Pomocnik Historyczny

Dzień ostatni, dzień pierwszy

Niedola jeńców wszystkich stron

Austriaccy jeńcy w Karelii, 1915 r. Austriaccy jeńcy w Karelii, 1915 r. U.S. Library of Congress
Ze wspomnień i listów wyłania się obraz przełomowych dni jesieni 1918 r. oraz dramatycznych losów Polaków.
Rosyjski Krzyż św. Jerzego, odznaczenie nadawane szeregowcom i podoficerom.AN Rosyjski Krzyż św. Jerzego, odznaczenie nadawane szeregowcom i podoficerom.

Jesień 1918 r. na ziemiach polskich pogłębiła chaos. Składały się nań głód, drożyzna, strajki i niepokoje społeczne. Po galicyjskich lasach ukrywały się liczne grupy dezerterów z armii austro-węgierskiej. Dużą ich część stanowili jeńcy, którzy wrócili z Rosji i groziło im powtórne wysłanie na front. Lokalne społeczności organizowały milicje próbujące zaprowadzić porządek. 7 listopada Jan Hupka, ziemianin i polityk z Galicji, zanotował: „Byłem w Kolbuszowej (…). Starosta wrócił, ogłosił się polskim starostą i zamianował komendantem porucznika Zapałę, polecając mu tworzenie nowej żandarmerii. Zapała zwerbował już 40-tu dezerterów, w czem kilku b. legionistów. Ale to wszystko mało. Nawet rabunkom w Kolbuszowej przeszkodzić nie może. Widziałem w rynku w biały dzień rabujące tłumy chłopów, bab, a najwięcej niedorostków. Gdy wjeżdżałem rabunek trwał. Gdy wieczór wyjeżdżałem rabowano ciągle, wyrzucając ze sklepów towary i dzieląc między siebie. Żydzi poukrywali się w mieszkaniach”.

O ile w Warszawie i centrum kraju sytuacja z wolna stabilizowała się, o tyle im bliżej granic, tym trudniej było mówić o jakimkolwiek spokoju. Jan Hupka pod datą 1 stycznia 1919 r. zanotował: „Nowy rok – 6-ty rok wojny. Bo za skończoną nie można wojny uważać, gdy krew leje się na wszystkie strony i gdy właśnie na naszych ziemiach toczą się najkrwawsze boje z Rusinami na wschodzie, z bolszewikami na północnym wschodzie, a trochę i z Niemcami na zachodzie”. A już niespełna miesiąc później Czesi wkroczą na Śląsk Cieszyński.

Reklama