Niezbędnik

To się nie wróci

Koniec „demokracji liberalnej”?

Wizja spotkania na Polach Elizejskich w 1792 r. Francuski rewolucjonista hrabia Mirabeau wręcza Janowi Jakubowi Rousseau kopię jego „Eseju o despotyzmie”, a Benjamin Franklin umieszcza na jego głowie wieniec laurowy. Obecni są również Montesquieu, Voltaire, Mably, Fénélon, Demostenes i Cyceron. Wizja spotkania na Polach Elizejskich w 1792 r. Francuski rewolucjonista hrabia Mirabeau wręcza Janowi Jakubowi Rousseau kopię jego „Eseju o despotyzmie”, a Benjamin Franklin umieszcza na jego głowie wieniec laurowy. Obecni są również Montesquieu, Voltaire, Mably, Fénélon, Demostenes i Cyceron. BEW
Kończy się cud demokracji liberalnej, bo wszyscy wyłączyli autokrytyczne myślenie.
Daniel BellEAST NEWS Daniel Bell

Z wielu powodów termin „demokracja liberalna” jest i nietrafny, i zwodniczy. Skoro jednak został powszechnie przyjęty, będziemy go używali, rozumiejąc, że chodzi o demokratyczne państwo prawa, respektujące wszystkie formy pluralizmu i dążenie obywateli do maksymalizacji wolności indywidualnej.

W znanym nam kształcie demokracja liberalna jest stosunkowo nowym tworem. Wprowadzonym od góry, zainstalowanym po II wojnie światowej. I to nie od razu. Najpierw była demokracja państwa opiekuńczego, a komponent liberalny rozbudowywał się stopniowo.

Reklama
Reklama