Emocje w nauce nie mają zbyt dobrej prasy. Traktowane są jako element wpływający negatywnie na obiektywizm i profesjonalizm badacza. W powszechnym przekonaniu są także przeciwieństwem racjonalności. Niesłusznie – mówią psychologowie, neuronaukowcy, filozofowie. Choćby dlatego, że pomagają skierować uwagę na to, co naprawdę ważne. Własną, ale też tych, do których kieruje się swój przekaz. A to przecież jedno z zadań uczonych.
Emocje w filmie dokumentalnym także bywają krytykowane. Nieco jednak mniej, bo panuje raczej powszechna zgoda, że ta forma przekazu ma zainspirować widzów do refleksji, a może i do jakiegoś – np. proekologicznego – działania.
Naukowiec i filmowiec mogą posługiwać się podobnym językiem, w którym emocje pełnią niezwykle istotną funkcję. Do tego m.in. wniosku doszliśmy podczas dyskusji z dokumentalistką Ewą Ewart, fizykiem atmosfery prof. Szymonem Malinowskim i medioznawczynią Jagodą Mytych podczas krakowskiego spotkania pulsara „Patrz w górę. Zmiany klimatu na ekranie”. Nasi goście nie ukrywali, że w pracy towarzyszą im smutek i radość, gniew i zachwyt, strach i spokój. I że wszystkim tym chcą się ze swoimi odbiorcami dzielić. W przeciwnym razie to, co robią, straciłoby sens.
Kolejne spotkania w cyklu „Podróż po wiedzę” zaplanowaliśmy na wrzesień w Warszawie, na październik w Lublinie, na listopad w Szczecinie i na grudzień w Katowicach. Szczegóły po wakacjach na: projektpulsar.pl.
Sponsorem cyklu jest Enea.