Czego się boją współcześni mężczyźni

Lęki bladego robaczka
Czego nie potrafią i czego się obawiają współcześni mężczyźni.
Mirosław Gryń/Polityka

Renata Arendt-Dziurdzikowska jest dziennikarką zajmującą się zagadnieniami psychologicznymi, związaną z miesięcznikiem „Zwierciadło”, oraz trenerką rozwoju osobistego.
materiały prasowe

Renata Arendt-Dziurdzikowska jest dziennikarką zajmującą się zagadnieniami psychologicznymi, związaną z miesięcznikiem „Zwierciadło”, oraz trenerką rozwoju osobistego.

Benedykt Peczko jest psychologiem, certyfikowanym psychoterapeutą i coachem.
materiały prasowe

Benedykt Peczko jest psychologiem, certyfikowanym psychoterapeutą i coachem.

materiały prasowe

Tim Marshall/Unsplash

„Jeśli obecnie trudno być kobietą, to bycie mężczyzną stało się w ogóle niemożliwe” – te słowa wybitnej francuskiej historyczki i filozofki Elizabeth Badinter przywołuje we wstępie do książki „Zrozumieć mężczyznę” Renata Arendt-Dziurdzikowska. Jest to cykl jej rozmów z psychologiem i psychoterapeutą Benedyktem Peczko, w których wspólnie analizują kondycję psychiczną współczesnego mężczyzny. A gdy przyjrzeć się faktom, nie wygląda ona dobrze.

Mężczyźni żyją krócej od kobiet, częściej stają się ofiarami zawałów, wypadków i samobójstw. Z badań wynika także, że coraz częściej cierpią na depresję. Wychowywani do osiągnięcia sukcesu i pełnienia ról przywódczych, mają okazywać siłę, kryć słabości i lęki, a coraz częściej są sfrustrowani, niepewni siebie, zagubieni w życiowych rolach. „Presja patriarchalnej kultury na mężczyzn jest bardzo silna, ponieważ nie została oswojona – mówił w wywiadzie dla POLITYKI dziennikarz i socjolog Marek Kochan, autor książki »Plac zabaw«. – Mężczyźni ciągle żyją w tych okowach. Chitynowe pancerzyki przyrosły nam do ciała, a my myślimy, że to skóra. Jeśli z mężczyzny zedrze się stanowisko, dochody, pozycję zawodową, to co zostanie? Jakiś blady robaczek”. Kobiety wyszły z patriarchalnych, ograniczających wzorców, zmierzyły się z koniecznością grania sztywnych ról, odkryły swoją siłę i niezależność. Nie oznacza to, że nie podlegają już żadnym presjom, ale w przypadku mężczyzn te presje są o wiele bardziej bezwzględne.

Dlaczego bąk wiruje

Jak przekonuje Benedykt Peczko, największym problemem mężczyzn jest dziś to, że przymierzają się do nierealnych wzorców. I jako przykład sztywnego i ograniczającego sposobu myślenia o męskości przywołuje stereotyp mówiący o zbudowaniu domu, spłodzeniu syna i posadzeniu drzewa. Realizacja patriarchalnego wzorca jest dziś coraz trudniejsza, bo tempo zmian i wymagania stale rosną, zmuszając do nieustannej walki o lepszą pozycję, prestiż, wizerunek. By opisać tę sytuację, Peczko używa metafory zabawki-bąka. „Taki mężczyzna-bąk stoi, dopóki się kręci. Gdy zwalnia, zaczyna się chybotać, a gdy się zatrzymuje, przewraca się i upada. Musi być w ciągłym wirze, żeby w ogóle funkcjonować” – mówi. Skoncentrowany na świecie zewnętrznym mężczyzna traci kontakt z sobą samym. Odmawia sobie prawa do wrażliwości, lęków, tęsknoty, bezradności. Nie potrafi wyjść z roli macho i porzucić pancerza patriarchalnej potrzeby dominacji i kontroli, który go krępuje. „Dramat mężczyzn polega na tym, że większość z nich nie docenia swojej siły, dlatego tak bardzo muszą się starać, żeby udowadniać, że ją mają. Nie doceniają tego, jak wiele różnych aspektów ma siła. Wydaje nam się, że gdy odpuścimy kontrolę, stracimy autorytet i szacunek kobiety. Umiejętność przyznania się do tego, że nie na wszystko mam wpływ i czasami sobie nie radzę, jest przejawem potężnej siły. Słaba jednostka tego nie zrobi. Słabi bardzo często próbują do końca udowodnić, że są silni, ale prawdziwie silny nie musi niczego udowadniać” – przekonuje Benedykt Peczko. Tylko ci, którzy zaakceptują zmienność, niepewność, płynność, mogą nauczyć się odnajdywać w nich nowe szanse i możliwości.

Współczesny mężczyzna jest samotny i tęskni za bliskością – twierdzi psycholog. „Rzadko który ma głębokie, przyjacielskie relacje z innymi mężczyznami. A jeśli tego nie doświadcza, nie będzie też umiał tworzyć bliskich związków z kobietami” – przekonuje. Dziś chłopcy – choćby ci dorastający w rodzinach bez ojców – nie mają szansy dowiedzieć się, jak funkcjonuje dorosły mężczyzna. Dorastając, powinni szukać mentora, sięgać po jego wsparcie, korzystać z jego życiowych lekcji.

Konieczne jest także rozliczenie z przeszłością. Mężczyzna musi – jak to nazywa Benedykt Peczko – pojednać się z ojcem i odejść od matki. Rozmowy dorosłych synów z ojcami bywają trudne, dlatego wielu ich unika. Odcinają przeszłość, tłumią wspomnienia, zamykają się na kontakt, a to droga donikąd. Rozmowa z ojcem ma moc oczyszczającą, nawet jeśli ich relacje były bardzo trudne. „Syn ujawnia, nazywa i wyraża uczucia, jakie żywi do ojca. Mówi, jak zapamiętał dzieciństwo, jak się czuł jako dziecko, co przeżywał i czego doświadczył, i jak to wpłynęło na jego dorosłe decyzje i wybory. Ojcowie w takich sytuacjach zaprzeczają, bronią się, atakują, oskarżają syna o niewdzięczność. Jednak stało się – syn powiedział, a ojciec usłyszał. Ten przekaz nie ginie” – przekonuje psycholog. Mężczyzna, który nie skonfrontował się z ojcem, przenosi to, co między nimi się działo, na relacje z innymi mężczyznami. Poza tym chłopiec w nim nigdy nie dorasta. A jako niedojrzały człowiek nie potrafi podjąć funkcji lidera ani zbudować poważnego związku miłosnego.

Równie ważną przeszkodą w budowaniu relacji z kobietami może być nieodcięta pępowina. To coraz częstszy problem synów, zwłaszcza wychowywanych przez samotne matki. Przyjmują oni rolę, w której nie powinni się znaleźć – na poziomie psychicznym zastępują matce partnera. Dopóki taki mężczyzna się od niej nie uniezależni, nie będzie wewnętrznie wolny. Proces oddzielenia się od matki może być równie trudny jak konfrontacja z ojcem. Te, dla których syn stał się sensem życia, łatwo nie ustępują. „Pozwolić synowi odejść to tak, jakby utracić część tożsamości, część siebie. To dla matki dramatyczne być albo nie być” – opisuje Benedykt Peczko. Matki używają zatem bezwarunkowej miłości jako broni w walce o syna. Dyskredytują także jego partnerkę, próbują zepchnąć ją na margines. A on żyje w napięciu, jakie stwarza zabójcza walka między dwiema najbliższymi mu kobietami. W poszukiwaniu świętego spokoju ucieka w alkohol, pracoholizm czy sporty ekstremalne. Tymczasem chodzi o to, by nauczyć się wyznaczać granice, co – jak przekonuje Benedykt Peczko – nie jest wyborem między partnerką a matką, ale między kobietą a uzależnieniem od matki.

Kto jest potworem

Kolejny przystanek w książce „Zrozumieć mężczyznę” to męska przyjaźń. Kobiety nauczyły się tworzyć własne kręgi, czerpać z nich siłę i poczucie wspólnoty. Według Peczki 80 na 100 mężczyzn nie ma bliskich relacji z innymi mężczyznami, bo postrzegają je jako kolejne zobowiązania, są zamknięci i nastawieni na rywalizację. „Przyjaźń nie jest miejscem, gdzie się dominuje i walczy. Wielu mężczyzn po prostu nie wie, czym może być przyjaźń. Zagubiliśmy tę wiedzę i świadomość” – mówi psycholog. Przyjaźnię się z partnerką – powie niejeden mężczyzna. Ale to nie wystarczy. Oznacza bowiem budowanie związku jak samotnej wyspy, funkcjonującej w zamkniętym obiegu emocjonalnym. Jeśli nie wymienia się emocji i inspiracji z innymi ludźmi, relacji grozi szybkie wypalenie.

Poważnym zagrożeniem dla związku bywa także nieumiejętność rozmowy o uczuciach. Słowa „kocham cię” wielu mężczyznom trudno przechodzą przez gardło. Nie rozumieją, że kobieta po prostu ich potrzebuje. Renata Arendt-Dziurdzikowska przytacza opinię psychologa Alona Gratcha, autora książki „Gdyby mężczyźni umieli mówić”, według którego cztery na pięć rozwodów inicjują kobiety, a ich główną przyczyną jest właśnie niedostępność emocjonalna ich partnerów. Według Benedykta Peczki przyczyną może być wyniesione z domu rodzinnego, oparte na obserwacji rodziców przekonanie, że małżeństwo oznaczało bycie razem, obowiązki i borykanie się z trudnościami, a nie okazywanie uczuć i miłość. Działa też wychowanie w stereotypie, że mężczyzna ma być twardy i niezłomny, że „chłopaki nie płaczą”, bo to przecież babskie. „Takie sugestie trafiają bardzo silnie do podświadomości chłopców, którzy uczą się napinać, wytwarzać wewnętrzną blokadę, aby tylko sprostać zaleceniom rodziców i w dalszym ciągu zasługiwać na ich miłość. To tak, jakby w środku zapadła jakaś żelazna kurtyna, którą potem ciężko podnieść. Na fizycznym poziomie objawia się to długotrwałym, chronicznym skurczem mięśni, napięciem w brzuchu, w okolicach klatki piersiowej, zaciśniętymi szczękami. Rozluźnienie tych napięć może budzić paniczny lęk – jeśli pozwolę sobie na czucie, wypuszczę na wolność potwora, i co się wtedy stanie? Rozpadnę się” – opisuje psycholog. Przekonuje, że naprawdę silni i niezależni ludzie potrafią prosić o pomoc i wsparcie. Problem w tym, że chłopców i mężczyzn nikt tego nie nauczył, tak jak budowania bliskich, intymnych relacji. Chodzi o to, by mężczyźni zrozumieli, że nie muszą funkcjonować w oparciu o zasadę „albo jestem wrażliwy, albo silny”, a kobiety otworzyły się na ich stany emocjonalne, pozwoliły im zdjąć maski, bo bliskość potrzebna jest tak samo obu stronom. Tak jak poczucie bezpieczeństwa, które rodzi się z codziennych drobnych rzeczy, gestów, czynności. „Gdy te proste, małe gesty i działania zaczynają płynąć, pojawia się przepływ – miłości, troski i wsparcia. Ważne tylko, aby miłość płynęła w obie strony” – mówi Benedykt Peczko.

Po co panu tyle telefonów

Zabójczy dla budowania dojrzałej bliskiej relacji może być także konsumpcyjny styl życia. On sprawia, że współczesny świat to coraz częściej świat singli – ludzi, którzy żyją szybko i przyjemnie, a w związkach lawirują i unikają bliskości. Dla wielu mężczyzn kobieta jest kolejnym obiektem konsumpcyjnym, a w tym modelu nie ma miejsca na trwałość, więź i intymność. Wieczni chłopcy, wieczni konsumenci to oczywiście nie jest wyłącznie polski problem, ale – według Benedykta Peczki – w krajach, które mają dojrzałe rynki gospodarcze, wytworzył się nieco inny typ mentalności: „Polscy mężczyźni próbują w błyskawicznym tempie nadrobić zaległości cywilizacyjne naszego kraju. Tego nie da się zrobić w jednym pokoleniu. Ale próbujemy. Mamy takie nastawienie, że jeśli już w coś inwestujemy, chcemy natychmiastowego zwrotu nakładów. To jest pułapka – nie na tym polega rozwój. Polskie trzydziestolatki są synami zapracowanych do granic możliwości ojców, którzy nie mieli dla nich czasu. Także system, w którym żyjemy, narzuca pewien styl”. Polega on na tym, by wystarczająco dobre gadżety wymieniać na coraz to nowsze, bo to one stały się synonimem postępu i rozwoju. To „więcej, szybciej, lepiej” przenosi się na relacje. „Mam związek, ale przecież mogę mieć lepszy. Ten lepszy po jakimś czasie już nie spełnia moich oczekiwań, więc mogę mieć jeszcze lepszy. Mężczyźni zmieniają kobiety tak, jakby to były telefony komórkowe” – mówi Peczko. Ale potrafią być bezlitośni dla siebie samych. Nastawieni na zawodowy sukces eksploatują bez umiaru własne zdrowie, fatalnie się odżywiają, przeciążają stresem. Nie potrafią zachować balansu między pracą a życiem osobistym. Goniąc za sukcesem zawodowym, jako namiastką szczęścia, tracą to, co najważniejsze – miłość.

Tymczasem mężczyznom, którym trudno nadążyć za wyzwaniami współczesnego świata i przemianami ról społecznych, bliska, dojrzała relacja z kobietą może pomóc uświadomić sobie, w jakich pułapkach tkwią. „Zależy nam na mężczyznach. Chcemy szukać dróg do ich wewnętrznego świata, chcemy ich rozumieć, wspierać i kochać, dawać im siebie i otwierać się na ich mądrość i siłę” – deklaruje w imieniu kobiet Renata Arendt-Dziurdzikowska.

***

„Zrozumieć mężczyznę. Rozmawiają Renata Arendt-Dziurdzikowska i Benedykt Peczko”, wyd. Biały Wiatr Digital Fox, 2015.

Renata Arendt-Dziurdzikowska jest dziennikarką zajmującą się zagadnieniami psychologicznymi, związaną z miesięcznikiem „Zwierciadło”, oraz trenerką rozwoju osobistego. Autorka książek „Tajemnice kobiet” i „Możesz odejść, bo cię kocham”. Wspólnie z Wojciechem Eichelbergerem wydała także „Siedem boskich pomyłek”, „Mężczyzna też człowiek”, „Zatrzymaj się”.

Benedykt Peczko jest psychologiem, certyfikowanym psychoterapeutą i coachem. Od ponad 30 lat prowadzi psychoterapię indywidualną i grupową oraz terapię par. Autor książek poświęconych terapeutycznemu zastosowaniu metafor („Drogocenna perła” i „Tajemnica szczęścia”) oraz wielu artykułów na temat profesjonalnej pomocy psychologicznej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną