Pomocnik Historyczny

Opera, hazard, polowanie

Życie dworskie u Jana III

Wieko klawikordu, prawdopodobnie należącego do Marii Kazimiery, z malowidłem przedstawiającym Minerwę wśród Muz, XVII w. Wieko klawikordu, prawdopodobnie należącego do Marii Kazimiery, z malowidłem przedstawiającym Minerwę wśród Muz, XVII w. BEW
Dworskie rozrywki na co dzień i od święta.
„Gra w karty”, malarz nieznany, XVII w.Muzeum Narodowe w Warszawie „Gra w karty”, malarz nieznany, XVII w.

Tekst ukazał się w nowym Pomocniku Historycznym „Biografie: Jan III Sobieski 1629–1696”, dostępnym od 17 lipca 2019 r. i w internetowym sklepie „Polityki”.

***

Wzory z Wersalu. Codzienne rozrywki na dworze Jana III odpowiadały standardom innych ośrodków europejskich, wzorujących się na Wersalu Ludwika XIV, który narzucił całej arystokracji na kontynencie próżniaczy styl życia. Organizowano tańce w gronie fraucymeru królowej i dworzan, a w karnawale bale maskowe z udziałem królewskich dzieci. Jednak z upływem lat prywatne rozrywki Jana III i Marii Sobieskich coraz bardziej zbliżały się do poziomu polskich dworów magnackich. Zgodnie z rodzimą tradycją np. kolekcjonowano i okazjonalnie pokazywano dla zabawienia curiositates (osobliwości), np. pozytywkę „na kształt kołowrotu”, wygrywającą melodie, czy camera obscura. Typowe dla sarmackiego gustu było hodowanie egzotycznych zwierząt; np. królewicz Jakub przywiózł z zagranicy papugi, małpy i salamandry.

Teatr. Najbardziej prestiżową z rozrywek, organizowaną od święta, z okazji ważnych wydarzeń politycznych, dynastycznych, dla uświetnienia wizyt dyplomatów o poważnym statusie, były przedstawienia teatralne. Wybierano je stosownie do okoliczności oraz rangi osoby, której dedykowano spektakl. Dla uświetniania uroczystości najwyższej wagi państwowej zarezerwowana była opera – zapewne ze względu na koszty wystawienia.

Spektaklami uczczono m.in. pobyt ambasadora Ludwika XIV Touissaint de Forbin-Jansona i podpisanie z nim układu jaworowskiego w 1675 r., akces Wenecji do Ligi Świętej w 1684 r., wybranie na papieża Aleksandra VIII w 1689 r. Wystawiane z tych okazji sztuki francuskie, np. „Andromacha” Racine’a czy „Szkoła żon” Moliera, miały dowodzić wysokiego poziomu polskiego dworu i jego aspiracji w polityce międzynarodowej.

Polityczno-dynastyczny profil teatru dworskiego za Jana III wynikał, zdaniem teatrolożki Wandy Roszkowskiej, z inicjatywy królowej Marysieńki i był wykorzystywany przede wszystkim dla uczczenia jej małżonka. Oraz lansowania na następcę tronu Jakuba – dlatego przedstawienia zorganizowano z okazji jego imienin w Krakowie w 1684 r. i uświetnienia jego wesela w 1691 r. w Warszawie z Jadwigą Elżbietą, córką elektora Palatynatu.

Muzyka. Kapela dworska Jana III pozostawała w kręgu muzyki weneckiej. Chwalono ją, choć brak w niej było większych nazwisk poza kompozytorem Viviano Augustinim i kapelmistrzem Jackiem Różyckim

Czas królewskiej parze umilali też muzycy pokojowi. Jan III najchętniej słuchał dum kozackich śpiewanych przy akompaniamencie bandury, ludowego instrumentu ukraińskiego, w którym struny szarpie się palcami, i cymbałów, a nawet im wtórował, np. podczas wykonywania pieśni „Warna”, upamiętniającej dzieje wojen polsko-tureckich. Nie lubił natomiast wielogłosowej muzyki francuskiej, którą oceniał jako zbyt hałaśliwy akompaniament w czasie codziennych posiłków, i dopuszczał tylko występy kameralne przy harfie w trakcie uroczystych uczt o charakterze oficjalnym. Jeśli chodzi o muzykę kościelną, preferował chyba włoską, skoro w Wilnie na prywatnej mszy słuchał nowo skomponowanych pieśni śpiewanych w tym języku „in gratiam festi [na uroczystości ku czci] św. Kazimierza”. W sumie nie był wielbicielem polifonicznej muzyki dojrzałego baroku i wśród muzykologów nie cieszy się opinią melomana, jego gusta muzyczne ocenia się jako niewychodzące poza spektakularno-towarzyską praktykę.

Polowania. Zgodne z obyczajem dworskim było polowanie. Król zabawiał się, zasadzając się z nagonką na lisy, wilki i zające w lasach. Pisał w październiku 1681 r. do żony z Dzieduszyc: „Nagrodził ci nam nieźle dzień dzisiejszy (…), bośmy zastali prawie ile drzew, tyle miedźwiedzi i dzików. Jeszcześmy wszystkiego nie porachowali, a już liczymy 9 miedźwiedzi a 10 dzików, tak małych, jako i wielkich. Wymyślić, nie tylko wypowiedzieć jest rzecz niepodobna, takiej uciechy”. Polował także w towarzystwie zaproszonych gości na zwierzęta specjalnie do tego hodowane w dworskim zwierzyńcu, m.in. na daniele, jelenie, łosie, dzikie konie, dziki i rysie. Wedle relacji dworzanina Philippa Duponta po ogrodzeniu części lasu sieciami król ustawiał się naprzeciw otworu w sieciach, a ludzie z jego świty rozstawiali się w półkolu. Wtedy spuszczano ze smyczy psy, które naganiały zwierzynę na myśliwych „tak, że w ciągu jednego popołudnia można było upolować dużą liczbę zwierząt z różnych gatunków, a król czerpał przyjemność zarówno z tego widoku, jak i ze słuchania naszczekiwania psów i dźwięków rogów”.

Gra w karty. Typową dla arystokracji w tej epoce rozrywką była gra w karty. Para królewska niemal co wieczór siadała do pikiety, gry dla dwu osób znanej wówczas w całej Europie, lub do hazardowego pasza rozgrywanego kartami polskimi (w Rzeczpospolitej oprócz talii francuskiej, liczącej jak i dziś 52 karty, używano także talii polskiej, liczącej 36 kart i mającej inne figury).

Królowa i królewicze byli amatorami karcianych gier towarzyskich, którym król najczęściej tylko się przyglądał. Wydaje się, że w otoczeniu Jana III istniał typowy podział pokoleniowy, jeśli chodzi o rozrywki. Wedle obserwacji Kazimierza Sarneckiego, królewskiego dworzanina i pamiętnikarza, podczas gdy młodsi dworzanie za przykładem królewiczów „karty grali”, drudzy „w warcaby, szachy”.

Około 1681 r. na dwór w Warszawie dotarła karciana gra hazardowa zwana bassadą lub bassetą, która narodziła się we Włoszech w XV w., ok. 1675 r. trafiła do Francji, a na dwór Sobieskiego przywiózł ją, jak się wydaje, z młodzieńczej podróży do Paryża kanonik Jan Kazimierz Denhoff. Ponieważ na dworze francuskim basseta przyczyniła się do upadku wielu fortun, Ludwik XIV zakazał jej w 1680 r. Na dworze polskim uprawiano ją bez przeszkód, co niekoniecznie wynikało z szerokiego gestu Sarmatów, raczej z ich niedoświadczenia w hazardzie. Od niewielkich stawek 18 talarów szybko przyszło do zapisów przekraczających 100 talarów, a do gry „zaczęła się mieszać kanalija”, czyli ludzie spoza środowiska dworskiego, wśród nich zapewne zawodowi szulerzy, co spowodowało przypadki kradzieży na zamku. Nałóg karciany zakłóca sarmacki obraz dworu Jana III. Stanowi jednocześnie dowód, że nadążał on za nowinkami francuskim w ich najgorszym wydaniu. Trudno się dziwić, że tego rodzaju cudzoziemskie wynalazki uzasadniały przekonanie części szlachty o wyższości obyczajów staropolskich.

Dyskusje z uczonymi. Ulubioną rozrywką Sobieskiego była lektura i studia w prywatnej bibliotece lub gabineciku w Wilanowie. Philippe Dupont pisał: „Największą rozrywką króla było czytanie albo rozmowa z kilkoma dobranymi uczonymi osobami na wszystkie tematy stosowne dla wielkich ludzi. Co do lektury, ośmielam się powiedzieć, że nikt z jego sfery nie czytał tak wiele jak on, wyciągając przy tym tyle korzyści. (…) Czytał zawsze z ołówkiem w ręku, by oznaczać to, co w książkach znajdował najpiękniejszego”. U schyłku życia, kiedy nie mógł już dosiadać konia i musiał zrezygnować z polowania, „przez większość czasu zajmował się konwersacyją z mądrymi i uczonymi ludźmi. Sam proponował im tematy, o których chciał dyskutować; znał się na nich równie dobrze, jak jego rozmówcy, choć były to zagadnienia z ich dziedziny. Często bawił się, głosząc tezy przeciwne, udając, że jest innego zdania, aby przydać życia polemice, niekiedy aż do kłótni. Doprowadzał tym uczonych do pasji, co zresztą jest w ich naturze. Bardzo go to bawiło”.

Taki wizerunek Jana III jako dowcipnego i złośliwego uczestnika uczonych dysput kłóci się z kostiumem Sarmaty, w który ubrała go narodowa tradycja i starsza historiografia.

***

Tekst ukazał się w nowym Pomocniku Historycznym „Biografie: Jan III Sobieski 1629–1696”, dostępnym od 17 lipca 2019 r. i w internetowym sklepie „Polityki”.

Reklama
Reklama