Pies czyli kot

Kaczy Dół
Prezes Jarosław Kaczyński jest w olimpijskiej formie. Po rozłożeniu na łopatki Tuska i jego rządu zakupami w sklepie spożywczym zwrócił się w kilku słowach do wszystkich Ślązaków w Polsce.

Śląskość jest zakamuflowaną opcją niemiecką – powiedział. Na Śląsku się zagotowało i trudno się dziwić. Trzeba tylko uczciwie przyznać, że najpierw chyba zagotowało się w głowie prezesa PiS. Jemu różne takie przypadki coraz częściej się zdarzają i można by to opowiedzieć anegdotą (bardzo starą zresztą). Przychodzi pacjent do psychologa, który ma na imię Leon. Leon rysuje trójkąt. – Z czym się to panu kojarzy? – Z Niemcem. Leon rysuje kwadrat. – A to? – Też z Niemcem. Pan Leon rysuje kółko. – A to? – Też z Niemcem. Psycholog na to: – Ma pan obsesję seksualną. Pacjent zdziwiony: – Ja? A kto mi tych wszystkich Niemców cały czas rysuje? Oczywiście zamiast kółka posłanka Beata Kempa może zobaczyć płot i uznać, że jest to płot niemiecki. Nelly Rokita może nawet nic nie zobaczyć i to też będzie Niemiec. Zresztą tak właśnie jest najczęściej.

Jacek Kurski w TVN24 krzyczy: „Niech Donald Tusk zostawi w spokoju polskie dzieci! Niech im nie wpycha narkotyków do kieszeni!”. Gdybym nie słyszał, tobym nie uwierzył. Marek Suski, pisowski patriota genetyczny, jak sam się nazwał, ubolewa nad bezdusznym podejściem Hanny Gronkiewicz-Waltz do sprawy budowy pomnika Lecha i Marii Kaczyńskich w centrum Warszawy. Mówi, że to „przejaw barbarzyńskiej nienawiści. Można ją porównać do zachowania wodzów starożytnych wojsk, którzy po pokonaniu wroga przywiązywali jego ciało do wierzchowca i ciągnęli po ziemi”. Suski nie tai, że pokonanymi są Prawo i Sprawiedliwość oraz Lech Kaczyński, a zwycięzcami Platforma Obywatelska. Pewnie zapomniał i dlatego nie dodał, że już w starożytnym Rzymie, zanim pojawili się chrześcijanie, na arenę gnano prapraprapropisowskich działaczy, a lwy wpuszczali germańscy dozorcy. Sprawa ciągnie się więc od tysiącleci.

Joachim Brudziński – na wszelki wypadek – ogłosił się Lachem Sądeckim i wytłumaczył nam wszystkim, co Jarosław Kaczyński chciał powiedzieć, gdy mówił o Ślązakach i zakamuflowanej opcji niemieckiej. Misternie Brudziński to wywodził, już był bliski powiedzenia, że chodziło o jego ulubiony taniec, wirową polkę sądecką, ale redaktor niestety mu przerwał. I w ten sposób Jarosław Kaczyński znów się nie dowie, o czym mówił. Poseł PiS Jarosław Zieliński zdecydował, że: „Jeśli chodzi o uroczystości 10 kwietnia, to rząd polski i prezydent mają raczej ograniczone prawo do obchodzenia tych obchodów”. Panie pośle, ustalmy od razu, że w ogóle nie mają prawa. Ważne, że pan ma.

Na superdeser Zbigniew Girzyński. W najbliższym czasie „Polska kultura dorobi się repertuaru posmoleńskiego. Dzisiejsi osiemnastolatkowie sięgną po pióra, co przyniesie wysyp różnego kalibru dzieł (…). To pokolenie zatęskni za wartościami prezydentury Lecha Kaczyńskiego. »Posmoleńscy pisarze« będą pisać o dzwonie Zygmunta, o trasie przejazdu karawanu z trumną i o tłumach na pogrzebie”. Wypowiedź Zbigniewa Girzyńskiego na stronie fakt.pl jest znacznie dłuższa, ale najważniejsze są: „tożsamość narodu”, „odrodzenie ducha patriotyzmu po 10 kwietnia 2010 r.”, „ojczyzna” i „wartości”. Ta wielka literatura ma być zdaniem projektodawcy romantyczna, taka jak powstała po rozbiorach Polski. Kto by pomyślał, że jeden radziecki samolot zdmuchnie wszystkie dzieła trzech wieszczów i Norwida na dokładkę.

Do sklepów papierniczych już dziś w całej Polsce ustawiają się długie kolejki dzieci i młodzieży. Wśród nich wije się spocony premier Tusk, wciskając im do kieszeni narkotyki i marihuanę. A one chcą piór, papieru i zeszytów, by pisać o dzwonie i o pogrzebie, bo czują potrzebę zajęcia się tymi tematami. Tego już nic nie zatrzyma. Czekam tylko, aż grupa uczniów z podwarszawskiego Międzylesia napisze apel o przywrócenie dawnej, sprzed stu lat, patriotycznej nazwy ich miejscowości – Kaczy Dół.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj