Tusk nie będzie kandydował?

Raczej nie
Premier Donald Tusk wydaje się coraz bliższy decyzji o niekandydowaniu na urząd prezydenta.
Witold Rozbicki/Reporter

Wahania premiera były widoczne co najmniej od roku i dostrzec ich nie chcieli głównie ci, którzy uznali za oczywiste, że premier całą karierę, całą działalność rządu, cały ten słynny „piar” podporządkował jedynemu celowi – prezydenturze, która już raz wymknęła mu się z rąk.

Wahania Tuska były jednak autentyczne i to nie tylko dlatego, że jako premier poznał siłę realnej władzy, a także niebezpieczeństwo złudnego ciepełka prezydenckiego pałacu, w którym intrygują dworskie koterie i pełno jest frustracji z powodu niedostatku rzeczywistej władzy. Realny dylemat Tuska jest taki: walczyć o prezydenturę, którą wedle sondaży ma w zasięgu ręki, czy też pozostać na czele partii i w następnym roku walczyć o bardzo dobry wynik w parlamencie.

Dotychczas obowiązywała, powtarzana od dawna zasada – ostateczna decyzja o kandydowaniu w wyborach prezydenckich zapadnie w maju podczas kongresu partii.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną