Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Jak nie krzyżem, to katastrofą

PiS podzielił rodziny ofiar

Wdowa po wiceministrze kultury Tomaszu Mercie Magdalena podczas posiedzenia zespołu PiS ds. katastrofy Wdowa po wiceministrze kultury Tomaszu Mercie Magdalena podczas posiedzenia zespołu PiS ds. katastrofy Jacek Waszkiewicz / Reporter
„To gorzej niż błąd, to zbrodnia” - chciałoby się napisać o tym, że PiS wciągnął rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej do swojej gry politycznej. Komentarz Daniela Passenta na blogu

Według publicysty „Polityki” stało się tak, ponieważ Prawo i Sprawiedliwość ze swym prezesem na czele czyni z katastrofy smoleńskiej główną oś konfliktu politycznego, który uderza w rodziny, dzieląc je na dwa obozy: mówiących o potencjalnej zbrodni oraz odrzucających wszelkie teorie spiskowe.

„To dewastacja polskiego życia politycznego, które nie powinno się ogniskować wokół najbardziej nawet bolesnej katastrofy. Zamiast starać się ukoić ból rodzin, PiS i jego akolici podsycają każdą wątpliwość, każdą spekulację, wszelkie napięcie” – przekonuje Passent na blogu.

W konsekwencji – jak pisze autor „En passant” - staliśmy się świadkami smutnego, gorszącego widowiska, namawiania do ekshumacji, do poddawania w wątpliwość sekcji zwłok, do dyskwalifikowania polskich i rosyjskich instytucji oraz specjalistów. „A wszystko w jednym celu. Zrozpaczone, zagubione osoby wykorzystywane są do wojny politycznej. Politycy PiS i media nie wahają się, by uczynić z tego gorszącą hecę, która ma odwrócić uwagę od prawdziwych przyczyn katastrofy, politykom PiS ma napędzić wyborców zgorszonych „zbrodniczą polityką” Platformy, a mediom – jak najwięcej klientów” – zauważa Passent w swym wpisie.

I konkluduje: nie wszyscy są zainteresowani ujawnieniem wszystkich przyczyn tragedii z 10 kwietnia, bo „im większa demoralizacja, im mniej zaufania, im więcej znaków zapytania, im mniej odpowiedzi, im mniej autorytetów – tym lepiej. Jak nie krzyżem go, to katastrofą”.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Tragedia na torach. Takiego wypadku nie było w Polsce od lat, robi się groźnie. Kto zawinił?

Takiego wypadku nie było w Polsce od lat. Niedawno na przejeździe kolejowo-drogowym w Ziębicach zginęło młode małżeństwo. Nie zadziałały nie tylko rogatki, ale doszło też do awarii sygnalizacji świetlnej. Iwona i Krystian osierocili dwuletnią córeczkę. Czy przejazdy kolejowe w Polsce to przejazdy śmierci?

Katarzyna Kaczorowska
10.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną