Historia Radia Tirana

Albańska przygoda towarzysza Mijala
Gdy w połowie lat 60. rekordy popularności biły Radio Wolna Europa i Radio Luxemburg, na falach eteru pojawiły się audycje polskich maoistów. Działalność groteskowego Radia Tirana do dziś okryta jest mgłą tajemnicy.
Warszawa, 1948 r. Od prawej: szef Kancelarii Prezydenta RP Kazimierz Mijal oraz prezydent Bolesław Bierut odbierają raport z zakończenia Rajdu Automobilklubu o Grand Prix Polski.
PAP

Warszawa, 1948 r. Od prawej: szef Kancelarii Prezydenta RP Kazimierz Mijal oraz prezydent Bolesław Bierut odbierają raport z zakończenia Rajdu Automobilklubu o Grand Prix Polski.

„Poglądy prezentowane przez Radio Tirana były nie dość, że bardzo radykalne, to jeszcze wyrażane w mało subtelny sposób”.
PAP

„Poglądy prezentowane przez Radio Tirana były nie dość, że bardzo radykalne, to jeszcze wyrażane w mało subtelny sposób”.

W drugiej połowie lat 50. narastały rozdźwięki i rywalizacja między komunistami ZSRR i ChRL, co zaowocowało też napięciami w krajach satelickich Moskwy. 10 grudnia 1961 r. Związek Radziecki zerwał stosunki dyplomatyczne z Albanią, która stanęła po stronie Chin. W kwietniu 1965 r. w ostatniej chwili udaremniono zamach stanu w Bułgarii, mający wynieść do władzy stronników Pekinu.

W Polsce rolę grupy prochińskiej odgrywało środowisko skupione wokół Kazimierza Mijala. Ten dawny członek kierownictwa PPR i bliski współpracownik Bolesława Bieruta był w czasach stalinowskich jednym z wpływowych polityków PRL. W przełomowych miesiącach 1956 r. zyskał sobie opinię skrajnego dogmatyka. Po Październiku Mijal utracił stanowisko członka KC i znalazł się na politycznym marginesie. W grudniu 1965 r. założył prochińską Komunistyczną Partię Polski. Po nieudanych próbach rozwinięcia szerszej działalności w lutym 1966 r. uciekł do Tirany, korzystając z paszportu wystawionego na nazwisko albańskiego dyplomaty. W albańskiej stolicy oddano mu do dyspozycji antenę polskiego serwisu Radia Tirana. Już niebawem nazwisko Mijala stało się synonimem tej rozgłośni.

KPP wzywa do walki

Przybycie Mijala do Albanii wyraźnie zdynamizowało pracę polskiego serwisu radia. Jeszcze w 1967 r. audycje w językach obcych były skierowane do krajów bliższych geograficznie, przede wszystkim do Jugosławii, Bułgarii i Węgier. Jednak już w lipcu 1968 r. na falach krótkich i średnich nadawano program w języku polskim przez cztery godziny dziennie. Nie było to mało. W tym samym czasie polska sekcja BBC nadawała średnio nieco ponad trzy godziny dziennie.

Jakie audycje pojawiały się na falach Radia Tirana? Podstawową rolę odgrywały programowe enuncjacje Mijalowskiej KPP. W kwietniu 1967 r. odczytana została odezwa „Do walki w obronie socjalizmu przeciw rewizjonistycznej agenturze imperializmu”. Referowano także broszury kolportowane w kraju, np. „KPP walczy i wzywa do walki!” czy też „Zgubiłem busolę marksizmu, czyli polskie drogi do socjalizmu”. Ta ostatnia była tak obszerna, że w maju 1968 r. odczytywano ją codziennie przez 10 kolejnych dni. Zapoznano też słuchaczy z deklaracją ideową Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej. Były to w sumie ideologiczne wypowiedzi na temat różnic pomiędzy heretyckim komunizmem sowieckim a prawomyślnym – chińskim.

Były też bieżące komentarze polityczne. Na temat wydarzeń na Uniwersytecie Warszawskim z 8 marca 1968 r. Tirana mówiła: „Wystąpień studentów w Warszawie nie można odrywać od ogólnej sytuacji politycznej w kraju, która jest trudna, ani tym bardziej nazywać ich chuligańskimi, ponieważ wypadki te mają głębokie podłoże społeczne (...) nie młodzież, a partia jest odpowiedzialna za to tragiczne widowisko”. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że KPP poparła represjonowanych studentów. Nic bardziej mylnego, dalej bowiem stwierdzano: „Kogo bronią studenci? Manifestacje studenckie (...) są organizowane z zewnątrz, celem utrzymania w kierownictwie możliwie jak największej grupy nacjonalistów żydowskich i ich popleczników”.

Było to o tyle zaskakujące, że parę miesięcy wcześniej, w październiku 1967 r., na antenie Radia Tirana mówiono o agenturalnej roli „elementów syjonistycznych sprawujących wraz z Gomułką władzę w Polsce”. Żydzi byli więc jednocześnie z Gomułką i przeciwko Gomułce, a zawsze przeciwko żywotnym interesom narodowym. Ta pogmatwana retoryka zbliżała KPP do antysemickiej frakcji tzw. partyzantów w łonie PZPR. Ci ostatni jednak nie pozwolili sobie nigdy na tak otwarte zakwestionowanie przywództwa Gomułki.

A tak komentowano wkroczenie wojsk Układu Warszawskiego do Czechosłowacji w sierpniu 1968 r.: „Zbrojny napad przeprowadzony nocą na CSR nosi cechy barbarzyńskiej agresji typu faszystowskiego”. Ale i tym razem w żadnej mierze nie oznaczało to poparcia ideałów Praskiej Wiosny, której przywódcy zostali określeni jako „kontrrewolucyjna klika Dubčeka”. Według mijalowców jedynym wyjściem było uratowanie dyktatury proletariatu przed kontrrewolucją przez czechosłowacką klasę robotniczą. Te zaklęcia były de facto pobożnym życzeniem, aby stery kierownictwa w Pradze przyjęli stronnicy Pekinu.

Słuchacze piszą

Arch Puddington, znany amerykański badacz Radia Wolna Europa, określił tę rozgłośnię jako na wskroś polityczną. Szczególnym przykładem nasycenia Radia Tirana treściami politycznymi były audycje prezentujące listy od słuchaczy z kraju. Były one ważne dla każdego medium nadającego z zagranicy, bo przedstawiały dowody, że rozgłośni słuchano w kraju.

Cała korespondencja prezentowana na falach albańskiej rozgłośni miała wymowę polityczną. Np. list od „pewnego towarzysza z Łodzi”, odczytany w grudniu 1967 r. w audycji „Wertując listy naszych słuchaczy”, opisywał historię Zygmunta Kępy, „emeryta i starego rewolucjonisty”, skazanego na trzy lata więzienia za kolportowanie broszur i odezw KPP. Autor wskazał nie tylko bohatera pozytywnego, ale także czarne charaktery. Wyrok wydała sędzia Halina Michalak oraz ławnicy Jana Minister i Leon Kamiński, a oskarżycielem był prokurator Kazimierz Masłowski, z którym współpracował prowokator SB Władysław Karbowiak.

Czy te listy były prawdziwe? Niektóre z nich zawierały dużo szczegółów, które je uwiarygodniały. Z drugiej strony, spore podejrzenia budziły listy podpisane przez „komunistów i uczciwych robotników polskich”, stosujące dokładnie taką samą frazeologię jak redaktorzy z Tirany. Zdrowy rozsądek każe sądzić, że przynajmniej część była pisana przez samych redaktorów. Nie można jednak wykluczyć, że w Polsce istnieli jacyś desperaccy zwolennicy komunizmu w wydaniu albańskim, którzy te listy rzeczywiście wysyłali.

W latach 60. w opinii wielu Polaków Radio Wolna Europa zasługiwało na nazwę „czwartej Warszawy”, swoistego IV Programu Polskiego Radia. Oznaczało to, że RWE traktowano jako rozgłośnię polską, reprezentującą interesy narodowe i dobrze zorientowaną w wydarzeniach krajowych. Radio Tirana nigdy nie uzyskało takiego zaufania słuchaczy, choć na jego antenie także występowali Polacy. W listach do redakcji, które z braku możliwości weryfikacji trzeba przynajmniej w części uznać za autentyczne, często pojawiał się zwrot: „Kochani towarzysze albańscy!”. Wskazuje to, że redaktorzy polskich programów Tirany byli postrzegani jako bratni towarzysze z obcego kraju, ale nie jako swoi, nie jako Polacy.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną