Inkwizycja – czarna legenda i rzeczywistość

Inkwizycja w starciu z herezją
Średniowieczny system inkwizycyjny wprowadził w życie nie tylko procedury prawne i mechanizm represji wobec odstępców od wiary, ale też stworzył zestaw wyobrażeń i symboli, swoistą inkwizycyjną mentalność, która w różnych okresach służyła uzasadnieniu przemocy religijnej.
Skazani wyznawcy nauk Amalryka z Bène płoną na stosie w obecności króla Francji Filipa II Augusta; ilustracja z XV w.
Photo 12/UIG/Getty Images

Skazani wyznawcy nauk Amalryka z Bène płoną na stosie w obecności króla Francji Filipa II Augusta; ilustracja z XV w.

Heretyk lollard odbywa pokutę publiczną; trzyma wiązkę drewna i świecę; drzeworyt z książki Johna Foxe’a „Acts and Monuments”, 1583 r.
AN

Heretyk lollard odbywa pokutę publiczną; trzyma wiązkę drewna i świecę; drzeworyt z książki Johna Foxe’a „Acts and Monuments”, 1583 r.

Strój hańby heretyka recydywisty; ilustracja z XVIII w.
De Agostini/Getty Images

Strój hańby heretyka recydywisty; ilustracja z XVIII w.

Autodafe (spalenie na stosie) na głównym placu Madrytu; obraz Francisca Riziego, 1683 r.
Fine Art Images/Heritage Images/Getty Images

Autodafe (spalenie na stosie) na głównym placu Madrytu; obraz Francisca Riziego, 1683 r.

Św. Dominik przewodniczy trybunałowi inkwizycyjnemu; centralna część tryptyku zamówionego przez inkwizytora generalnego Tomása Torquemadę dla kościoła San Tomás w Ávila, 1475 r.
AN

Św. Dominik przewodniczy trybunałowi inkwizycyjnemu; centralna część tryptyku zamówionego przez inkwizytora generalnego Tomása Torquemadę dla kościoła San Tomás w Ávila, 1475 r.

Obrazy inkwizycji. Inkwizycja jest powszechnie postrzegana jako szczególnie ciemna karta w dziejach Kościoła. Stanowi jedno z najbardziej trwałych wyobrażeń na temat średniowiecza – epoki, w której Kościół sprawował rząd dusz, narzucał swoje normy w sferze wierzeń i obyczajów, bezwzględnie się rozprawiał z niepokornymi. Pomimo wielu badań i popularyzatorskich prac taki obraz nie uległ zasadniczej zmianie. W filmach i powieściach literackich inkwizycję łączy się z torturami, stosami, śmiercią niewinnych ofiar. Inkwizytor, zwykle noszący dominikański habit, jest przedstawiany jako bezlitosny oprawca i zadufany w sobie fanatyk.

W taki sposób inkwizycję postrzega np. Andrzej Sapkowski, dla którego jest ona „symbolem określonych działań – palenia, torturowania, trzymania za mordę, zwalczania postępu”. Najbardziej bodaj znanym literackim obrazem inkwizytora pozostaje Wielki Inkwizytor z powieści „Bracia Karamazow” Fiodora Dostojewskiego. Utożsamiony z Tomásem Torquemadą, generalnym inkwizytorem Aragonii i Kastylii, jawi się jako ascetyczny mnich, a zarazem bezwzględny sędzia. Spotkanie Wielkiego Inkwizytora z Chrystusem, który ponownie przyszedł na świat, obnaża hipokryzję dominikańskiego sędziego, który nawet Boga-Człowieka skazałby na śmierć. Przesłuchanie Jezusa ma formę monologu zaślepionego władzą tyrana, którego furia kontrastuje ze spokojem milczącego więźnia. Odmalowany piórem Dostojewskiego obraz z dużą psychologiczną wnikliwością oddaje procedurę procesów o herezję, w której istotnie inkwizytor miał całkowitą kontrolę nad przebiegiem procesu, określał jego formę.

W literaturze pięknej można znaleźć szereg opisów ukazujących inkwizycję jako bezwzględną policję religijną. Wspomnijmy choćby powieść Jerzego Andrzejewskiego „Ciemności kryją ziemię” z 1957 r., w której została ukazana psychologiczna przemiana Diega Manente, który z wrażliwego na zło brata zakonnego, krytycznie patrzącego na działania inkwizycji hiszpańskiej, staje się bezlitosnym następcą Tomása Torquemady. Można jeszcze przywołać portret Bernarda Gui, inkwizytora tuluskiego w pierwszej ćwierci XIV w., którego w czarnych barwach odmalował Umberto Eco w „Imieniu róży”. Gui jest zadufanym w sobie sędzią, przekonanym, że wokół niego znajdują się heretycy, których należy wytropić, postawić przed sądem i zmusić do wyznania win. W filmowej adaptacji tej powieści postać Gui, sugestywnie zagrana przez F. Murraya Abrahama, budzi u widza szczególną odrazę.

Siła mitu. Na ile tak jednoznacznie negatywny obraz, który zadomowił się we współczesnej kulturze, oddaje średniowieczną czy nowożytną rzeczywistość historyczną? Przede wszystkim należy odróżnić inkwizycję papieską, która w średniowieczu walczyła z katarami, waldensami i innymi ruchami heterodoksji religijnej (i którą tu się zajmiemy), od tej powołanej do życia w piętnastowiecznej Hiszpanii, która stała się swego rodzaju ministerstwem do spraw religii, ściśle podporządkowanym władcy.

Jak wykazał amerykański mediewista Edward Peters, mit inkwizycji został powołany do życia w dobie reformacji. Powstające od lat 20. XVI w. antykościelne pamflety z jednej strony ukazywały inkwizytorów jako bezdusznych oprawców, ślepo wykonujących polecenia papieży, a z drugiej ich ofiary jako męczenników za wiarę, których jedyna wina polegała na odważnym głoszeniu Słowa Bożego. Taki obraz, w którym zlały się ze sobą wiedza o kościelnych procesach o herezję, opisy działań inkwizycji hiszpańskiej, a także uprzedzenia wobec papiestwa i dominikanów, był utrwalany za pomocą tekstów polemicznych, historiograficznych, a także rozpowszechniany poprzez masowo kolportowane drzeworyty.

Mit ze swojej natury tworzy obraz zniekształcony, jednowymiarowy, łatwiejszy do przyswojenia przez odbiorców i w prosty sposób wyjaśniający rzeczywistość, do której się odnosi. Peters wykazuje, że ten dotyczący inkwizycji kompensował lęki związane ze średniowiecznymi represjami wobec heretyków. W średniowieczu zwolennicy różnych nurtów heterodoksji religijnej bali się prześladowań ze strony władz kościelnych. Obawiali się schwytania i postawienia przed sądem. Bali się inkwizycji, która była w stanie wyrwać ich z domowych pieleszy, pozbawić funkcji, majątku, rodziny i skazać na wieloletnią rozłąkę z bliskimi lub śmierć. Przez długi czas inkwizycji nie łączono jednak z dominikanami. Inkwizytorem, który mógł zmienić życie każdego, kto wypowiadał się o sprawach wiary i Kościoła, bywał biskup, legat papieski, franciszkanin, niekiedy dominikanin. Dopiero w późnym średniowieczu inkwizytor przybrał postać członka Zakonu Kaznodziejskiego; nosił biały habit z kapturem, biały szkaplerz, czarny płaszcz i różaniec przywieszony do skórzanego pasa. Utożsamienie inkwizycji z dominikanami było następstwem zwiększenia roli odgrywanej przez członków tego zakonu wśród papieskich inkwizytorów. Zwłaszcza na północ od Alp od połowy XIV w. dominikanie zdominowali prace sądów kościelnych.

Mit inkwizycji rozwijał się zresztą w dwóch przeciwstawnych sobie formach. Z jednej strony mamy obraz propagowany głównie przez historiografię dominikańską, mniej obecnie znany, świetlisty – inkwizycja jako wierna służba Kościołowi i walka z herezją. Z drugiej strony istnieje wspomniana czarna legenda – inkwizycja jako bezwzględna policja religijna, stworzona i kontrolowana przez papieży, aby zwalczać wszelkie przejawy kontestacji czy wolnej myśli.

Rzymska instytucja inkwizycji. Termin inkwizycja pochodzi od inquisitio, co w klasycznej łacinie oznaczało czynność poszukiwania czy też zbierania. Cyceron, prawnik i konsul żyjący u schyłku republiki rzymskiej, poprzez inkwizycję rozumiał gromadzenie argumentów niezbędnych do przygotowania mowy obrończej bądź oskarżycielskiej. Dopiero wraz z przekształceniami prawodawstwa termin inkwizycja został zaadaptowany na określenie nowej, nadzwyczajnej procedury, która pozwalała sędziemu samodzielnie podejmować dochodzenie, zbierać i oceniać dowody, a także ogłaszać wyrok.

Pojawienie się procedury inkwizycyjnej w II w. n.e. miało znaczenie rewolucyjne, gdyż wcześniej do wszczęcia postępowania przed sędzią potrzebny był prywatny oskarżyciel, który brał na siebie odpowiedzialność przedstawienia dowodów obciążających drugą stronę. Średniowieczne prawodawstwo, zarówno kościelne, jak i świeckie, pełnymi garściami czerpało z prawa rzymskiego, przejmując także procedurę inkwizycyjną. Warto podkreślić, że sama inkwizycja nabrała dodatkowego znaczenia, jako że decyzje w sprawie gromadzenia materiału podejmowała odgórnie władza zwierzchnia. W średniowiecznym Kościele inkwizycja oznaczała też ważny etap postępowania kanonizacyjnego, na którym wyznaczona komisja zbierała dowody świętości kandydata do wyniesienia na ołtarze. Inkwizycja mogła zarazem odnosić się do działań fiskalnych, gromadzenia informacji o dochodach należnych władcy. Najbardziej znaną inkwizycję tego typu zarządził Wilhelm Zdobywca po zajęciu Anglii w 1066 r., a jej wyniki zostały spisane w „Domesday Book”.

Adaptacja kościelna. W XII w. rzymska inquisitio została zaadaptowana przez ustawodawców kościelnych. Mogła oznaczać procedurę prawną, która regulowała działania sądu kościelnego, a także świeckiego wobec osób podejrzanych o wykroczenia religijne: herezję, apostazję, bluźnierstwo (inquisitio haereticae pravitatis). Oznaczała także działania duszpastersko-sądowe podejmowane przeciwko dysydentom religijnym (negotium fidei).

Rewolucja prawna, jaka dokonała się w Europie w XII w. pod wpływem dynamicznie rozwijanych głównie w Bolonii studiów nad prawem rzymskim, miała dalekosiężne skutki. Od pontyfikatu Innocentego III (1198–1216), jednego z najpotężniejszych papieży średniowiecza, na tronie św. Piotra zasiadało kolejno kilku kanonistów, którzy chętnie sięgali do prawa rzymskiego, aby przeprowadzić reformy Kościoła i umocnić swą pozycję. Pontyfikat Innocentego III był niewątpliwie przełomowy. Papież żywo interesował się sytuacją w kościołach lokalnych, reagował na dochodzące do niego skargi, a swoją politykę realizował za pomocą zaufanych wysłanników, legatów, którzy docierali do najbardziej oddalonych zakątków zachodniego chrześcijaństwa. Wprowadził także nową strategię do walki z herezją. Zwołany przezeń Sobór Laterański IV szczegółowo określił obowiązki biskupów w zakresie głoszenia i obrony nauczania Kościoła. W ramach swoich uprawnień duszpasterskich i sądowniczych mieli oni poszukiwać heretyków, stawiać ich przed swoim sądem i wydawać wyrok. Soborowa konstytucja „O heretykach” odwoływała się do ustawodawstwa Soboru Laterańskiego III z 1179 r. i dekretu Lucjusza III „Ad abolendam haeresim” z 1184 r. Opisana w tych trzech dokumentach procedura inkwizycyjna poprzez kodyfikację prawa kanonicznego „Decretales” Grzegorza IX została rozpowszechniona w całym łacińskim chrześcijaństwie.

Średniowieczna jurysprudencja. Innocenty III zakwalifikował herezję jako przestępstwo obrazy majestatu (crimen laesae Maiestatis), co legitymizowało karę śmierci wobec odstępców. W walce z katarami w Langwedocji sięgnął po krucjatę, wzywając w 1208 r. rycerstwo do zbrojnej rozprawy z wrogami Kościoła. Walka z herezją była integralnym elementem programu przebudowy Kościoła, w którym papież jako wikariusz Chrystusa stał się najwyższym i niekwestionowanym autorytetem w sprawach wiary i moralności. Każdy, kto podważał prymat biskupa Rzymu i kwestionował jego decyzje, mógł zostać uznany za heretyka.

Przemoc religijna, której symbolem stały się sądy inkwizycyjne, nie odbiegała w znaczący sposób od całego sądownictwa średniowiecznego, jego procedur i systemu kar. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że stanowiła bardziej humanitarną wersję brutalnej średniowiecznej jurysprudencji. Aż do epoki nowożytnej w sądownictwie nie obowiązywała zasada domniemanej niewinności, a od oskarżonego domagano się, by sam oczyścił się z zarzutów. O winie często orzekano na podstawie skromnych i bardzo niejednoznacznych dowodów, których nie przyjąłby żaden współczesny sąd. Wystarczała plotka lub donos, aby postawić zniesławioną w ten sposób osobę przed sądem i zmusić ją, aby dowiodła swojej niewinności. Wprowadzenie procedury inkwizycyjnej położyło kres linczom heretyków, a zarazem wyparło tzw. sądy Boże, podczas których oskarżony musiał udowodnić swoją niewinność, poddając się próbie ognia lub wody.

Procedura inkwizycyjna stanowiła znaczący przełom w tym sensie, że wymuszała uzyskanie niezbitego dowodu winy podejrzanego albo poprzez jego własne przyznanie się do postawionych mu zarzutów, albo na podstawie obciążających go zeznań przynamniej dwóch wiarygodnych świadków. Najbardziej pożądanym dowodem było wyznanie win przez oskarżonego. Zeznania obciążające przyjmowano wyłącznie od osób cieszących się odpowiednim statusem społecznym i dobrą opinią w danej społeczności. Nie przyjmowano donosów i oskarżeń pochodzących od osób, które były wrogo nastawione do oskarżonego i mogły kierować się nienawiścią lub zemstą. Każda osoba stająca przed sądem inkwizycyjnym miała prawo wskazania swoich wrogów, a ich zeznania były wykluczane z dalszego postępowania.

Tortury i kary. Śmierć na stosie. Już w prawie rzymskim wprowadzono tortury jako jeden ze środków zdobycia dowodów winy. Stosowano je wyjątkowo w sytuacjach, gdy brakowało innych dowodów, np. zeznań świadków. Sądy inkwizycyjne otrzymały prawo sięgania po tortury na mocy bulli Innocentego IV „Ad extirpanda” z 1252 r. Zachowane protokoły potwierdzają, że tortury były stosowane, choć w ograniczonym zakresie. Sądy inkwizycyjne o wiele częściej sięgały po inne środki nacisku, przetrzymując podejrzanego w więzieniu i grożąc surowymi karami.

Sądy inkwizycyjne dysponowały większym wachlarzem kar niż świecki wymiar sprawiedliwości. Bazując na prawie kanonicznym, inkwizytorzy mogli sięgać wyłącznie po kary kościelne, lecz było ich wiele, np. modlitwy, posty, jałmużny, pielgrzymki pokutne, datki pieniężne przeznaczane na budowę lub odnowienie obiektów sakralnych, na wykonanie obrazu czy zakup świec ołtarzowych itp. Kary nakładane przez sądy kościelne na heretyków, którzy wyrazili skruchę i chęć powrotu do Kościoła rzymskiego, miały być w istocie pokutą za grzechy i odkupieniem win. Ważnym elementem procedury był jej publiczny charakter. Wyrzeczenie się błędnych poglądów odbywało się w obecności wiernych zgromadzonych w katedrze lub kościele zakonnym. Ostentacyjna była też ekspiacja; winowajca musiał stać w wyznaczone dni w stroju pokutnym przed drzwiami świątyni. Ta publiczna manifestacja skruchy oraz rytualnego przywrócenia do wspólnoty pełniła ważną funkcję propagandowo-dydaktyczną.

Jedynie w stosunku do tych osób, którym dowiedziono herezji, a które nie chciały pojednać się z Kościołem lub też powróciły do błędów wcześniej już odpokutowanych, sądy kościelne stosowały najsurowszą karę (choć zdarzały się odstępstwa) – wyłączenie z Kościoła. Nałożenie ekskomuniki większej (zakaz całkowitego uczestnictwa w życiu religijnym) kończyło postępowanie przed sądem kościelnym.

W średniowiecznej strategii walki z herezją procedura inkwizycyjna łączyła ze sobą sądownictwo kościelne i świeckie. Sąd kościelny miał obowiązek przekazania każdego ekskomunikowanego heretyka w ręce właściwego organu świeckiego „w celu stosownie surowego ukarania”. Przywoływana w wyrokach kościelnych formuła była terminem technicznym, jednoznacznym z karą śmierci. Formalnie sądy kościelne nie wydawały wyroków prowadzących do rozlewu krwi. Gdyby inkwizytorów nie wspierało ramię świeckie, żaden heretyk nie mógłby zostać stracony.

Od XI w. heretykom, bluźniercom i czarownicom wymierzono karę śmierci przez spalenie na stosie. Zgon w płomieniach nie był wynalazkiem systemu średniowiecznego. Zasądzano go w prawie rzymskim w stosunku do osób winnych przestępstw religijnych, szczególnie czarów. Średniowieczni juryści i teologowie dodatkowo uzasadniali tę karę jako zapowiedź ognia piekielnego, w którym heretycy będą cierpieć wiecznie. Ogień był traktowany jako siła oczyszczająca, niejako uzdrawiająca przestrzeń skażoną przez herezję.

Zrozumieć inkwizycję? W XXI w. nie jest łatwo zrozumieć motywy, które usprawiedliwiały prześladowania religijne w średniowieczu i czasach nowożytnych. W cywilizacji euroatlantyckiej, w której wolność sumienia i tolerancja religijna są fundamentami demokratycznego społeczeństwa, wyrok śmierci za głoszenie odmiennych poglądów budzi odrazę i potępienie. Czy można zrozumieć argumenty wypowiadane przez papieży, biskupów i czołowych intelektualistów Kościoła, legitymizujące prześladowania dysydentów? W 2009 r. amerykańska mediewistka Christine Caldwell Ames opublikowała szeroko dyskutowaną książkę „Righteous Persecution. Inquisition, Dominicans, and Christianity in the Middle Ages” („Inkwizycja i bracia św. Dominika. Słuszne prześladowanie” – polska edycja z 2013 r.) poświęconą analizie motywów inkwizytorów. Analizowane przez nią teksty źródłowe rzucają światło na „prześladowczą mentalność” wielu członków Zakonu Kaznodziejskiego.

W symptomatyczny sposób prześladowania legitymizował św. Tomasz z Akwinu, dominikański wykładowca Sorbony i subtelny teolog. W „Sumie teologicznej” zebrał i z właściwą sobie precyzją rozważył argumenty za i przeciw represjonowaniu heretyków. Konkludując, stwierdzał, że należy przede wszystkim zabiegać o ich nawrócenie. Równocześnie uzasadniał karanie śmiercią tych, którzy nie chcieli odwołać swoich poglądów. Ich działalność zagrażała wiernym, bo „gdyby (…) zachowywano ich życie oraz inne dobra doczesne, wówczas mogłoby to być ze szkodą dla zbawienia innych, już to dlatego, że ponowną herezją mogliby omamiać, już to dlatego, że gdyby im to uszło bezkarnie, inni łatwo popadaliby w herezję”. Bernard Gui w swoim podręczniku „Practica inquisitionis haereticae pravitatis” jednoznacznie zdefiniował cel urzędu inkwizycji: albo przywrócenie heretyków na łono Kościoła, albo ich fizyczna eksterminacja.

Średniowiecze nie było epoką tolerancji, a ówczesne społeczeństwo okazywało wrogość wobec odmienności. Mogło w określonych warunkach znosić istnienie wspólnot żydowskich, ale wyrozumiałość wobec odstępców, którzy odrzucili doktrynę Kościoła i zdradzili wiarę przyjętą na chrzcie, była niedopuszczalna. Z tego względu władze kościelne we współpracy z ramieniem świeckim zwalczały wszelkie formy heterodoksji religijnej, powołując do życia system inkwizycyjny angażujący nie tylko papieskich urzędników, ale także wszystkich wiernych. Władze kościelne wychodziły z założenia, że żaden członek społeczności chrześcijańskiej nie może pozostać obojętny wobec herezji, która była traktowana jako ciężki grzech i naruszenie porządku publicznego. Neutralność i brak działania były traktowane jako wsparcie dla heretyków.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną