Głos w sprawie Wawelu

Wawel i spokój
Wpychanie Lecha Kaczyńskiego na Wawel wydaje mi się niestosowne. Ale niestosowne wydaje mi się też robienie awantury o Wawel.

Czuję smutek i żal, że prezydent zginął tak tragicznie. Podobnie jak czuję smutek i żal, że zginęło wiele wybitnych i zasłużonych osób. Nie mam jednak poczucia, że jako Polak zawdzięczam mu wiele. Innym Polska zawdzięcza dużo więcej. Nie widzę więc powodu, by po tragicznej śmierci otaczać Lecha Kaczyńskiego kultem.

Sądząc z ostatnich przed katastrofą sondaży, większość Polaków także nie widzi takiego powodu. W naszej części polskiego społeczeństwa nikt pewnie nie wpadł by na pomysł, by chowając Lecha i Marię Kaczyńskich na Wawelu nadać im najwyższy możliwy status polskiego symbolicznego kodu. Status św. Jadwigi i św. Stanisława. Są jednak wśród nas tacy, którzy sądzą inaczej. I nie jest to grupa marginalna, nieliczna, nieistotna.

Parę milionów Polaków widziało i nadal widzi w prezydencie Kaczyńskim męża opatrznościowego mającego historyczne zasługi. Poza bliskimi ofiar to oni zostali najmocniej dotknięci Smoleńską tragedią. My straciliśmy przyjaciół, autorytety, polityczne sympatie. Oni stracili mesjasza. Nie widzę powodu, byśmy mieli odmawiać im prawa do wyrażenia tego, co teraz przeżywają choćby w najbardziej podniosły i (po naszemu) niesłuszny sposób. Skoro uważają, że takim najwłaściwszym sposobem jest pogrzeb na Wawelu, to niech będzie pogrzeb na Wawelu.

Symbolika Wawelu jest nośna. Kiedy się bliżej tej narodowej krypcie przyjrzymy, kiedy sobie powtórzymy historię, zobaczymy, że złożenie tam dużej części trumien wymagało nie mniejszych kompromisów. Nie tylko między stronnictwami należącymi do różnych politycznych tradycji, ale też między historyczną prawdą a mitami.

By znalazł się tam np. Piłsudski, trzeba było nie tylko przełamać opory endecji, ludowców, hierarchii, dużej części lewicy, ale też przejść do porządku nad zamachem stanu, fałszowaniem wyborów, terroryzowaniem Sejmu i obozem koncentracyjnym w Berezie, gdzie bez sądu maltretowano parlamentarzystów. Piłsudski nie jest wyjątkiem.

By zbyt daleko w historię nie sięgać: Kościuszko, Poniatowski, Sikorski aż takich grzechów na sumieniu nie mieli, ale ich zasługi też budzą kontrowersje nie mówiąc o znanych słabościach i kosztownych błędach. W sprawie każdego z nich Polacy byli i (jeśli się trochę interesują historią) są mocno podzieleni.

Prawdę mówiąc nie wiem, czy poza św. Jadwigą można w krypcie wawelskiej znaleźć trumny ludzi w swojej epoce niekontrowersyjnych lub choćby czczonych przez większość sobie współczesnych. To jednak nie znaczy, że nie powinni byli się tam znaleźć. Każda z tych osób, podobnie jak Lech Kaczyński, była – czasem jest - otoczona kultem przez znaczną część społeczeństwa. Dlatego tam trafiła..

Nie ma sensu więc rozniecać emocjonalnych symbolicznych wojen. Polsce lepiej się teraz przysłuży empatia.

Tak, tak – pamiętam, że ta sama mniejszość, która teraz żąda dla Lecha Kaczyńskiego miejsca na Wawelu i oczekuje empatii, nie miała żadnej empatii, gdy chcieliśmy, żeby na Wawelu znalazło się miejsce dla Czesława Miłosza. Znam też z historii bardziej gorszące burdy jakie urządzała endecja, gdy na Wawel miał trafić Piłsudski. Tradycja zawstydzających politycznych skandali wokół wawelskiej krypty jest w Polsce potężna. Ale to nie znaczy, że mamy dalej iść ich tropem.

Ręka aż świerzbi, by odegrać się za Czesława Miłosza, który jako ostatni wieszcz na Wawel bezapelacyjnie zasłużył, ale mądrzej jest trzymać ją w kieszeni. Od kolejnej awantury o Wawel Polska nie stanie się ani na jotę lepsza. A może stać się bez porównania gorsza. Bo – bez względu na wynik – napędzi poczucie wrogości, osaczenia, obcości. Zamknie nas w warownych obozach. Umiarkowanych zwolenników Lecha Kaczyńskiego i sympatyków Pani Prezydentowej zapędzi do obozu radykalnej prawicy. Nic dobrego z tego nie wyniknie. A sporo złego może się przez to wydarzyć.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj