Przejdź do treści
Reklama
Reklama
O Polityce

O ironio – czyli o nieoczekiwanych aspektach wizyty Zełenskiego w Lublinie

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Polityka

Siedzę sobie spokojnie przed telewizorem i słucham transmisji z przybycia prezydenta Zełenskiego do Lublina. W pewnym momencie reporter informuje nas, że kawalkada pojazdów wioząca prezydenta Ukrainy zmierza ulicą Jerzego de Tramecourta do przyległego Urzędu Wojewódzkiego, by spotkać się tam z Donaldem Tuskiem.

Przeżyłem szok. Jako historyk sztuki badający obrazoburstwo, ale też obeznany ze stosunkami polsko-ukraińskimi, znałem pobieżnie postać majora de Tramecourta, od września 1937 do września 1939 r. wojewody lubelskiego. W 1938 r. nadzorował i niekiedy sam przeprowadzał haniebny proces burzenia cerkwi i cerkiewek na Chełmszczyźnie i południowej Lubelszczyźnie. Jak chwalił się w sprawozdaniu złożonym rządowi w Warszawie, w ciągu tylko 60 dni 1938 r. rozebrano lub całkowicie zniszczono 127 cerkiewek (patrz: Paweł Smoleński „Przecież nikt przy burzeniu tych cerkwi nie zginął”, „Gazeta Wyborcza”, 2008 r.)

Akcja ta niesłychanie wzburzyła społeczność prawosławną i ukraińską w II Rzeczpospolitej. Jej dalekosiężne, zatrute owoce zebraliśmy mutatis mutandis w masakrach wołyńskich roku 1943. Również na innych polach działalności de Tramecourt reprezentował w napiętej sytuacji ostatnich lat przedwojennych niesłychanie krótkowzroczne stanowisko antyukraińskie.

A teraz wozimy prezydenta Zełenskiego, któremu samemu zarzucamy kult „bohaterów UPA”, ulicą nazwaną nazwiskiem wyjątkowo obrzydliwego sanacyjnego ukrainożercy. A gdyby to Zełenski wysiadł nagle z samochodu i zażądał od strony polskiej – posługując się opaczną dialektyką Karola Nawrockiego – w imię ochrony „godności i dumy” narodu ukraińskiego zmiany szyldów ulicy?

Oczywiście de Tramecourt miał i inne oblicza. Był podobno sprawnym administratorem, doprowadził też do rozszerzenia COP-u na Lubelszczyznę, we wrześniu 1939 r. spowodował i nadzorował skuteczne ukrycie „Bitwy pod Grunwaldem” i „Kazania Skargi” Matejki, co uratowało te wspaniałe obrazy przed zniszczeniem. Za to i za inne działania został już w październiku 1939 r. aresztowany przez gestapo i rozstrzelany miesiąc później. Poniósł więc męczeńską śmierć i o tym też powinniśmy pamiętać.

Czy stojąc przed niemieckim plutonem egzekucyjnym, przypomniały mu się łzy ukraińskich chłopów protestujących bezskutecznie przeciwko niszczeniu ikon i cerkiewek? Nie mnie o tym sądzić, wie o tym tylko Bóg.

Polski nacjonalizm antyukraiński reprezentowany godnie przez Nawrockiego, Czarnka i Brauna jest całkowicie, ale to całkowicie przesycony metodą rozumowania niejakiego Kalego…

PROF. SERGIUSZ MICHALSKI

Polityka 33.2026 (3577) z dnia 11.08.2026; Do i od Redakcji; s. 92
Reklama

Subskrybuj, by korzystać bez ograniczeń.
5 zł / tydzień przez miesiąc rok.

Kup dostęp
Reklama