Kraj

Podsłuchy pod kontrolą?

Służby ujawnią liczbę podsłuchów

Premier Donald Tusk zapowiedział ucywilizowane podsłuchiwanie obywateli. Był dziki rynek technik operacyjnych stosowanych przez służby specjalne – będzie rynek transparentny i monitorowany.

Ujawniona zostanie liczba zakładanych podsłuchów, a wnioski o ich stosowanie objęte zostaną głębszą analizą prokuratur i sądów. Na oko (a stosowniej powiedzieć na ucho) słowa premiera zabrzmiały rozsądnie. Ale nowej jakości na razie nie wniosły.

To, że poznamy skalę zjawiska, ani na moment nie rozwieje wątpliwości, czy prawo obywateli do intymności nie zostało naruszone. To, że sądy będą najpierw myśleć, a potem wydawać zgodę na podsłuch, też niczego nie rewolucjonizuje. Sędziowie z zasady powinni wpierw pomyśleć, a potem wydawać wyroki, nigdy na odwrót.

Służby mają swoje metody, aby omijać zakazy i nakazy. Nadal będą mogły podsłuchiwać przez pięć dni bez parafki sędziego, a niektóre z nich korzystać z urządzeń, które nie pozostawiają żadnych śladów ingerencji w prywatne życie osób rozpracowywanych. Samochody naszpikowane elektroniką (zwane „jaskółkami”), w których specjaliści mogą nasłuchiwać bez żadnej kontroli, nie znikną. Nie łudźmy się też, że funkcjonariusze tajnych agencji, nagle zmienią przyzwyczajenia. Podsłuch to dla nich najpewniejsze źródło wiedzy operacyjnej. Znacznie łatwiej ją uzyskać w taki sposób, niż za pośrednictwem agentury, penetracji środowisk przestępczych i żmudnego szukania dowodów.

Premier nie zapowiedział zmiany, która w problemie podsłuchowym wydaje się najbardziej istotna. Po to, aby na linii służba specjalna – obywatel zaistniała równowaga, należy wprowadzić jako zasadę jawność. Każdy podsłuchiwany, któremu nie postawiono zarzutów - bo okazał się uczciwy; stał się ofiarą omyłkowej inwigilacji; przypadkowo trafił na linię objętą techniką operacyjną – powinien być o tym fakcie powiadomiony. Obywatelu! Podsłuchiwaliśmy cię, przepraszamy, nagrania tego i tego dnia zostaną komisyjnie zniszczone. Możesz osobiście wziąć udział w procedurze likwidacji taśm i stenogramów. Wtedy dopiero byłoby elegancko, europejsko i uczciwie. To żadna rewolucja, w wielu krajach tak właśnie traktuje się ofiary „agencji ucho”. Obywatel jest podmiotem, a nie wyłącznie przedmiotem. Ma prawo wiedzieć jakie działania wobec niego podejmowano i z jakiego powodu. I ma prawo wierzyć, że działo się z powodu racji stanu, a nie z nieczystych pobudek.
Kiedy wreszcie premier ogłosi taką rewolucję, można będzie zaufać, że wprowadzono rzeczywiście nowe zasady gry i obowiązuje fair play. Na razie zasady pozostały niezmienione, a delikatna kosmetyka to bardzo nietrwały makijaż.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rozmowa z lesbijkami, szczęśliwymi małżonkami

Gdy słyszę, że ktoś krzyczy za mną lesba, wzruszam ramionami i idę dalej. A nawet gdybym miała zareagować, powiedziałabym: tak, lesba, i co z tego? – rozmowa z Małgorzatą Rawińską i Ewą Tomaszewicz.

Joanna Cieśla
12.06.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną