Ludność polskiego pochodzenia nietolerowana przez polskie władze

Niechciani Polacy
Oficjalnie Mazurzy i Ślązacy mieli być dowodem na polskość tzw. Ziem Odzyskanych. W praktyce widziano w nich Niemców i tak traktowano.
Fotografia weselna Helleny i Ludwika Polloków z 1933 r.
Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945

Fotografia weselna Helleny i Ludwika Polloków z 1933 r.

W 1945 r. 8 mężczyn z tej górnośląskiej rodziny zostało deportowanych do ZSRR (zaznaczeni na czarno).
Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945

W 1945 r. 8 mężczyn z tej górnośląskiej rodziny zostało deportowanych do ZSRR (zaznaczeni na czarno).

Mazurski pejzaż, lata 30.
AN

Mazurski pejzaż, lata 30.

Strona tytułowa pisma „Mazur” z 8 lutego 1930 r.
AN

Strona tytułowa pisma „Mazur” z 8 lutego 1930 r.

Przedwojenne i powojenne wydawnictwa dla Mazurów
AN

Przedwojenne i powojenne wydawnictwa dla Mazurów

Przedwojenne i powojenne wydawnictwa dla Mazurów
AN

Przedwojenne i powojenne wydawnictwa dla Mazurów

Przedwojenne i powojenne wydawnictwa dla Mazurów
AN

Przedwojenne i powojenne wydawnictwa dla Mazurów

Obóz pracy w Łambinowicach
AN

Obóz pracy w Łambinowicach

Obóz pracy w Łambinowicach, gdzie przetrzymywano Niemców i Ślązaków zakwalifikowanych do wysiedlenia z Polski, 1945/46 r.
AN

Obóz pracy w Łambinowicach, gdzie przetrzymywano Niemców i Ślązaków zakwalifikowanych do wysiedlenia z Polski, 1945/46 r.

Pierwszy z lewej Józef Dziambor, który nie przeżył wywózki do ZSRR, fot. z 1945 r.
Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945

Pierwszy z lewej Józef Dziambor, który nie przeżył wywózki do ZSRR, fot. z 1945 r.

Wyciąg z aktu zgonu Wincentego Garbasa, wywiezionego do ZSRR, wystawiony w 1964 r.
Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945

Wyciąg z aktu zgonu Wincentego Garbasa, wywiezionego do ZSRR, wystawiony w 1964 r.

Obywatele drugiej kategorii. Polskie państwo, przejmując ziemie należące przed 1945 r. do Niemiec, powoływało się na ich rdzennie polski i piastowski charakter. O prawach do nich – poza względami historycznymi – miały też zaświadczyć grupy ludności miejscowej uważane za Polaków, m.in. Mazurzy i Ślązacy. Władze szacowały, że dla polskości da się pozyskać ok. 1,5–2 mln dotychczasowych obywateli niemieckich. Skuteczność i masowość akcji weryfikacyjnej miała wzmocnić polskie pretensje terytorialne. W praktyce traktowanie Mazurów i Ślązaków przez władze, jak i napływających z centralnej Polski i Kresów Wschodnich osadników było dalekie od propagandowych sloganów o upragnionym powrocie do macierzy. Autochtoni – nie bez podstaw – czuli się w Polsce jako obywatele drugiej kategorii.

Mazurzy

Krzyżacy vel szwaby. W 1939 r. w Prusach Wschodnich mieszkało 2,5 mln ludzi. Po przejściu frontu zimą 1945 r. zostało ich ok. 200 tys. Władze polskie traktowały Mazurów jako ludność polskiego pochodzenia, którą należało szybko repolonizować. Przez kilka lat nakłaniano ich do poddania się procedurze weryfikacji i podpisania dokumentu, w którym potwierdziliby swoje polskie pochodzenie i chęć przyjęcia polskiego obywatelstwa oraz złożyli przysięgę na wierność polskiemu narodowi i państwu.

Ci czynili to jednak z dużą niechęcią. Już w referendum z lipca 1920 r. w ponad 99 proc. głosowali za pozostaniem w Niemczech. Na listy NSDAP w wyborach parlamentarnych padało w Prusach Wschodnich procentowo więcej głosów niż w innych częściach III Rzeszy. Rządy hitlerowskie kojarzyły się tu bardziej z modernizacją (budowa dróg i budynków użyteczności publicznej, melioracja, elektryfikacja) niż z terrorem politycznym. A teraz stosunki między autochtonami a przybyszami z innych regionów Polski układały się fatalnie. Wbrew oficjalnej propagandzie większość tych ostatnich postrzegała Mazurów jako Niemców, współwinnych ogromowi cierpień doznanych przez Polaków w okresie okupacji. Mazurzy bowiem służyli w Wehrmachcie, masowo popierali Hitlera, byli ewangelikami oraz mówili słabo zrozumiałym dialektem. Jak donosiło w raporcie z lipca 1946 r. starostwo powiatowe w Mrągowie: „Jeżeli chodzi natomiast o stosunek do polskiej ludności tubylczej [Mazurów], to ludność napływowa ma wyrobione zdanie o nich. Nie mogą, po prostu nie chcą zrozumieć, że to są Polacy, nasi przodkowie, tyleset germanizowani, których należy przyjąć do siebie, dać pomoc i otoczyć opieką. Uważając ich tylko za Niemców, są wrogo nastawieni do nich”. Mazurskie dzieci były przez rówieśników wyzywane od hitlerowców, szwabów, krzyżaków i prusaków.

Z mazurskiej perspektywy. Do błędów w tym zakresie przyznawała się nawet partia. W uchwale Biura Politycznego PZPR z kwietnia 1949 r. (zatytułowanej w partyjnej nowomowie „O zadaniach pracy wśród ludności autochtonicznej i walce z wypaczeniami linii partyjnej w tej dziedzinie”) czytamy: „Na skutek niedostatecznie zwalczanych wybujałych nastrojów nacjonalistycznych wśród części przesiedleńców i jaskrawych wypaczeń linii partii przez różne ogniwa aparatu państwowego, były liczne wypadki nieprzyjaznego, a nawet wrogiego i krzywdzącego stosunku do ludności autochtonicznej, karygodne fakty dyskryminacji, które wywołały różnego rodzaju antagonizmy między ludnością autochtoniczną a przesiedleńcami”.

Tę wzajemną niechęć i niezrozumienie pogłębiały różnice kulturowe. Na przybyszów Mazurzy patrzyli z poczuciem wyższości cywilizacyjnej. Mieszkali w ceglanych domach, w wielu przypadkach mieli w nich bieżącą wodę i doprowadzony prąd. Osiedleńcy – zwłaszcza z centralnej Polski – razili ich prymitywizmem ubioru, techniki rolnej i zwyczajów. Złą opinię mieli zwłaszcza ludzie z puszczy, czyli Kurpie zza dawnej granicy. Stosunkowo dobre relacje mieli za to Mazurzy z zabużanami i przesiedleńcami z akcji Wisła. W latach 1949–54 odsetek małżeństw zawieranych między ludnością napływową a Mazurami wyniósł mniej niż 5 proc.

Z mazurskiej perspektywy polskie państwo okazało się nieefektywne czy wręcz wrogie. Nie było ono w stanie zapewnić Mazurom bezpieczeństwa, co pokazuje m.in. film „Róża” Wojciecha Smarzowskiego. „Brak odczucia przez ludność mazurską chociażby elementarnej opieki przed bezprawiem stosowanym przez napływową ludność polską z Suwalszczyzny wpływa ujemnie na rejestrację [tj. deklarowanie przynależności do narodu polskiego] Mazurów. Liczne wypadki rabunku mienia Mazurów uchodziły dotychczas bezkarnie” – raportował w styczniu 1946 r. Powiatowy Urząd Ziemski w Węgoborku (Węgorzewie).

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną