Krzyż, tablica, pomnik

Witajcie w surrealnej Polsce!
Kto przetnie krzyżowy węzeł gordyjski, który zaciska się coraz mocniej?

Odsłonięcie tablicy związanej z katastrofą smoleńską to kolejna porażka po tej z 3 sierpnia. Nie dlatego, że tablicę odsłonięto, lecz dlatego, że znów nie zostało to dobrze przygotowane. Powstało wrażenie improwizacji, a przekaz, jaki zawiera tablica, został skrytykowany jako niejasny. Rzeczywiście, nie wiadomo, czy chodzi w niej o pamiątkę po narodowej żałobie w pierwszych dniach po tragedii, czy też o upamiętnienie jej ofiar. Te wątpliwości dają pretekst do dyskredytacji akcji tablicowej.

Porażką było też to, że znów nie zorganizowano uroczystości tak, by nie mogli zakłócić jej „obrońcy krzyża”. Minister Michałowski, szef kancelarii prezydenta, musiał słuchać ich okrzyków z opuszczoną głową. Upokorzono nie tylko jego, ale też ceremonię i samą próbę rozładowania kryzysu krzyżowego poprzez instalację tablicy.

Choć Michałowski zapewnia, nie pierwszy już raz, że sprawa krzyża już wkrótce dobiegnie końca, gołym okiem widać, że nic na to nie wskazuje. Polska polityka już trzeci miesiąc nie jest w stanie wywikłać się z pętli zadzierzgniętej przez PiS.

Podsycane przez obóz Jarosława Kaczyńskiego emocje wciąż spychają na margines normalne tematy debaty publicznej – gospodarcze, społeczne, międzynarodowe. PiS jest wprawdzie pozbawiony realnej władzy, ale tym bardziej stara się utrudniać jej wykonywanie przez rząd Tuska.

Na razie premier i prezydent pomniejszają znaczenie sprawy krzyża i pomnika w przeświadczeniu, że absurdalność obecnej polityki Kaczyńskiego jest tak widoczna, że może tylko dalej go pogrążać. Ale nie ma pewności, że diagnoza Tuska nie jest błędem na dłuższą metę. Polityka ulicy jest zawsze niebezpieczna dla demokracji.

Tymczasem przerwał milczenie Kościół hierarchiczny. Wydane dziś oświadczenie prezydium episkopatu jest próbą wyjaśnienia kościelnego stanowiska w sprawie krzyża. Niezbyt spójną. Mamy wprawdzie wyraźny apel o realizację dawno uzgodnionego kompromisu, czyli o przeniesienie krzyża do kościoła św. Anny, i to dobrze, że taki apel się dziś pojawił. Ale z drugiej strony mamy fałszywy obraz sytuacji: moim zdaniem nie istnieje żaden spór frakcji politycznych w sprawie krzyża. Jest tylko ostry pressing PiS w tej sprawie i to ta partia powinna być adresatem apelu. To PiS blokuje krzyżowy kompromis, a nie jakieś rzekome ścieranie się sił politycznych.

W oświadczeniu nie ma też żadnego wyraźnego odniesienia się jego sygnatariuszy do intensywnej kampanii propisowskiej prowadzonej przez część biskupów, duchownych i mediów katolickich, na czele z mediami o. Rydzyka. Tak więc Kościół w tym dokumencie jest, by zacytować klasyka, „za, a nawet przeciw”. A i tak „obrońcy” mają to gdzieś, bo już mówią, że abp Nycz to nie cały Kościół. Nadchodzi więc czas, kiedy dalsze chowanie głowy w piasek przez polityków obozu rządzącego będzie już niemożliwe. Skoro jest apel Kościoła, jest też zielone światło do akcji administracyjnej wcielającej w życie porozumienie kurii, kancelarii prezydenta i harcerzy. Do trzech razy sztuka.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną