Cała prawda o lesbijkach

Ona plus ona
Ile jest prawdy w powszechnych przekonaniach o lesbijkach.
Lesbijki to kobiety, dla których osoby tej samej płci są atrakcyjne – seksualnie, ale przede wszystkim emocjonalnie i intelektualnie.
www.bridgemanimages.com/Photopower

Lesbijki to kobiety, dla których osoby tej samej płci są atrakcyjne – seksualnie, ale przede wszystkim emocjonalnie i intelektualnie.

Kim właściwie są lesbijki? Zgodnie z popularną definicją to kobiety homoseksualne, jednak one nie przepadają za tym określeniem. Homoseksualizm to termin medyczny, redukujący do seksualności związkowe preferencje i życiowe wybory. A przecież nie tylko o nią chodzi w bliskich relacjach międzyludzkich, zarówno dwu-, jak i jednopłciowych. Podstawą seksualności, zwłaszcza kobiecej, są emocje i świadome decyzje. Dlatego ludzie ze środowiska LGBT (gromadzącego Lesbijki, Gejów, osoby Biseksualne i Transgenderowe, czyli odbiegające od stereotypowych wyobrażeń na temat ról płciowych) dążą do zastąpienia terminu „orientacja seksualna” pojęciem „orientacji psychoseksualnej”. Lesbijki to kobiety, dla których osoby tej samej płci bywają tak atrakcyjne – seksualnie, ale przede wszystkim emocjonalnie i intelektualnie – że wchodzą z nimi w erotyczne związki lub decydują się na wspólne życie. Kobiety, wokół których narosło wiele mitów.

Mit 1: nienawidzą mężczyzn

Jedną z jego wersji jest przekonanie, że „miały trudne dzieciństwo” – zostały skrzywdzone, zwykle przez mężczyznę, są jakoś „uszkodzone”, dlatego wolą wiązać się z kobietami. Nic z tych rzeczy – lesbijki to normalne kobiety kochające swoich ojców i braci, lubiące i ceniące swoich męskich przyjaciół i współpracowników. Niektóre, podobnie jak inni ludzie, doświadczyły trudnego dzieciństwa. Jednak rodzicem, który stosował wobec nich przemoc, nadmiernie je krytykował bądź ograniczał, mógł być zarówno ojciec, jak matka. Lesbijanizm ma niewiele wspólnego z dzieciństwem – choć wczesne doświadczenia we wszystkich ludziach pozostawiają ślady w jakiejś mierze określające ich życiowe ścieżki. Polskie Towarzystwo Seksuologiczne podkreśla, że kształtowanie się orientacji seksualnej jest procesem złożonym, a podstawową rolę odgrywają w nim czynniki biologiczne, niezależne od osobistych wyborów czy społecznych trendów. Orientacja ta jest więc warunkowana przede wszystkim kombinacją określonych genów i ich interakcjami, a także rozwojem prenatalnym, w którym znaczenie mają oddziałujące na płód hormony. W przypadku ludzi z natury biseksualnych preferowanie osób tej samej płci jest efektem doświadczeń życiowych, podejmowania określonych decyzji, a czasem zbiegów okoliczności.

Mit 2: to kobiety męskie

Lesbijki są tak różne jak wszyscy inni ludzie. To, czy są bardziej czy mniej kobiece, zależy od struktury ich mózgu, kształtującej się w trakcie życia płodowego, od gospodarki hormonalnej, kierowanej m.in. przez korę nadnerczy, a także od wychowania i osobistych wyborów. Niektóre mają męski wygląd, a przy tym cechy, które społeczeństwo uznaje za typowo kobiece. Niektóre lubią robić sobie makijaż i śledzić najnowsze modowe trendy, inne wolą chadzać w bluzach i bojówkach. Większość stroi się odpowiednio do okoliczności: do pracy stosownie, w domu wygodnie. Współczesne lesbijki trudno rozpoznać po wyglądzie. Dawniej, w czasach sztywnych wzorców życia, w których kobieta miała męża albo była samotna, przed erą internetu, musiały wyraźnie zaznaczać swoją tożsamość, żeby znaleźć partnerkę. Teraz wystarczy, że zarejestrują się na stronie internetowej albo pójdą do odpowiedniego klubu – mogą wówczas z równym powodzeniem nałożyć glany, jak i balerinki.

Mit 3: lesbijką jest się raz na zawsze

Dawniej było chyba prościej – klasyfikować, rozpoznawać, wybierać życiowe ścieżki. W naszych czasach rozluźnienie norm społecznych nakłada się na tzw. plastyczność erotyczną, polegającą na zmianach seksualnych preferencji pod wpływem czynników kulturowych, społecznych, sytuacyjnych. Plastyczność ta jest większa wśród kobiet niż mężczyzn – badania wykazują, że kobiety rzadziej niż mężczyźni deklarują się jako w 100 proc. heteroseksualne albo homoseksualne. Panie nie tylko częściej określają się jako biseksualne, chętniej też wykorzystują „romantyczne okazje” z osobami tej samej płci – jak ustaliła Elizabeth McClintock, socjolożka z amerykańskiego University of Notre Dame.

Niezależnie od obyczajowych zawirowań współczesności, uwalniających kobiecą plastyczność erotyczną, wydaje się, że wśród lesbijek można wyróżnić kilka typów:

Urodzone lesbijki, które jako nastolatki lub młode kobiety, na przykład malując rzęsy przed lustrem, odkrywają: „Jestem lesbijką”. One ograniczają zwykle seksualne kontakty do osób własnej płci, ich orientacja jest zapewne warunkowana genetycznie lub prenatalnie.

Lesbijki z wyboru, które z różnych względów decydują się na życie z kobietą. Dlatego, że w kobiecie się zakochały – czasami dopiero po latach życia z mężem i wspólnym odchowaniu dzieci. Dlatego, że z kobietami lepiej się dogadują, a zależy im na partnerstwie w związku. Albo dlatego, że mając dość patriarchalnej rzeczywistości, poszukują istoty kobiecości, samych siebie, niestandardowych możliwości.

Lesbijki przygodne, które nie mają nic przeciwko kontaktom seksualnym z kobietami, nie mają też nic przeciwko codziennemu, społecznie wygodnemu życiu z mężczyzną. Takim kobietom zdarza się sypiać z przedstawicielkami własnej płci w trakcie wakacji czy wyjazdów konferencyjnych – bo z kobietą to „mniejsza zdrada” niż z innym mężczyzną, a przyjemność wynagradza ewentualne wyrzuty sumienia.

Bywa też nietypowo. Zakochany w lesbijce mężczyzna może wyciągnąć ją – na chwilę lub na zawsze – z niesatysfakcjonującego jednopłciowego związku. Dziewczyna, która jako nastolatka eksperymentowała z innymi dziewczynami, jako dorosła kobieta znajduje partnera, bo zależy jej na posiadaniu „normalnej” rodziny. Młoda kobieta wiąże się z niejawnym gejem, żeby dać sobie czas na określenie swoich preferencji i po paru latach przyjaźnie się z nim rozstać. Nasze umysły lubią szufladkować, jednak liczba indywidualnych motywów i życiowych ścieżek jest nieskończona.

Mit 4: w związkach jedna z kobiet odgrywa rolę mężczyzny

Zaletą związków jednopłciowych jest mniejsze ryzyko wpadnięcia w pułapkę kulturowych schematów, utartych relacyjnych kolein. Pomyślmy o nowoczesnej, wykształconej kobiecie, która nie ma najmniejszej ochoty tłumaczyć partnerowi, że skoro zarabia tak jak on, to nie zamierza brać na siebie odpowiedzialności za sprzątanie, gotowanie, wychowanie dzieci. Wielu mężczyzn wciąż żyje według programu, zgodnie z którym to ich partnerki „domyślnie” dbają o dom i potomstwo. Współczesne kobiety mają wybór. Mogą poświęcać czas i energię na przestrajanie mężczyzny na realia współczesności, wymagające wspólnego wypełniania domowych obowiązków. Mogą też związać się z koleżanką z pracy lub imprezy, z którą będą mogły uzgodnić – która i kiedy myje naczynia, czy i na jakich zasadach kupują lub przygotowują obiady, która zgadza się na robienie prania, a która woli przynosić drewno do kominka.

Spora grupa lesbijek jest w gruncie rzeczy biseksualna – co oznacza, że mogą żyć równie dobrze z kobietami, jak z mężczyznami. Erotycznie plastyczne kobiety wybierają bliskie relacje z przedstawicielkami swojej płci z powodów tyleż praktycznych, co emocjonalnych i intelektualnych. Kobiety chętniej niż mężczyźni dzielą się swoim wewnętrznym doświadczeniem, przemyśleniami, odczuciami – a takie dzielenie się ułatwia budowanie bliskiej relacji, której dopełnieniem bywa wspólny seks i codzienne życie. Tworzona poprzez rozmowy intymność jest dla kobiet tak ważna, że lesbijskie relacje bywają dla nich, niezależnie od psychoseksualnej orientacji, prawdziwie satysfakcjonujące. Dlatego na kolejny mit, wedle którego „Lesbijka to kobieta, która nie znalazła jeszcze odpowiedniego mężczyzny”, lesbijki odpowiadają własnym mitem: „Kobieta hetero to taka, która nie spotkała jeszcze odpowiedniej kobiety”.

Mit 5: szybko „wpadają” w bliskość i wspólną codzienność, co niszczy ich życie erotyczne

„Co robią lesbijki na drugiej randce? – Jedna wprowadza się do drugiej” – to popularny wśród lesbijek żart, odzwierciedlający domniemaną dynamikę ich związków. Belgijska psychoterapeutka Esther Perel opisała zależność między intymnością, związaną z poczuciem przynależności i bezpieczeństwa, a pożądaniem seksualnym, wzbudzanym poprzez dystans i poczucie odmienności. Jej zdaniem, im więcej jest w związku intymności, tym mniej erotycznego pobudzenia i spełnienia. Według Pepper Schwartz, amerykańskiej socjolożki z University of Washington w Seattle, kobiece związki często cierpią na „lesbijską śmierć łóżkową”, polegającą na tym, że partnerki uprawiają seks rzadziej niż inne pary. Jednak środowisko lesbijek i badania negują tę tezę, a Perel przekonuje, że seksualny schyłek dotyczy wszelkich związków, w których poczucie bezpieczeństwa, wynikające z emocjonalnej i intelektualnej wspólnoty, staje się ważniejsze niż pielęgnowanie indywidualności i niezależności partnerów, niezależnie od ich płci.

Mit 6: ich związki nie trwają długo

Ewentualna „śmierć łóżkowa” wydaje się całkiem znośna w zestawieniu z innymi przeszkodami stojącymi na drodze do szczęścia kochających się kobiet. Wiele lesbijek boi się coming outu, czyli społecznej deklaracji swoich preferencji. Nie wszystkie lesbijki są wykształcone, wyzwolone, pewne swojej zawodowej pozycji. Jak się ujawnić, będąc nauczycielką lub urzędniczką mieszkającą na wsi lub w małym miasteczku, w społeczeństwie uzurpującym sobie prawo do regulowania reprodukcyjnej aktywności kobiet? Związek, którego tożsamość nie jest potwierdzana społecznie, jest trudniej utrzymać niż taki, który jest powszechnie akceptowany – dlatego w micie dotyczącym długości związków jest ziarno prawdy.

Kolejną przeszkodą jest sytuacja kobiet we wciąż preferującym mężczyzn i dyskryminującym płeć żeńską świecie społecznym. Dziewczęta od najmłodszych lat są trenowane do uległości, dbania o opinię innych, niewyrażania własnych potrzeb. Kobiety mają większą niż mężczyźni trudność z odkrywaniem swoich upodobań i przeciwstawianiem się otoczeniu. Wyprostowanie się, wzięcie głębokiego oddechu i oświadczenie: „Żyję z kobietą, jestem lesbijką”, wymaga od nich dużej, nie dla wszystkich osiągalnej, odwagi. Nie bez przyczyny w Polsce (i na świecie) jest więcej żyjących otwarcie, powszechnie znanych gejów niż lesbijek. Wiemy, że gejami są Tomasz Raczek, Jacek Poniedziałek, Robert Biedroń. A lesbijek jakby nie było. Doświadczanie podwójnej dyskryminacji – związanej z byciem kobietą i zarazem reprezentantką seksualnej mniejszości – sprawia, że lesbijkom trudniej walczyć o swoje prawa. Powoduje także, że kobiety te stosunkowo często cierpią na zaburzenia lękowe i afektywne, uzależnienia i inne psychiczne trudności.

Choć pod pewnymi względami lesbijkom jest łatwiej niż gejom. W przeciwieństwie do żyjących w jednopłciowych parach mężczyzn kobiety mogą względnie bezpiecznie spacerować po mieście, trzymając się za ręce lub czule przytulać na ławce w parku – bo stereotypy dotyczące kobiecości na to pozwalają. Lesbijkom łatwiej niż gejom wspólnie mieszkać – nawet jeśli kobiety żyją ze sobą jawnie, ich otoczenie często spostrzega je jako „siostry” lub „przyjaciółki”. Wiadomo przecież, że kobiety są „z natury słabe”, mniej zarabiają, muszą sobie jakoś radzić – więc skoro nie mają mężczyzny, który by je wspierał, wolno im mieszkać pod jednym dachem. Wreszcie, z oczywistych względów, lesbijki częściej niż geje miewają dzieci – choć i dla nich bywa to diablo trudne. Bo o ile zdobycie męskiego materiału genetycznego jest stosunkowo proste, o tyle powołanie na świat dziecka w homofobicznym społeczeństwie, w którym partnerce niebędącej biologiczną matką trudno zapewnić pełnię praw rodzicielskich, jest ryzykowne.

Mit 7: lecą na wszystkie kobiety

To dosyć zabawne, bo próba zaciągnięcia do łóżka połowy ludzkości każdego doprowadziłaby do szaleństwa. Jednak powtarzane wielokrotnie, nawet najbardziej niedorzeczne mity zyskują status prawdy. Przytłoczone nimi, i zarazem wyćwiczone w oddawaniu głosu innym, kobiety łatwo tracą zdolność wyrażania siebie. Czasami do tego stopnia, że mają problem z ujawnieniem swojej orientacji przed najbliższymi osobami – rodzinami, przyjaciółkami. Zamykają się w metaforycznej szafie – w czterech ścianach autodyskryminacji, podsycanej dyskryminacją systemową. Bo w Polsce, kraju żyjącym mitami – kolejny mówi, że osoby LGBT są „zagrożeniem dla tradycyjnej rodziny” – wciąż nie mogą legalizować swoich związków.

Ile jest lesbijek? Szacunki wahają się między 1,5 proc. do nawet 8–10 proc. populacji kobiet. Liczbę trudno określić, bo wiele z nich żyje w ukryciu. To może być bezdzietna sąsiadka chętnie opiekująca się siostrzeńcami. Zaangażowana nauczycielka lub lokalna działaczka społeczna. Ekolożka troszcząca się o zieleń na osiedlu. Inżynierka poświęcająca czas wynajdowaniu użytecznych innowacji. Pisarka rozbudzająca w czytelnikach pokłady empatii. Sympatyczna sprzedawczyni z pobliskiego sklepu. Większość z nas zna przynajmniej jedną lesbijkę, choć często nie zdaje sobie z tego sprawy.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną