Myśli samobójcze: jak chronić przed nimi siebie i innych

Jutro będziesz żył
Czym są próby samobójcze, jak po nich pomóc, jak przed myślami samobójczymi chronić innych i siebie? Joanna Trzaska, psycholog i psychoterapeuta, pracownik Centrum Interwencji Kryzysowej w Gdańsku, odpowiada na pytania Małgorzaty Osowieckiej.
Das Sasha/Unsplash

Joanna Trzaska
Krzysztof Mystkowski/KFP

Joanna Trzaska

Mirosław Gryń/Polityka

Kto targa się na swoje życie?

Samobójstwo, nawet obcej osoby, budzi w człowieku trudne uczucia. Nie tylko dlatego, że przez wieki samobójców grzebano za murami cmentarza lub bezczeszczono ich zwłoki. Odczuwamy ogromny lęk przed naszą własną destrukcyjną częścią osobowości, która czasami może pragnąć śmierci. Jakże wielu z nas przychodzi do głowy myśl: A może bym się zabił, miałbym to z głowy. Albo: Jaki jest sens mojego życia? Nieomal każdemu zdarza się bardzo cierpieć, odczuwać np. bezradność, rozpacz w obliczu straty bliskiej osoby. Większość ludzi jest w stanie te uczucia wytrzymać. U osoby, która chce się zabić, emocje są wielokrotnie intensywniejsze. W dodatku nie ma ona wystarczająco rozwiniętej umiejętności samokojenia i nie potrafi szukać wsparcia.

Najczęściej samobójstwa popełniają osoby do 35. roku życia i po 60. roku życia. Ale wśród młodych ludzi (w wieku 15–19 lat) zamach na własne życie jest drugą po wypadkach przyczyną śmierci. Kobiety częściej próbują, mężczyźni są „skuteczniejsi”. W 90 proc. przypadków samobójcy to osoby z rozpoznanymi kłopotami psychicznymi: depresją, schizofrenią, chorobą afektywną dwubiegunową oraz zaburzeniami osobowości typu borderline – impulsywne, bardzo emocjonalne, ze słabą samokontrolą.

Co doprowadza do próby samobójczej?

Za próbą samobójczą stoi najczęściej rozpacz utraty, brak nadziei, że cierpienie może się skończyć, ale też wściekłość nie tylko na siebie, ale również na najbliższych. Za to, że opuścili, odrzucili. Poczucie samotności może być efektem subiektywnego nadawania znaczeń zachowaniom osób bliskich. Z drugiej jednak strony nasze czasy szczególnie mu sprzyjają. Żyjemy w napięciu. Jesteśmy coraz bardziej nieufni, przypisujemy innym wrogie intencje, co powoduje lęk. Stajemy się rywalizującymi indywidualistami. Kiedyś ludzie w większym stopniu szukali oparcia we wspólnocie rodzinnej albo wśród przyjaciół. Pośpiech powoduje, że brakuje nam czasu na budowanie znaczących więzi, bo to wymaga zaangażowania.

Próba samobójcza jest także efektem przekonania, że nie jest się nikomu potrzebnym, a zniknięcie będzie ulgą dla otoczenia. To pragnienie zniszczenia swojego wewnętrznego, dręczącego świata. Pacjenci mówią o natłoku trudnych do nazwania emocji „rozsadzających głowę i serce”, o którym nie chcą lub nie potrafią nikomu opowiedzieć. Ich myślenie jest zawężone, nie widzą perspektywy jutra. Osoba ze schizofrenią może próbować popełnić samobójstwo, bo nakłaniają ją do tego urojone prześladowcze głosy albo widzi ścigającego ją demona, przed którym jedyną ucieczką jest skok przez okno. Osoba z depresją pogrąża się w smutku, poczuciu kompletnej bezwartościowości i silnej nienawiści do siebie. Sadystycznie wymierza sobie karę, nie umiejąc inaczej wyrażać złości i agresji.

Wspólne dla samobójców jest przekonanie, że śmierć jest jedynym rozwiązaniem problemu bólu psychicznego. Jawi się jako ulga w cierpieniu. Poza tym zawsze jakieś wydarzenie jest kroplą przepełniającą czarę: utrata pracy, śmierć kogoś bliskiego, rozwód, fizyczny bądź psychiczny uraz, choroba, dyskryminacja.

O czym świadczy wybór sposobu samobójstwa?

Chcemy umrzeć tak, jak żyjemy. Ludzie próbujący popełnić samobójstwo robią to albo jako ofiary, u których dominuje udręka oraz poczucie bezsilności i życiowej beznadziei, albo jako sprawcy, gdzie dominującym uczuciem jest wściekłość i agresja wobec siebie i innych. Ci pierwsi pragną ulgi, spokoju, chcą po prostu zasnąć. Najczęściej zatem zażywają tabletki nasenne albo podcinają sobie żyły, aby ich śmierć była cicha. Ci drudzy chcą pokazać innym, jak cierpieli, więc ich ataki na siebie są bardzo dramatyczne: skaczą z mostu, rzucają się pod pociąg. Bywa, że takie samobójstwo ma charakter rozszerzony: ja zginę, a ze mną cały znienawidzony świat.

Nie wszyscy chcą umrzeć. Wielu ma nadzieję, że próbą samobójczą wreszcie zwrócą na siebie uwagę. To rodzaj desperackiego komunikatu do bliskich, przyjaciół, znajomych: cierpię, a nikt tego nie zauważa, nie spieszy z pomocą, zobaczcie, muszę podciąć sobie żyły, żebyście mnie zauważyli. Rozpaczliwe bicie na alarm: potrzebuję miłości, uwagi, opieki, wsparcia.

Jak interweniuje terapeuta?

Początkiem pracy terapeuty jest tzw. interwencja kryzysowa, czyli doraźne rozmowy z niedoszłym samobójcą. Chodzi w nich przede wszystkim o to, by zapobiec kolejnej próbie. Psycholog próbuje się dowiedzieć, czy pacjent rzeczywiście pragnął śmierci, jakie myśli przyszły mu do głowy, kiedy okazało się, że jednak żyje. Czy przed próbą domknął swoje sprawy – napisał list pożegnalny, sporządził testament? Czy próbował pożegnać się z bliskimi? Pyta także oczywiście, co w życiu pacjenta jest na tyle nie do zniesienia, że chciał się zabić i od kiedy myślał o takim rozwiązaniu. I czy faktycznie była to jedyna możliwość. Pomaga w nazywaniu uczuć, które doprowadziły do podjęcia próby samobójczej, stara się powiązać tę decyzję z teraźniejszymi wydarzeniami, ale też z przeszłością pacjenta: historią utrat, traum i psychicznych kryzysów.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną