O Polityce

Zawsze na widoku

Jerzy Urban, skandalista i fenomen. Zawsze chciał być na widoku

Jerzy Urban w swoim domu w Konstancinie, 2004 r. Jerzy Urban w swoim domu w Konstancinie, 2004 r. Tadeusz Późniak
O zmarłych albo dobrze, albo wcale. Na to przysłowie Jerzy Urban tylko wzruszyłby ramionami, pokazując język. Dla tego skandalisty, prowokatora, ale też błyskotliwego felietonisty i redaktora, przez całe życie liczyła się inna zasada: źle czy dobrze, byle po nazwisku.
Jerzy Urban z Agnieszką Osiecką i Danielem Passentem, 1978 r.Erazm Ciołek/Forum Jerzy Urban z Agnieszką Osiecką i Danielem Passentem, 1978 r.

Czas wygasza emocje. Dla dzisiejszych trzydziestolatków zmarły w wieku 89 lat Jerzy Urban jest w najlepszym razie znany jedynie z happeningów, prowokacyjnych zgryw i występów, który przed kamerą wystawiał np. na sprzedaż swoją „mało używaną” sztuczną szczękę. Dla czterdziestolatków Urban to wydawca „Nie” – milioner, sybaryta z lubością szargający wszelkie narodowe i kościelne świętości, człowiek, który wprowadził do prasy, pełną wulgaryzmów, potoczną polszczyznę.

Polityka 41.2022 (3384) z dnia 04.10.2022; Pożegnanie; s. 92
Oryginalny tytuł tekstu: "Zawsze na widoku"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?