Archiwum Polityki

Polityka i obyczaje

Osiem godzin wracał Bronisław Komorowski z Budy Ruskiej, gdzie spędzał urlop, do Warszawy. „Najpierw czekała ich przeprawa przez wyboiste drogi – relacjonował szczegółowo „Fakt”. – Potem co chwila zatrzymywały ich korki i roboty drogowe. Zanim dotarli na warszawskie Powiśle, gdzie mieszkają, byli już tak wykończeni, że ledwo starczyło im sił, by zabrać rzeczy z samochodu. I chyba nawet noc nie wystarczyła, by wypoczęli”.

Dzień po zaprzysiężeniu nowego prezydenta Janusz Palikot obwieścił czytelnikom „Super Expressu”: „Krótko mówiąc, to ja załatwiłem prezydenturę Bronisławowi Komorowskiemu.

Polityka 33.2010 (2769) z dnia 14.08.2010; Polityka i obyczaje; s. 106