Ile wiemy o gejach

On plus on
Ile jest prawdy w powszechnych przekonaniach o gejach?
Grafika Toma of Finland czyli Touko Laaksonena, rysownika i ilustratora, czołowej postaci estetycznego nurtu admiracji piękna ciała męskiego.
Tom of Finland/Galerie Judin Berlin

Grafika Toma of Finland czyli Touko Laaksonena, rysownika i ilustratora, czołowej postaci estetycznego nurtu admiracji piękna ciała męskiego.

Kim jest gej? To na ogół zwyczajny mężczyzna, różniący się od pozostałych przedstawicieli swojej płci tylko jednym: potrzebę poczucia bezpieczeństwa w bliskim związku, seksualnej satysfakcji i miłości zaspokaja z mężczyznami, a nie kobietami. Cała reszta gejowskiej „odmienności” mieści się w normalnym zakresie typowych dla ludzi różnic indywidualnych. Jedni są psychicznie delikatni, inni mało wrażliwi, niektórzy lubią dbać o swoje ciało i strój, inni niespecjalnie, są religijni i ateiści, lubiący słuchać muzyki klasycznej i tacy, którzy wolą modny pop.

Męska homoseksualność, w przeciwieństwie do żeńskiej, ma długą i udokumentowaną tradycję. Egipskie mity obfitują w homoerotyczne wątki, podobnie jak starogreckie pisma. Ajschylos, Platon, Epikur, których dzieła stanowią podwaliny naszej kultury, uprawiali i wychwalali jednopłciową miłość. Cieszyła się ona popularnością i szacunkiem w starożytnym Rzymie, także wśród znamienitych władców, takich jak Gajusz Juliusz Cezar czy Marek Aureliusz. Sprzyjający homoseksualności klimat zaczął zmieniać się w IV w. naszej ery, wraz z przyjęciem chrześcijaństwa jako oficjalnej religii Cesarstwa Rzymskiego. Pojawiły się wówczas kary za odbywanie jednopłciowych stosunków, włącznie z torturami i śmiercią. Życie mężczyzn preferujących erotyczne relacje z innymi mężczyznami było w naszym kręgu kulturowym niełatwe aż do końca XX w., kiedy to kolejne kraje europejskie zaczęły wprowadzać prawa zwalczające dyskryminację i umożliwiające formalizowanie jednopłciowych związków.

Polska należy do coraz mniej licznej grupy państw, w których geje nie mają pełni praw – a chodzi o tak podstawowe, jak uzyskiwanie informacji o stanie zdrowia partnera, kontynuowanie opieki nad wychowywanym razem dzieckiem w przypadku jego śmierci czy dziedziczenie części wspólnego majątku bez podatku od darowizny. Polacy toną w mitach dotyczących osób preferujących jednopłciowe związki, które obecna władza podsyca wypowiedziami swoich reprezentantów oraz wspieraniem antygejowskich działaczy i organizacji. Przy czym niektóre mity dotyczące gejów są znacznie cięższe gatunkowo niż te, które dotyczą lesbijek i przedstawicieli innych mniejszości.

Mit 1: postępują wbrew naturze

Akceptowanie tego mitu oznacza negowanie zasad rządzących psychofizycznym rozwojem człowieka. O psychoseksualnej orientacji decydują przede wszystkim subtelne czynniki wpływające na płód, takie jak mniejsze lub większe dawki testosteronu, które mogą zmieniać się m.in. na skutek doświadczanego przez matkę stresu. Prawdopodobnie istnieją także sekwencje DNA sprzyjające rozwojowi homoseksualności. Podważanie naturalności związków jednopłciowych jest pozbawione sensu również dlatego, że występują one u licznych gatunków zwierząt. Nasi najbliżsi ewolucyjni krewni, szympansy bonobo, podejmują aktywność homoseksualną częściej niż heteroseksualną, samce żyraf flirtują prawie wyłącznie ze sobą, jednopłciowy seks jest standardem wśród męskich muszek owocówek. Warto podkreślić, że zwierzętom nie chodzi tylko o seks – samce flamingów czy delfinów tworzą monogamiczne, długotrwałe związki, w których wychowują dzieci.

Mit 2: są zniewieściali

Stereotypowy gej jest „przegięty” – porusza się, kręcąc biodrami, wyraża emocje egzaltowanymi okrzykami, nosi różowe sweterki. Wyobrażana zniewieściałość ma różne wersje. W jednej mężczyzna nosi się z wymuskaną elegancją, ma zadbane paznokcie i cerę, wydepilowane brwi. W innej lubi stroić się w damskie fatałaszki i nawet jeśli powstrzymuje się przed tym publicznie, to pewnie robi to w domu. Bo, zgodnie z kolejnym mitem, w parach jednopłciowych istnieje tradycyjny męsko-żeński podział ról.

Oba poglądy są fałszywe. Nie wszyscy geje przejawiają cechy kobiece, podobnie jak nie wszyscy mężczyźni posiadający te cechy są gejami. Wielu gejów preferuje noszenie kilkudniowego albo (modnego ostatnio) bujnego zarostu, schodzonych dżinsów i koszulek. Z kolei mężczyźni lubiący ubierać się jak kobiety to transwestyci, którzy w większości są heteroseksualni – jeśli dobrze ułożą sobie życie, są szczęśliwymi mężami zadowolonych żon, od czasu do czasu pożyczającymi od nich szminkę i sukienkę. Co do podziału ról, dotyczącego de facto wykonywania codziennych obowiązków – w zdecydowanej większości par gejowskich jest on partnerski. Mężczyźni płynnie wymieniają się gotowaniem, sprzątaniem i dbaniem o wymianę oleju w samochodzie, stosownie do upodobań, obciążenia pracą zawodową itp.

Mit 3: są najlepszymi przyjaciółmi kobiet

To nieprawda, dlatego że psychoseksualna orientacja nie stanowi kryterium doboru przyjaciół – dużo ważniejsza jest wspólnota zainteresowań i możliwość spędzania razem czasu. Jednocześnie jest to chyba jedyny mit, w którym tkwi ziarno prawdy. Geje mają większą niż inni mężczyźni łatwość wychodzenia z tradycyjnej roli płciowej. Kobiety, które cenią pozbawioną seksualnych podtekstów bliskość z mężczyznami, mogą w nich znaleźć świetnych towarzyszy intymnych rozmów, wspólnego gotowania czy wypadów za miasto. Dodatkową korzyścią jest to, że jeśli kobieta ma męża lub chłopaka, to nie będzie on raczej zazdrosny o jej przyjaciela geja.

Sytuacja może się skomplikować, gdy kobieta jest samotna i poszukuje związku. Może uwierzyć, że jej miłość „pokona wszystko” i zmieni orientację jej przyjaciela. Jeśli ta wiara trafi na podatny grunt, czyli np. na geja niepewnego swojej orientacji albo takiego, który chce ją ukryć przed otoczeniem, para może się ze sobą związać, wziąć ślub, urodzić dzieci. Taki scenariusz rzadko kończy się pomyślnie – mężczyzna zwykle, prędzej lub później, uświadamia sobie niezłomność swojej homoerotyczności, co dotkliwie rozczarowuje jego towarzyszkę. Oboje mogą z tego wyjść poturbowani.

Mit 4: są rozwiąźli

Co robią geje na drugiej randce? Jaka druga randka? To krążący w środowisku gejów dowcip, który tolerują, o ile jest opowiadany przez nich samych. Rozmaite mniejszości przejmują z głównego nurtu kultury obraźliwe określenia na swój temat, po to, żeby je oswoić, zdystansować się od nich, nadać im pozytywne znaczenie. Podobnie osoby, które słysząca większość etykietuje jako niesłyszących, sami z dumą nazywają się głuchymi, a Romowie z upodobaniem przedstawiają się jako Cyganie. Geje nazywają siebie nawzajem pedałami i ciotami, dając heteroseksualnemu społeczeństwu do zrozumienia, że nie może ich już skrzywdzić wyzwiskami. W podobny, jakże pokojowy sposób przedstawiciele różnych mniejszości radzą sobie z krzywdzącymi stereotypami – obracają je w żart.

Męska homoseksualność jest powszechnie kojarzona z promiskuityzmem, czyli podejmowaniem licznych, przypadkowych i pozbawionych emocjonalnej więzi kontaktów seksualnych. Geje nie różnią się pod względem tendencji do takich kontaktów od innych mężczyzn. Większość z nich pragnie długotrwałego, opartego na wzajemnej bliskości związku, ma także skłonność do typowej dla ludzi seryjnej monogamii – czyli do bycia w erotycznej relacji z jedną osobą w określonym czasie. Oczywiście zdarzają się geje (podobnie jak mężczyźni heteroseksualni i kobiety różnych orientacji), którzy wybierają swobodne uprawianie seksu z licznymi partnerami. Badania przeprowadzone, m.in. w Polsce, przez socjologa prof. Ireneusza Krzemińskiego z Uniwersytetu Warszawskiego wykazują, że geje wybierają taką opcję rzadko. Nawiasem mówiąc, gdyby gejom chodziło tylko o seks, to po co walczyliby o legalizację swoich związków?

Mit 5: są chorzy

To mit podwójny. Zgodnie z wariantem pierwszym homoseksualność jest odstępstwem od zdrowia, takim jak wadliwa praca nerek czy serca. Ta idea pojawiła się w XIX w., a w jej rozpowszechnieniu niemały udział miała psychologia, zwłaszcza rozwijana w pierwszej połowie XX w. psychoanaliza. Uginając się pod naporem dowodów świadczących o zasadniczej normalności gejów (oraz lesbijek i osób biseksualnych), Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne w 1973 r. wykreśliło homoseksualność ze swojej klasyfikacji zaburzeń psychicznych, a Światowa Organizacja Zdrowia zrobiła to samo w 1991 r. Utożsamienie pociągu do przedstawicieli własnej płci z chorobą kosztowało jednak gejów sporo cierpienia – przez parędziesiąt lat rodzice, żony, psycholodzy i lekarze wysyłali ich na rozmaite formy „leczenia”, polegające np. na przymusowej masturbacji, połączonej z otrzymywaniem elektrowstrząsów. Skuteczność przez jakiś czas popularnych „terapii reparacyjnych” została całkowicie zdyskredytowana – bo nie dość, że nie zmieniały preferencji psychoseksualnych ich uczestników, to zwiększały u nich ryzyko zaburzeń psychicznych i samobójstw.

Drugi wariant chorobowego (czy raczej chorobliwego) mitu głosi, że geje – ze względu na swoją domniemaną rozwiązłość – są szczególnie podatni na choroby roznoszone drogą płciową. Mit ten jest związany z początkową dynamiką rozprzestrzeniania się wirusa HIV w USA, którego pierwszymi ofiarami byli homoseksualni mężczyźni. Skojarzenie AIDS, czyli zespołu nabytego niedoboru odporności wywoływanego tym wirusem, z osobami preferującymi miłosne związki z przedstawicielami własnej płci wzmocniły media nagłaśniające śmierć celebrytów, takich jak wokalista Freddy Mercury czy aktor Anthony Perkins. Tymczasem fakty są takie, że największą grupę ryzyka zachorowania na AIDS stanowią narkomani, a połowa osób cierpiących na tę chorobę to kobiety.

Mit 6: są niebezpieczni dla dzieci

Homoseksualni mężczyźni molestują dzieci – to insynuacja tak niedorzeczna, że jej źródeł można doszukiwać się jedynie w częściowym współbrzmieniu słów pederasta i pedofil. To pierwsze jest synonimem homoseksualisty, drugie oznacza człowieka osiągającego satysfakcję seksualną w kontaktach z dziećmi. Pedofilia jest niezależna od psychoseksualnej orientacji, jednak jej specyfika sprawia, że jej ofiarami padają zarówno dziewczynki, jak chłopcy – bo dla pedofila niedojrzałość jest tak atrakcyjna, że często nie zwraca uwagi na płeć. Pedofilia jest zaburzeniem preferencji seksualnych, psychicznie i fizycznie groźnym dla krzywdzonych dzieci, które zwykle nie mogą obronić się przed wykorzystaniem. Homoseksualność jest jedną z psychoseksualnych orientacji, realizowaną przy obopólnej zgodzie dojrzałych partnerów.

Kolejnym rzekomym źródłem niebezpieczeństwa jest wychowywanie dzieci przez gejowskie pary. Chłopcy i dziewczęta dorastające w takich związkach miałyby stawać się homoseksualne – tak jakby ta orientacja była powodowana wpływami rodzicielskimi. Mit wychowywania chłopców na gejów łatwo obalić. Po pierwsze, większość z nich dorastała w rodzinach heteroseksualnych. Po drugie, jednopłciowe pary od parudziesięciu lat mają w niektórych krajach pełnię praw, także do wspólnej opieki nad dziećmi. Umożliwiło to przeprowadzenie licznych badań, które wykazały, że wśród dzieci dojrzewających w gejowskich rodzinach skłonności homoseksualne ujawniają się z taką samą częstotliwością, jak w populacji ogólnej, czyli w około pięciu procent przypadków. Co więcej, dzieci takie często są bardziej otwarte i tolerancyjne od rówieśników – może dlatego, że dwóch ojców przekazuje im zdrowy dystans wobec norm kulturowych. Znaczenie może mieć również to, że geje – w przeciwieństwie do wielu par heteroseksualnych – zwykle podejmują decyzję o wychowaniu dziecka w pełni świadomie, starannie się do niego przygotowując i poświęcając mu mnóstwo uwagi.

Mit 7: spiskują przeciw społeczeństwu

W Polsce dyskurs publiczny jest wyjątkowo nieracjonalny. Dążenie do rzetelnej edukacji seksualnej i wyrażanie gejowskiej tożsamości nazywane jest homopropagandą. Jeśli chłopak z dziewczyną publicznie się obściskują, to jest w porządku, ale jeśli chłopak przejdzie przez miasto, trzymając za rękę ukochanego – to jest obnoszenie się, mające na celu zniszczenie tradycyjnej rodziny. Walkę o podstawowe prawa obywatelskie określa się mianem homoagendy, mającej na celu zniszczenie katolickich wartości. Gdyby taka agenda faktycznie istniała, to byłaby nadzwyczaj słaba. Polscy geje są tak przytłoczeni mitami rządzącymi zbiorową wyobraźnią, że wielu z nich nawet nie próbuje walczyć o pełnię praw, obejmującą możliwość adopcji dzieci. Postępując w ten sposób, strzelają sobie samobója, bo potwierdzają obiegowy pogląd, że „coś jest z nimi nie tak”.

Wspomniane badania prof. Krzemińskiego wykazały, że geje są całkowicie przeciętnymi Polakami. Żyją w stałych związkach, a jeśli nie, to marzą o wielkiej miłości. Szanują fundamentalne dla naszej kultury wartości, wielu ma konserwatywne poglądy. Marzą o wychowaniu dzieci, jednak obawiają się tego ze względu na homofobiczne postawy społeczne. Raport z tych, przeprowadzonych w 2008 r., badań został zatytułowany „Naznaczeni”. Bo polskich gejów różni od mężczyzn heteroseksualnych jednak coś więcej niż psychoseksualna orientacja: doświadczanie dyskryminacji. Tym boleśniejszej, że zakorzenionej w absurdalnych, fałszywych przekonaniach.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną