O Polityce

Jak futbol dostał się na salony

Znakomity tekst Artura Domosławskiego „Kto ukradł piłkę” (POLITYKA 22) warto uzupełnić o uwagi odnoszące się do bezpieczeństwa stadionowego i przyczyn gentryfikacji piłki nożnej. Thatcheryzm i dążenie do zwiększania dochodów ze sprzedaży coraz droższych biletów nie były jedynymi impulsami zapoczątkowującymi ten proces. W drugiej połowie lat 80. miała miejsce seria tragedii stadionowych spowodowanych przestarzałą infrastrukturą stadionów i zamieszkami agresywnych kibiców, wymykającymi się spod kontroli nieudolnych służb policyjnych. W najgorszym stanie technicznym były sportowe areny w ojczyźnie futbolu.

Do najpoważniejszych katastrof należały m.in. pożar drewnianej trybuny stadionu Bradford (56 ofiar śmiertelnych, 265 rannych) w 1985 r., a także tragedia na stadionie Hillsborough w Sheffield (96 zabitych, 766 rannych) w 1989 r. Ta ostatnia przesądziła o konieczności modernizacji stadionów i wprowadzeniu miejsc numerowanych, co rzecz jasna przełożyło się na drastyczny wzrost cen biletów. Wcześniej w Wielkiej Brytanii na stadionach były zarówno miejsca siedzące, jak i stojące na gorszych i wyżej położonych trybunach. Sprzedawano na nie tanie wejściówki, bez limitów ich liczby i nie bacząc na możliwość zawalenia się takich galerii. Zabezpieczeniem przed agresją kibiców były stalowe kraty, które podczas zamieszek i paniki tratującego tłumu stawały się przyczyną śmierci wielu osób.

Przebudowa stadionów, zainstalowanie monitoringu wideo, wprowadzenie numerowanych i wyłącznie siedzących miejsc, zmiana taktyki policji z brutalnej i bezmyślnej na wczesne reagowanie i wyłuskiwanie z tłumu agresywnych liderów – wszystko to zmieniło sytuację i uczyniło piłkarskie areny bezpiecznymi dla widzów.

Polityka 25.2021 (3317) z dnia 15.06.2021; Do i od Redakcji; s. 91
Reklama