Łatwiej trafić na czarną listę

Drżyj dłużniku
Od dziś łatwiej trafić na czarne listy dłużników – i utrudnić sobie dostęp do kredytów.

Do tej pory do biur informacji gospodarczej (jak np. Krajowy Rejestr Długów czy InfoMonitor) trafiali tylko niektórzy dłużnicy. Gdy nie płaciliśmy regularnie rachunków, usługodawca, któremu zalegamy, mógł wpisać nas na taką czarną listę. Ale już gdy nasze długi sprzedał windykatorowi, ten takiej możliwości nie miał. Znowelizowana "Ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych" znacznie ułatwia zgłaszanie dłużników do instytucji prowadzących czarne listy. Mogą to robić nie tylko windykatorzy, ale także gminy, a nawet każdy z nas. Jest tylko jeden warunek – trzeba mieć odpowiednią decyzję sądu, potwierdzającą, kto i ile jest nam winien.

Znowelizowana ustawa zaszkodzi szczególnie niepłacącym alimentów, którzy figurują w rejestrach urzędów gmin. Teraz lokalna władza będzie mogła bez przeszkód zgłosić takie osoby do biur informacji gospodarczej. Co więcej, każdy rodzic, które nie otrzymuje alimentów, a posiada stosowny wyrok sądu, również ma od dzisiaj możliwość dopisania dłużnika. Warto się pospieszyć, bo biura informacji gospodarczej, dla których zmiany przepisów to znakomita informacja, pozwalają zgłaszać dłużników przez najbliższy czas za darmo, albo za symboliczną opłatą.

A znalezienie się na takiej czarnej liście to kłopot – zarówno dla osoby prywatnej, jak i niesolidnego przedsiębiorstwa (na przykład zalegającego z wypłatą pensji). Ta pierwsza będzie miała bardzo utrudniony dostęp do jakichkolwiek kredytów. Natomiast firma będzie musiała się liczyć z nieufnością kontrahentów, jeśli ci przed podpisaniem umowy sprawdzą w biurze informacji gospodarczej, z kim mają do czynienia.

Nowe przepisy to również pretekst do ciekawych obserwacji socjologicznych. Wielu Polaków, którym znajomi, czy nawet członkowie rodziny zalegają mniejsze lub większe kwoty, stanie przed sporym dylematem. Iść do sądu, aby uzyskać stosowny dokument i wpisać bliskiego człowieka na czarną listę? Albo próbować chociaż straszyć takim krokiem, aby zwiększyć szanse na odzyskanie długu? A może jednak cierpliwie czekać, bo inaczej nie wypada?

Takich dylematów na pewno nie będą mieć samorządy i windykatorzy – Krajowy Rejestr Długów, mający obecnie 1,1 mln dłużników, twierdzi, że do końca tego roku dostanie aż 3 mln nowych informacji o niespłacanych zobowiązaniach.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj