Ja My Oni

Miłosierdzie. Samarytanie z końca stawki

Niemiłosierni Polacy

Daria Shevtsova / Unsplash
Dlaczego Polakom tak trudno przychodzi współczuć i pomagać słabszym, zwłaszcza bezdomnym i uchodźcom wojennym.
Polacy pomagają chętnie, ale wybiórczo. Stosunkowo najłatwiej zbierać na potrzeby ofiar katastrof naturalnych.Mirosław Gryń/Polityka Polacy pomagają chętnie, ale wybiórczo. Stosunkowo najłatwiej zbierać na potrzeby ofiar katastrof naturalnych.

Wasyl Czornej z Ukrainy, zatrudniony na czarno w jednej z wielkopolskich stolarni przy wyrobie trumien, zaniemógł w pracy. Jego szefowa nie pozwoliła wezwać karetki. Wywiozła mężczyznę do lasu, 125 km od swojej firmy. Zwłoki znaleźli leśnicy.

Był wstrząs, zbiórka pieniędzy na osierocone dzieci. Mało kto pamiętał, że podobny szok Polska przeżyła rok wcześniej. Chodziło o Oksanę, też z Ukrainy, także pracującą na terenie Wielkopolski. Gdy dostała wylewu, jej szef najpierw zwlekał z wezwaniem pomocy, a później, prawie całkowicie sparaliżowaną, wywiózł do pobliskiego miasteczka, zostawił na ławce, po czym zawiadomił policję, że siedzi tam pijaczka.

Ja My Oni „Alfabet człowieka przyzwoitego” (100155) z dnia 26.08.2019; Przyzwoity człowiek; s. 38
Oryginalny tytuł tekstu: "Miłosierdzie. Samarytanie z końca stawki"