Archiwum Polityki

Jan Reychman – stulecie

Jestem reytaniakiem i tylko do liceum nr 6 się poczuwam. Przedtem jednak, zanim mnie wyrzucili, uczyłem się w Piętnastce imienia Narcyzy Żmichowskiej, w jednej klasie z Ewą Reychman. Ewa była śliczną dziewczyną, ale na moje molestowania odpowiadała nieodmiennie spojrzeniem pod tytułem „pan masz małe rybki w głowie”. Z braku lepszego pomysłu, oboje mieszkaliśmy na Starówce, namówiłem ją na wspólne chodzenie piechotą do szkoły. Z placu Zamkowego do placu Unii Lubelskiej są cztery kilometry, czyli sporo ponad pół godziny spaceru.

Polityka 7.2010 (2743) z dnia 13.02.2010; Stomma; s. 95