Medialny szum wokół grypy

Pandemonium
Epidemia, pandemia czy co jeszcze? Trudno się z tą grypą uporać i medycznie, i rozumowo. Więc wszędzie tej grypy pełno.
Zestawy do badania obecności wirusa A/H1N1
Daniel Adamski/Agencja Gazeta

Zestawy do badania obecności wirusa A/H1N1

Pierwsza grypę pokazała telewizja. Grypa miała twarz zasłoniętą maseczką, przez co stawała się tym bardziej groźna. No i była obca, to znaczy cudzoziemska. Jak tylko studiująca w Polsce Natasza zobaczyła tę grypę, zaraz zadzwoniła do matki, która mieszka na Ukrainie. Matka się zdziwiła, bo grypy nie widziała. Ludzie maseczek żadnych nie nosili. Na bazarek mięso chodzili kupować. A tam sprzedawca słonecznik łupie, pestkami pluje i handel idzie. Natasza tą grypą jednak bardzo się martwiła. W dodatku to, co dwa tygodnie wcześniej razem z mężem oglądali z Ukrainy, wkrótce zobaczyli w polskich dekoracjach. Znajomy dziennikarz zdradził im w zaufaniu, że jest pierwszy zmarły – w szpitalu w Pucku. 37-letni emerytowany policjant, który jeszcze 7 listopada zaledwie gorączkował i kaszlał, sześć dni później już nie żył. Zmarł o godz. 17 w piątek, trzynastego.

„Mamy epidemię grypy” donosił na pierwszej stronie 17 listopada dziennik „Polska”. Choć precyzyjniejszy był jak zawsze „Super Express”: „Ogłoszono epidemię grypy. Jest już druga śmiertelna ofiara wirusa”. Prawda wygląda inaczej: do 23 listopada, kiedy oddajemy ten tekst do druku, nikt stanu epidemii nie ogłosił (nie wykluczamy, że wkrótce może trzeba będzie to zrobić), bo dotychczasowe wiadomości o kilku zgonach z powodu pogrypowych powikłań to jeszcze żaden alarm.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną