tym; s. 99