Internet a polityka

Federacja baniek
Czy dzięki przełomowym technologiom ludzie stają się bardziej otwarci politycznie, czy też przeciwnie – utwierdzają się w swoich poglądach.
Ostatecznie to do nas wciąż należy decyzja: kliknąć czy nie kliknąć.
Mirosław Gryń/Polityka

Ostatecznie to do nas wciąż należy decyzja: kliknąć czy nie kliknąć.

Jak pisze w znanej książce „Płytki umysł” Nicholas Carr, spory dotyczące wpływu nowego nośnika informacji na społeczeństwo wybuchają przynajmniej od momentu, gdy pierwsze książki opuściły drukarnię Gutenberga. Nowe technologie, za pomocą których przekazuje się informacje – druk, telegraf, telefon – od swojego zarania miały zarówno gorących zwolenników, jak i zajadłych krytyków. Wiązano z nimi wielkie nadzieje, również polityczne: że skrócą dystans między ludźmi, pomogą znieść bariery klasowe.

Cóż, jedna z najsłynniejszych depesz w historii, tzw. depesza emska, doprowadziła do wybuchu wojny między Francją a Prusami w 1870 r. Była to wiadomość od króla Prus Wilhelma I do kanclerza Otto von Bismarcka. Dotyczyła spotkania króla z ambasadorem Francji i ich rozmowy na temat obsady tronu hiszpańskiego. Treść depeszy została następnie przeredagowana przez Bismarcka tak, aby pokazać, że Francja bezpardonowo naciska na Prusy. W takiej wersji podano ją do publicznej wiadomości. Wywołało to wzrost niechęci do Francji. Z kolei tłumaczenie depeszy na język francuski zmanipulowano, żeby dać do zrozumienia, że król podczas spotkania znieważył ambasadora, m.in. umniejszając jego rangę. Wywołało to w nieprzygotowanej do konfrontacji Francji wzrost poparcia dla wojny z sąsiadem. Depesza wywołała więc reakcje, na które liczył Bismarck. 6 dni po upublicznieniu depeszy Francja wypowiedziała wojnę Prusom, którą następnie przegrała. I na nic zdały się tłumaczenia francuskiego ambasadora, „jak było naprawdę”.

Wiewiórka a Afryka

Internet znów budzi wielkie nadzieje – ma przyczynić się do tego, że ludzie będą się częściej ze sobą kontaktować, a różnorodność treści, które znajdują się w sieci, spowoduje, że będą lepiej poinformowani i siłą rzeczy – bardziej otwarci na inne punkty widzenia. Pytanie: czy internet te nadzieje spełni?

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj