Przejdź do treści
Reklama
Reklama
O Polityce

Zdarzyło się. Zaglądamy do archiwum POLITYKI

Numer 19. POLITYKI z 1986 r. Numer 19. POLITYKI z 1986 r. Archiwum Polityki
40 lat temu, a dokładnie w numerze 19. z 1986 r., Witold Pawłowski w reportażu „Łomża w obłoku” opisywał skutki katastrofy w Czarnobylu z perspektywy mieszkańców ówczesnego województwa łomżyńskiego.

„Mlekiem płynące Łomżyńskie dowiedziało się, że żyjemy w wieku atomowym we wtorek, 29 kwietnia, koło południa. Wtedy właśnie z Ministerstwa Rolnictwa nadszedł teleks zakazujący wypasu bydła. Wiadomość przekazano do gmin, a gminy rozpuściły wici wśród sołtysów. Do sołtysa z Kalinowa dotarły one gdzieś tak po południu. Sołtys, tradycyjnym zwyczajem, wziął kartkę i ruszył po wsi. (...) Zaraz po teleksie z Warszawy Henryk Milewski, szef wojewódzkiego Wydziału Ochrony Środowiska, wyszedł ze sprzętem na trawnik przed urzędem, zobaczyć, czy jest aż tak źle.

Aparatura zapiszczała na alarm, bo była nastawiona na codzienny, zwykły zakres, a pod personelem dyrektora z Ośrodka Badań i Ochrony Środowiska nogi się ugięły. Ośrodek zresztą udało się zmobilizować najszybciej, bo takimi badaniami zajmuje się stale. Na terenie województwa są dwa punkty kontrolne, badające radioaktywność wód, gruntów i mierzące opad całkowity w ramach tzw. ogólnokrajowego monitoringu. Co prawda gdyby polegać tylko na tych rutynowych pracach, o chmurze Łomża dowiedziałaby się dopiero w piątek, 2 maja, na ten dzień przypadał bowiem comiesięczny termin pomiarów.

(...)

Wojewódzka Stacja Kwarantanny i Ochrony Roślin również posiada taką precyzyjną aparaturę, tyle że od czterech lat nie była używana, a ostatnio, kiedy jakiś importer żywności zażyczył sobie takich badań. Teraz jakoś nie szło jej uruchomić. (...) Również wojewódzki Sanepid – trzecia z instytucji postawionych na nogi przez obronę terytorialną – nie miała odpowiedniego sprzętu. Na co dzień ma raczej do czynienia z salmonellą niż z obłokiem.

We wtorek wieczorem telewizja nadała pierwszy większy komunikat, który nie tyle podziałał na wyobraźnię, co późniejszy dodatek, że Warszawa zarządza profilaktycznie płyn Lugola dla dzieci. Reakcja była taka, że skoro stolica podaje jod, musi to być coś poważnego, a obawa następująca: czy Warszawa nie wypije całego zapasu i czy dla terenu nie zabraknie?

Od 22.00 zorganizowano punkty w szpitalach, a wieść podawano telefonicznie wśród oficjeli (...) a drogą szeptaną od domu do domu, od mieszkania do mieszkania wśród zwykłej ludności. Do Waldemara Marchelewskiego, ogrodnika spod Piątnicy, ktoś zapukał po północy, czy już wie, zapakował okoliczne dzieci do samochodu i ruszył do Łomży. Kalinowo zawiadomił w nocy milicjant-pociotek i Kalinowo również ruszyło do miasta.

Pierwsza fala lugolowa trwała aż do rana i Łomża przypominała Marszałkowską w godzinach szczytu. Rano znikła z aptek jodyna, a ze sklepów masło i mleko w proszku, odbywała się uczta z ostatnich serków i resztek mleka. Trzeba powiedzieć, że miasto zareagowało wzmożonymi obawami, natomiast wieś wzmożonym spokojem. W mieście sporządzano mieszanki z jodyny; co dobrze poinformowany – to inne proporcje. Niektórzy szprycowali się po trzy razy, ostrożność nie zawadzi, a paru zdecydowanie przedawkowało i wymagało pomocy.

(...)

Środowy dziennik telewizyjny i dyskusja fachowców właściwie uspokoiły gorączkę jodową. Ludzie komentowali, że te informacje przyszły za późno. (…) Pewnie dlatego opinia szeptana wzięła górę nad oficjalną i od czwartku niewiele już było małych dzieci na ulicach.

2 maja dyrektor Milewski, z wynikami badań w ręku, poinformował mnie, że absolutnie nie mamy do czynienia z klęską ekologiczną... Te wyniki – próbek traw, warzyw i wody są bardzo różne, w zależności od miejsca i otoczenia, nawet na tej samej łące potrafią się znacznie różnić od siebie. Wszystkie są podwyższone, natomiast poniżej stanu uznanego za groźny. (...) Najszybciej wróciła do normy woda w Narwi. Jest nawet lepiej, niż wtedy, gdy punkty kontrolne odnotowały skutki chińskich prób jądrowych, kiedy chmura trzy razy okrążyła kulę ziemską, za każdym razem w Łomżyńskiem odnotowana.

Najwolniej wraca do normy mleko.

Tak jak było do tej pory, zdecydowano skupować każdy litr mleka. (...) Okazało się jednak przy pobieraniu próbek, że każda zawiera więcej aktywnego jodu niż dopuszczalne i mleko wycofano z bezpośredniego spożycia. (...) Całkowita natomiast niepewność na rynku nowalijek. (...) popyt na nowalijki, zwłaszcza na sałatę, spadł do 20 proc. Obniżanie ceny też nic nie daje, bo taka zielenina wydaje się konsumentom szczególnie podejrzana. (...) Sałata i rzodkiewki długo nie poczekają, a co z młodą kapustą i kalafiorami, wsadzonymi przed tygodniem do gruntu? (...) Podobne obawy mają działkowicze i dzwonią, gdzie tylko mogą; na próżno. Czekają na informacje i dobrą radę. Tak jak Ochrona Środowiska na długi, ulewny deszcz”.

Polityka 19.2026 (3563) z dnia 05.05.2026; Do i od Redakcji; s. 99
Reklama
Reklama