Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Raport po katastrofie

Edmund Klich i dyskusje o wypadku

Największe emocje wciąż budzi w Polsce pytanie o zawartość czarnych skrzynek, zwłaszcza tej zawierającej zapisy rozmów prowadzonych w kabinie.

Niestety, szum informacyjny powiększa akredytowany w Moskwie Edmund Klich, co jest niezrozumiałe, zważywszy że ma opinię wybitnego i niezwykle dokładnego specjalisty od badania wypadków lotniczych. Być może mści się na nim brak wcześniejszych kontaktów z mediami i być może jakieś względy osobiste (czytaj także: „Przyjaciele z lotniska”).

Tuż po moskiewskiej konferencji mówił na przykład, że żadnych nacisków nie było, by dzień później w polskiej telewizji oznajmić, że na minutę przed lądowaniem w kabinie pilotów znajdowała się osoba spoza załogi i sytuację może odbierać jako nacisk.

Zmianę stanowiska tłumaczył tym, że wcześniej nie znał stenogramów rozmów z czarnej skrzynki, które ma obecnie jako jedyny w Polsce. Przy podminowanej atmosferze, także politycznej, wokół katastrofy (PiS chce nawet sejmowej debaty na ten temat) jest to znakomita pożywka dla najbardziej nieprawdopodobnych spekulacji.

Jeżeli o naciskach mowa, to zapewne rzecz bardziej w psychologii niż jakichś konkretnych poleceniach podczas lotu. Załoga miała w pamięci słynny incydent gruziński, po którym pilot odmawiający lądowania w Tbilisi zyskał miano tchórza, wiele słychać o niedobrej atmosferze w specjalnym pułku wożącym vipów.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że im więcej wiemy, tym bardziej widać, jak w tej katastrofie odbija się wiele polskiej bylejakości, przypadkowości, braku procedur, takiego „jakoś to będzie”, a być może także nadmiernej brawury. Jeżeli specjaliści twierdzą, że nie ma zazwyczaj jednej przyczyny katastrofy, to w tym wypadku te przyczyny kumulowały się właściwie od dnia, gdy po zaproszeniu premiera Polski przez premiera Rosji prezydent powiedział, że on też poleci do Katynia.

Polityka 22.2010 (2758) z dnia 29.05.2010; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 6
Oryginalny tytuł tekstu: "Raport po katastrofie"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną