Archiwum Polityki

Solidarność nasza, ale nie wspólna

Atmosfera politycznych konfliktów, urazów i absencji, która zwyczajowo już towarzyszyła obchodom 30 rocznicy Sierpnia, ma swoje praźródła w początkach Solidarności. Widać to także po rocznicowych publikacjach. Dla części dawnych opozycjonistów Solidarność była po prostu prekursorem typowej liberalnej demokracji. Owszem, ten wolnościowy ruch społeczny musiał się w warunkach PRL kamuflować pod postacią związku zawodowego i eklektycznego ideowo ruchu, ale w istocie chodziło o zdemontowanie komunizmu jako lokalnej przeszkody dla demokracji oraz zaprowadzenie zachodniego systemu, gdzie mogą swobodnie rywalizować różne wizje polityki.

Polityka 36.2010 (2772) z dnia 04.09.2010; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 6