Archiwum Polityki

Producent wizji

Dziękując za zupełnie zbędny portret mojej osoby [POLITYKA 5], czuję się w obowiązku sprostować następujące kwestie:

1. Nigdy nie byłem związany z Ruchem Stu. Jestem notorycznie bezpartyjny.

2. Wyprodukowałem dla TVP mnóstwo programów misyjnych i sporo programów, które okazały się komercyjnymi sukcesami. Zawsze wychodziliśmy z założenia, że aby z czystym sumieniem ubiegać się o pieniądze misyjne, warto je także pomnażać, stąd produkowanie i komercyjnych, i misyjnych audycji. Ponadto jestem bardzo dumny z faktu, że wszystkie telewizje, z którymi pracowałem, tj. POLSAT, TVN i TVP, zarobiły na moich produkcjach dużo więcej pieniędzy, niż na nie wydały. Czy w tej sytuacji ktoś kogoś „doi”?

3. Trzej najwięksi producenci w Polsce: Tomasz Kurzewski, Tadeusz Lampka i Michał Kwieciński, nigdy nie pełnili żadnych funkcji w telewizji publicznej. Natomiast TVP w ostatnich 20 latach miała z pewnością ponad stu dyrektorów, z których większość po odejściu popadła w niepamięć. Nie jest więc prawdziwa teza, że aby zostać znaczącym producentem, wystarczy pełnić przez chwilę funkcję w TVP.

4. Niestety, nieprawdziwy jest opis powstawania ustawy o kinematografii. Nikt nie musiał przekonywać  Waldemara Dąbrowskiego, byłego szefa Komitetu Kinematografii, że ustawa jest potrzebna. A od mojego wkładu dużo ważniejsza była rola Agnieszki Odorowicz, kompletnie w tekście pominiętej.

5. Krzywdząca jest ocena Jana Dworaka jako osoby tylko „dającej twarz” w trakcie naszej współpracy.

To właśnie Janek produkował m.in. „Kasię i Tomka”, liczne teatry telewizji i dokumenty, a teraz już beze mnie wyprodukował świetny film „Wszystko co kocham” Jacka Borcucha.

Polityka 7.2010 (2743) z dnia 13.02.2010; Do i od redakcji; s. 98
Reklama