Pomocnik Historyczny

Polarne żaglówki

Żagle wracają

Jerome Poncet w żaglówce „Golden Fleece” (Złote runo) na wodach Oceanu Południowego, lata 1998–99. Jerome Poncet w żaglówce „Golden Fleece” (Złote runo) na wodach Oceanu Południowego, lata 1998–99. BE&W
Ekstremalny jachting za kołem podbiegunowym.
Wyjście „Gedanii”, pod dowództwem Dariusza Boguckiego, w planowany rejs wokół Ameryk, przez oba koła polarne, 1975 r.MP Wyjście „Gedanii”, pod dowództwem Dariusza Boguckiego, w planowany rejs wokół Ameryk, przez oba koła polarne, 1975 r.

Przedsmak. Żaglowce pierwszych odkrywców, uwięzione w miażdżących ich drewniane kadłuby zwałach lodu; ciężkie lodołamacze żółwim tempem wykuwające sobie przejście przez grubą krę; atomowe okręty podwodne ni z tego, ni z owego przebijające białą taflę na środku pustkowia; wreszcie wielkie wycieczkowce z setkami turystów na pokładach wypatrujących pingwinów albo niedźwiedzi polarnych – oto rys jednostek kojarzonych z żeglugą polarną. Ale najbardziej niegościnne morza regularnie odwiedzają też małe jachty żaglowe.

Pomocnik Historyczny „Bieguny Ziemi” (100196) z dnia 12.06.2022; Bieguny Ziemi; s. 112
Oryginalny tytuł tekstu: "Polarne żaglówki"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >