Pełnomocnik zakonów w areszcie

Najbardziej skuteczny
Marek P. był jak święty Juda Tadeusz. Patronował sprawom beznadziejnym. Przed Komisją Majątkową, która przywracała Kościołowi nieruchomości zagrabione w PRL, reprezentował interesy kilku zakonów.

Gdy zakon lub parafia uznały, że sprawy przed komisją idą w złym kierunku, wynajmowały P. - byłego funkcjonariusza śląskiej milicji i SB, o którym mówiono, że prowadzi polowanie na ziemię z wyjątkową skutecznością.

Noga powinęła mu się dwa lata temu w Świerklańcu na Śląsku. Sprzątnął sprzed nosa tamtejszemu samorządowi 157 hektarów, na których mogło stanąć osiedle. Dzięki jego zabiegom ziemia trafiła w ręce Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. Św. Brata Alberta.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną