Jak język wpływa na tworzenie podziałów społecznych

Sami nie swoi
Skąd w ludziach skłonność do obelg i inwektyw.
Ani krzyk, ani milczenie nic nie załatwiają. Musimy rozmawiać. Dotyczy to życia prywatnego, i społecznego.
Mirosław Gryń/Polityka

Ani krzyk, ani milczenie nic nie załatwiają. Musimy rozmawiać. Dotyczy to życia prywatnego, i społecznego.

To się zdarza i w życiu prywatnym, i publicznym. Rodziny sądzące się latami o spadek, zażarcie wojujący ze sobą rozwodnicy, podzielone politycznie społeczeństwa, skłócone narody. W którymś momencie pojawia się ów podział na „my” i „oni”. Potem ta wrogość spiralnie narasta. Towarzyszy temu zaostrzający się język. Aż jedna strona o drugiej zaczyna mówić: żmije, padalce, robactwo… To tylko jedna z możliwych, ale bardzo znamienna, odczłowieczająca metaforyka, za pomocą której usiłuje się zdyskredytować przeciwnika.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj