Spektakl "Poczekalnia.0"

Spektakl "Poczekalnia.0" Krystiana Lupy, na Scenie na Świebodzkim 8 września 2011
Spektakl "Poczekalnia.0" Krystiana Lupy

Teatr Polski we Wrocławiu
dyrektor naczelny i artystyczny – Krzysztof Mieszkowski
Krystian Lupa + kreacja zbiorowa

Poczekalnia.0

 

reżyseria i scenografia – Krystian Lupa

kostiumy – Piotr Skiba

nie napisała scenariusza, ale była przy poczęciu – Dorota Masłowska

reżyseria wideo – Bartosz Nalazek

montaż materiałów wideo – Konrad Styczeń

ambient – Daniel Mariański

blogerska współpraca scenariuszowa – Hanna Klepacka

światło – Kazimierz Blacharski

instalacja podczas przerwy – autoportrety aktorów/postaci

 

obsada:

Sylvia – Sylwia Boroń

Panisława – Krzesisława Dubielówna

Ania – Anna Ilczuk

Daga – Dagmara Mrowiec

Pani Hubert – Halina Rasiakówna

Falaczi – Ewa Skibińska

Marta – Marta Zięba

Martin (Zampanò) – Marcin Czarnik

Mirek – Mirosław Haniszewski

Kroni – Rafał Kronenberger

β – Marcin Pempuś

α – Adam Szczyszczaj

Pan Hubert – Wojciech Ziemiański

 

koordynator projektu – Hanna Frankowska-Jakubiel

asystenci reżysera – Adam Szczyszczaj, Łukasz Korczak (PWST)

inspicjent – Ewa Wilk

sufler – Magdalena Kabata

rekwizytor – Jacek Szpinko

realizacja światła – Dariusz Bartołd, Marek Matysiak

realizacja wizji – Kazimierz Blacharski, Lech Niewiński

realizacja dźwięku – Maciej Kabata, Rafał Dudek, Tomasz Zaborski

 

Krajowy Program Kulturalny Polskiej Prezydencji 2011

Organizatorzy: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Narodowy Instytut Audiowizualny

Projekt w ramach Europejskiego Kongresu Kultury we Wrocławiu, 8–11 września 2011 roku

Organizatorzy: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Narodowy Instytut Audiowizualny, Urząd Miejski Wrocławia

 

prapremiera światowa na Scenie na Świebodzkim 8 września 2011

 

563. premiera Teatru Polskiego we Wrocławiu

 

licencjodawca – Stowarzyszenie Autorów ZAiKS, Warszawa

 

www.lupa.teatrpolski.wroc.pl

 

 

Wyobraźmy sobie:

nocny ekspres zatrzymuje się na stacji, przez głośniki ktoś zakomunikował o konieczności przesiadki, a kiedy część pasażerów wysiadła, pociąg odjechał. Na stacji – jak się nazywa ta miejscowość? – nie można się niczego dowiedzieć, można jedynie w poczekalni, jedynym przyzwoitym, ciepłym miejscu – doczekać dnia.

Dezorientacja, zmęczenie i stres tworzą (mogą tworzyć) mikrospołeczność. Noc poddaje (może poddać) tę mikrospołeczność osobliwej wiwisekcji. Ona sama na moment może się stać przenikliwym zdjęciem rentgenowskim czegoś znacznie szerszego, można by rzec buńczucznie: „naszego uniwersum”.

Spróbujmy dać aktorom pierwszy ruch, niech wniosą w tę przestrzeń swoje wyobrażenia, sprawy, pragnienia, zawarte w szkicu, embrionie postaci. Później może wkroczyć (dramato-) pisarz i hodować sytuacje; i tak może wędrować i rozwijać się w zmieniającym się gruncie powstająca materia...     Krystian Lupa

 

 

Krystian Lupa

Obcy w Poczekalni.0

 

W naszej przestrzeni chcemy zainicjować, w pewien sposób sprowokować, sytuację obcości. Nagle ciąg naszego życia, w który jesteśmy zainstalowani, dający nam poczucie ciągłości − bo obcość znika wówczas, kiedy funkcjonuje poczucie ciągłości − zostaje przerwany. Wystarczy go zerwać, aby zobaczyć, że z ciągłością coś w ogóle nie jest tak.

Wszystko, co się zmienia, zawsze nas atakuje i my bardzo często nie widzimy tego, co nas atakuje. Przeglądamy na oczy dopiero wtedy, gdy doznajemy totalnego poczucia obcości, tak jak tutaj, w tej poczekalni, wysiadając z pociągu, zderzając się z niewiadomą, wybitą z kontynuacji sytuacją, z niewiadomym dalszym ciągiem, kiedy lądujemy w przestrzeni, w której rzeczy do tej pory nam znane okazują się zdezaktualizowane, zrujnowane. Wówczas okazuje się, że stale spotykamy się z obcością.

Obcość naszej przestrzeni okazuje się najbardziej dojmująca i najbardziej groźna, ponieważ boimy się obcości we własnej przestrzeni i kamuflujemy ją dyżurną instalacją – jesteśmy zainstalowani w naszym życiu, zainstalowani w naszych sensach, w naszych pojęciach wartości. Czasami wystarczy bardzo niewielka, błaha katastrofa, aby się okazało, że te wszystkie instalacje są, mówiąc językiem komputerowym, nieaktualizowane. Są przestarzałe i sami nie wiemy, nie zdajemy sobie sprawy ze naszej anachroniczności, z tego, że żyjemy ciągle w dawnym życiu, w logice dawnego życia. I choćbyśmy nie wiem jak głosowali za rozwojem i zmianami, za przemianami, to sami nie jesteśmy w stanie do nich doszusować ani ich firmować własnym życiem.

Krystian Lupa

 

 

 

Krystian Lupa

Poczekalnia

(fragmenty)

 

 

14:17, 30.12.2010

Czy umiem to jeszcze zapisać? Zaraz trzeba było... Ileż to razy? OK.

Ta społeczność nocna czeka na coś, może się zasklepić, może się zwinąć – wejść pod skorupę i może spać. Może jednak zadziałać inny czynnik – inny stymulator – jakiegoś wystawienia siebie długotrwałego, jakiegoś zagrożenia – jeśli dojdzie do społeczności, że przyjdzie czas „nowego rozdania kart”, że obowiązujące dotąd reguły mogą stracić swoją ważność, że ktoś nas może zaatakować, narzucić jakąś władzę albo narzucić walkę o władzę, et cetera.

Ta uśpiona, nastroszona społeczność ma jakąś irytującą godność, jak na przykład w przedziale pociągu godność kogoś, kto poczuł się zagrożony możliwością okradzenia na przykład. Wystarczy jeden incydent, jedno „naruszenie spokoju”, żeby wywołać taki efekt kałamarnicy, taką działającą prowokacyjnie barwę ochronną. Zapach wrogości – i tak dalej.

ANARCHIŚCI – trójka szukająca jakiejś ofiary albo przestrzeni, albo konstelacji, która mogłaby odegrać taką rolę. Nagle między ludźmi różnego typu – wyradza się taka tajemnicza wrogość. Przeczuwamy tę wrogość i prowokujemy rozwój tego, wywołanie na zewnątrz utajonego konfliktu. Jakby rozpoznanie wrogich barw, przeczuwanie odmiennej postawy, która w takiej grawitacji zacznie się niebezpiecznie i irracjonalnie rozwijać. [...]

Więc zza drzwi wysunął ktoś kartkę „Koniec świata” – i trójka wampirycznych fantastów pragnie rozpropagować, rozdmuchać tę ideę.

SPOŁECZNOŚĆ POD WPŁYWEM TAKIEJ AKCJI, TAKIEGO PROCESU, TAKIEJ PROWOKACJI (jak kto woli?) ULEGA POLARYZACJI. Społeczność dzieli się pod wpływem prowokacji.

Tu dzieli się na gorszących i oburzonych. Im bardziej pierdziel jest oburzony, tym bardziej Don Juan Prowokacji będzie gorszył i vice versa – sprzężenie zwrotne doprowadzające tak zainstalowane relacje do absurdu – do absurdalnej walki o władzę i narzucenie ekstremalnego świata – który pączkuje w ekstremalizujących się postawach.

Teraz muszę trochę konkretniej – dobrze?

 

13:02, 31.12.2010

Jesteśmy naładowani agresją. Dlaczego zostaliśmy w ten sposób skompletowani? To jest jakiś afront. Ktoś na zewnątrz jest szydzeniem ze mnie, jest karykaturą mojej głupoty, mojego frajerstwa. [...]

Zgwałcić rzeczywistość – zgwałcić porządek. Porządek jest więzieniem, jest konstelacją trzymającą mnie w przeciętności, niedopuszczającą mnie do władzy i pędu szczęścia.

Moja linia jest demoniczna, jedynie moje zło może mnie odróżnić od reszty. Motyw dandyzmu.

Ja i motłoch...

Zabawne są strach i stres, nadąsanie tych szukanych. Zabawna jest obronna godność. To ta sfera może stać się materią absurdalnej gry w apokalipsę. Bo to przecież po części również nas dotyczy. Tylko my możemy się odróżnić od przeciętnego, biednego przeżywania, my możemy podkręcać wszystko to, co embrionalnie zawiera się w rzeczywistości – i w tej dotykalnie aktualnej, i tej, którą nieświadomi nosimy jako wybuchowy bagaż w swoich duszach.

Koniec świata – to podniecający temat, można stać się WŁADCĄ KOŃCA ŚWIATA. [...]

W jaki sposób można unieszkodliwić anarchistów, w jaki sposób można ich przezwyciężyć? Ale to nie wszystko – odnieść ludzkie – samcze zwycięstwo, upokorzyć – dotknąć rozkosznie jakimś cierpieniem?

Sytuacja zahamowanego seansu. Magowie seansu zostaną unieszkodliwieni, wtrąceni do aresztu, uwięzieni, wzięci w niewolę – wędrujmy dalej i głębiej w stronę archetypu!

Ale seans wprawiony w ruch nie da się tak łatwo zatrzymać. On nie tkwi tylko w wodzach performerach – nosicielach awersu. Seans rozwija się dalej – coś, co zostało wypuszczone, dalej wycieka. Ale o tym już jutro?

OK?

Dziś życzmy sobie demoniczno-anielskiej przygody...

Krystian Lupa

[pełna wersja tekstu zostanie wydrukowana w programie przedstawienia]

 

Krystian Lupa

Nowy prąd

 

Do Teatru Polskiego zaprosił mnie Jacek Weksler. Widziałem tu wcześniej parę spektakli, głównie Jerzego Jarockiego. Te jego przedstawienia były inne niż realizowane w Starym Teatrze. Można było zauważyć jakąś młodą pasję i żelazną dyscyplinę. Wchodząc do teatru, czuło się, że coś się budzi... A i we Wrocławiu czuło się nowy prąd po trwającej przeszło dziesięciolecie zapaści. Miasto zaczęło błyskawicznie pięknieć.

 

Aktorzy

Aktorów znałem, głównie z widzenia. W moim okresie jeleniogórskim byliśmy przecież po sąsiedzku. Przyjeżdżało się tu na Jerzego Grzegorzewskiego, Henryka Tomaszewskiego. Kiedy realizowałem w telewizji Wariata i zakonnicę Stanisława Ignacego Witkiewicza, próbowałem w Teatrze Polskim, z aktorami – przeważnie – też z Teatru Polskiego... Spotkanie przy realizacji Immanuela Kanta było dla obu stron sporą przygodą. Pamiętam – to była iście radosna twórczość, cieszyliśmy się rozmiarami i smakiem absurdu Bernhardowskiego tekstu – dla nas też była to podróż gigantycznym kontenerem do Ameryki. Później lubiliśmy to grać, posypały się wyjazdy, choć nie zawsze było wesoło – pamiętam festiwalowy spektakl w Zurychu z trzydziestoma widzami na widowni. Ale z perspektywy Bernharda to wszystko było ciekawe właściwie.

 

Prezydentki

Prezydentki są sierotami, istotami ludzkimi osieroconymi przez kulturę, totalnie zagubionymi w labiryncie wartości. Ludzi takich jest coraz więcej, niezadługo będzie to przeważająca część naszej ludzkości. Dążenie do szczęścia musi przebiegać drogą pokątną, poczucie odrzucenia i „nieumiejętności” trwale okalecza osobowość. Ale są marzycielkami i choć treści tych marzeń mogą być groteskowe lub „pożałowania godne” – to przecież Werner Schwab każe (to jakaś swoista hipnoza) uważnie się w nie wsłuchiwać, bo odkrywamy w nich coś porażająco własnego. Zastanawiające, że współcześni artyści tak uważnie wpatrują się w ludzki śmietnik.

 

Dlaczego zapraszam do pracy aktorów, których znam?

Najczęściej pragnę po prostu coś kontynuować, bo zrealizowany spektakl nie jest żadnym końcem, żadnym dojściem do celu. Właściwie najczęściej zrealizowany spektakl jest dojściem do ukrytego do tej pory początku. Zatem długotrwała relacja reżysera z aktorami gwarantuje taką kontynuację. Choć przecież zdajemy sobie sprawę, że wyczerpuje się potencjał nowości, obcości – który często tak tajemniczo inspiruje ludzi dopiero wchodzących w twórcze partnerstwo.

 

Wrocławskie spektakle

Immanuel Kant, przygoda z Hermannem Brochem i Robertem Musilem, Prezydentki, Azyl to właśnie dość konsekwentna i radykalna droga do obszarów irracjonalnych, do owego kulturowego zagubienia, odrzucenia, do „obszarów sierocych”. Mam wrażenie, że finał tej przygody mógł być bardziej radykalny, że coś w tym poszukiwaniu uległo rozproszeniu. Dziś to trochę taki zatopiony okręt. Można nurkować i znaleźć coś rozpoznawalnie naszego, ale po tylu latach pod wodą – skarby te nabrały osobliwej obcości. Taka obcość zawsze jakoś przyciąga.

 

Następna realizacja?

Tak... może to jakieś nierozpoznane, niespenetrowane do końca motywy w przygodzie z Azylem. Nocny azyl prześwituje trochę z naszej intuicji – dworcowej poczekalni. Dorota Masłowska, która podjęła z nami – również nową dla siebie – literacką przygodę, może być gwarancją – albo dawać nadzieję – że ta przygoda pójdzie nieco, a z czasem może – totalnie odmienną drogą.

 

Kim byłbym, gdyby nie teatr?

Nie wiem, czy mogę na to pytanie odpowiedzieć serio. Kim bym był? Diabli wiedzą – to, co nam się w takich razach wydaje, no na przykład: że wtedy bym pisał na przykład – to jest dość beznadziejne gdybanie. Bo każdy wariant naszego życia jest drogą, jak bardzo ta droga może pójść gdzie indziej, poza krajobraz, w którym obecnie stoimy – tego nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Może w ogóle nie byłoby o czym gadać... na przykład.

Krystian Lupa

[pierwodruk: Teatr Polski we Wrocławiu 1946–2011: t. 1 Rekonstrukcje,

red. Jarosław Minałto, Piotr Rudzki i Marzena Sadocha, Wrocław 2010]

 

Tekst powstał na podstawie odpowiedzi na kilka pytań wysłanych e-mailem do Krystiana Lupy na przełomie listopada i grudnia 2010 roku, między kolejnymi próbami „Poczekalni.0”.

 

KRYSTIAN LUPA

Reżyser teatralny, scenograf, grafik, autor scenariuszy teatralnych, adaptator, tłumacz, pedagog w krakowskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, autor opracowań muzycznych własnych przedstawień. Początkowo studiował na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W latach 1963–69 odbył studia na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (dyplom na Wydziale Grafiki, 1969), później przez dwa lata studiował reżyserię filmową w Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi, a następnie reżyserię teatralną w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie (1973–1977; dyplom 1978). Debiutował jeszcze jako student Rzeźnią Sławomira Mrożka w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie (1976). Po studiach związał się z dwiema scenami: Teatrem im. C. K. Norwida w Jeleniej Górze, gdzie z grupą młodych aktorów, zafascynowany poglądami Carla Gustava Junga, prowadził poszukiwania nowych form teatralnego wyrazu (od roku 1977), i ze Starym Teatrem w Krakowie, który od roku 1980 stał się miejscem, gdzie Lupa pracuje najczęściej. Okres jeleniogórski to przede wszystkim spektakle autorskie, manifesty artystyczne: Przezroczysty pokój (1979) i Kolacja (1980), oraz inscenizacje sztuk Stanisława Ignacego Witkiewicza: Nadobnisie i koczkodany (1978), Pragmatyści (1981) i Maciej Korbowa i Bellatrix (1986). Przedstawienia te, nazwane przez reżysera „Teatrem Ujawnienia”, traktowały teatr jako jedną z możliwości poznania i przekroczenia granic ludzkiej osobowości. Syntezą tego kierunku poszukiwań stał się spektakl wg powieści Po tamtej stronie Alfreda Kubina – Miasto snu w Starym Teatrze w Krakowie (1985), który był rodzajem podróży w głąb jaźni. Następne przedstawienia powstałe w Starym Teatrze stanowiły zwrot w problematyce – reżyser podjął temat problemów etycznych oraz zgłębiał sytuację duchową człowieka w okresie wielkiej przemiany kulturowej. Były to: Marzyciele Roberta Musila (1988), Bracia Karamazow wg Fiodora Dostojewskiego (1990, wznowienie 1999), Malte albo tryptyk marnotrawnego syna wg Rainera Marii Rilkego (1991), Kalkwerk wg Thomasa Bernharda (1992, 2003) i dwa spektakle wg Lunatyków Brocha – Lunatycy. Esch, czyli Anarchia (1995) oraz Lunatycy. Huguenau, czyli Rzeczowość (1998). Kalkwerk rozpoczął przygodę Lupy z twórczością Bernharda (później powstały Immanuel Kant w Teatrze Polskim we Wrocławiu, 1996; Rodzeństwo w Starym Teatrze w Krakowie, 1996, 2003; Auslöschung – Wymazywanie w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, 2001; i Na szczytach panuje cisza tamże, 2006) – która stała się okazją zgłębienia irracjonalnych mechanizmów osobowości i eksperymentów na temat „medialnego aktorstwa”. Od Immanuela Kanta rozpoczęła się stała współpraca Lupy z Teatrem Polskim we Wrocławiu – powstały tam później Dama z jednorożcem wg Hanny Wendling Brocha i Kuszenia cichej Weroniki Musila (1997), Azyl wg Na dnie Maksima Gorkiego (2003) oraz pozostające w repertuarze od roku 1999 Prezydentki Wernera Schwaba (które do połowy 2011 roku zostały pokazane ponad dwieście trzydzieści razy, co jest rekordem, jeśli idzie o liczbę zagranych spektakli w inscenizacji Lupy). Kuszenie cichej Weroniki jako samodzielne przedstawienie zostało w lekko zmodyfikowanej obsadzie wznowione w roku 2009 z okazji przyznania reżyserowi teatralnego Oscara, czyli