Świat trzęsie się w posadach, słychać głosy o nowej zimnej wojnie. Aż nie chce się wierzyć, że ledwie trzydzieści kilka lat temu, gdy Związek Sowiecki chylił się ku upadkowi i rozpadała się jego strefa wpływów, amerykański analityk Francis Fukuyama ogłosił koniec Historii (tej przez wielkie H). Zwyciężała demokracja liberalna i była nadzieja, że ostatecznie. Na placu boju pozostawały Stany Zjednoczone jako samotny strażnik globalnego porządku.
Dziś nie ma śladu po tych iluzjach. Świat stał się wielobiegunowy, do gardeł rzuca się sobie (i innym) wiele mocarstw, a amerykański strażnik, jaki mundur założył, każdy widzi. Stąd może u tak wielu tęsknota za optymizmem z lat 90. Polacy mogą dodatkowo pamiętać te lata jako dekadę transformacji ustrojowej, gospodarczej i społecznej, bolesnej, bo bolesnej, ale oznaczającej wyrwanie się z orbity Moskwy ku zachodniej cywilizacji.
Być może na nostalgii za latami 90. buduje się – przynajmniej w obszarze popkultury i obyczaju – moda na nie. W tym kontekście ciepło się mówi o najntisach. Powracają elementy mody, stylu, gadżety, slogany, motywy muzyczne. Młode pokolenie odkurza idoli i symbole tamtych lat, starsze na tę okoliczność przypomina sobie siebie sprzed kilku dekad i się rozmarza.
Postanowiliśmy zatem dokładniej przyjrzeć się latom 90. XX w. Opisać je w wielu płaszczyznach. Pamięć bowiem lubi płatać figle, odkurzmy ją nieco.
Pomocnik Historyczny „Piękne iluzje lat 90.” do kupienia od 25 lutego w punktach sprzedaży prasy i w naszym sklepie internetowym. Znajdą tu Państwo także wydanie cyfrowe tej publikacji i różnorodne archiwalne wydania.
Polecamy też rozmowę prof. Marcina Zaremby z prof. Błażejem Brzostkiem z Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego w ramach podkastu POLITYKA o historii: youtube.com/@Politykaohistorii.