Europejskiej Nagrody Teatralnej, i międzynarodowego festiwalu „Świat miejscem prawdy”. Inne ważne przedstawienia Lupy to Powrót Odysa Stanisława Wyspiańskiego w Starym Teatrze w Krakowie (1981) i Teatrze Dramatycznym w Warszawie (1999), Szkice z „Człowieka bez właściwości” Roberta Musila w PWST w Krakowie (dyplom Wydziału Aktorskiego, 1990), Płatonow wiśniowy i oliwkowy wg Antona Czechowa tamże (dyplom Wydziału Aktorskiego, 1996), Mistrz i Małgorzata wg Michaiła Bułhakowa w Starym Teatrze w Krakowie (2002), Stosunki Klary Dei Loher w Teatrze Rozmaitości w Warszawie (2003), Zaratustra wg Friedricha Nietzschego i Einara Schleefa w Starym Teatrze w Krakowie (2004) oraz osnute na biografii Andy’ego Warhola Factory 2 w Starym Teatrze w Krakowie (2008). W roku 2009 reżyser rozpoczął w Teatrze Dramatycznym w Warszawie prace nad dyptykiem Persona. Pierwsza część – Persona. Marilyn – poświęcona została Marilyn Monroe, część druga (2010) – Persona. Ciało Simone – zaś Simone Weil. Lupa sporo też reżyseruje poza granicami Polski – najważniejsze spektakle to: Solaris wg Stanisława Lema w Düsseldorfer Schauspielhaus (2005), Trzy siostry Czechowa w American Repertory Theatre w Bostonie (2005), Czarodziejski flet Wolfganga Amadeusa Mozarta w Theater an der Wien w Wiedniu (2006), Mewa Czechowa w Teatrze Aleksandryjskim w Sankt Petersburgu (2007), Końcówka Samuela Becketta w Teatro de La Abadía w Madrycie (2010) i Poczekalnia wg Kręgu personalnego 3:1 Larsa Noréna w Théâtre Vidy-Lausanne w Lozannie (2011). Od roku 1983 jest pedagogiem w krakowskiej PWST (od 1993 w stopniu profesora; w latach 1990–96 pełnił też funkcję dziekana Wydziału Reżyserii Dramatu). Dla wielu przedstawicieli młodego pokolenia reżyserów Lupa to mistrz artystyczny i duchowy przywódca. Reżyser jest zdobywcą wielu prestiżowych nagród teatralnych w Polsce i za granicą, w tym Nagrody im. Konrada Swinarskiego za reżyserię Marzycieli (1988), nagrody krakowskiej filii Fundacji Kultury Polskiej za całokształt dokonań artystycznych (1991), Nagrody im. Leona Schillera za wybitne osiągnięcia w dziedzinie reżyserii (1992) oraz licznych laurów na festiwalach krajowych i zagranicznych, m.in. Nagrody Krytyków Francuskich dla Lunatyków za najlepszy spektakl zagraniczny pokazywany we Francji w sezonie 1998/1999. W roku 2001 Lupa został odznaczony austriackim Krzyżem Honorowym I klasy za działalność w dziedzinie nauki i sztuki, rok później francuskim Orderem Sztuk Pięknych i Nauk Humanistycznych, a w 2003 – Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Lupa jest też autorem książek Utopia i jej mieszkańcy (1994), Labirynt (2002), Podglądania (2003), Utopia 2. Część 1 – Penetracje (2003) oraz Persona (2010). Labirynt i Podglądania były nominowane do Nagrody Literackiej Nike. Grzegorz Niziołek poświęcił Lupie książkę Sobowtór i utopia. Teatr Krystiana Lupy (1997), był także redaktorem pokonferencyjnego tomu referatów Gry z chaosem. O teatrze Krystiana Lupy (2005). Ukazało się ponadto kilka wywiadów-rzek z reżyserem (m.in. Jak by to powiedzieć... Rozmowy z Krystianem Lupą Krystyny Gonet, 2002; Podróż do Nieuchwytnego. Rozmowy z Krystianem Lupą Beaty Matkowskiej-Święs, 2003; i specjalny, polsko-angielski zeszyt „Notatnika Teatralnego” Krystian Lupa. Rozmowy/Conversations, 2009 nr 54–55).

 

www.krystianlupa.com

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj