O Śląsku opowiada prof. Marek S. Szczepański

Wielo-Polska
Rozmowa z prof. Markiem S. Szczepańskim, socjologiem, o tym, czym jest śląska tożsamość, czy jest to naród, o autonomii i „opcji niemieckiej”
Nikiszowiec, jedna z najstarszych i najpiękniejszych dzielnic robotniczych Katowic.
Marek Maruszak/Forum

Nikiszowiec, jedna z najstarszych i najpiękniejszych dzielnic robotniczych Katowic.

Widok na Nikiszowiec.
Marek Maruszak/Forum

Widok na Nikiszowiec.

Brukowana ulica w Nikiszowcu. Po obu stronach familoki.
Przemysław Jendroska/Agencja Gazeta

Brukowana ulica w Nikiszowcu. Po obu stronach familoki.

Zdzieszowice na Opolszczyźnie, widok na koksownię.
Marek Maruszak/Forum

Zdzieszowice na Opolszczyźnie, widok na koksownię.

Prof. Marek S. Szczepański, socjolog, znawca Śląska.
Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta

Prof. Marek S. Szczepański, socjolog, znawca Śląska.

Grzegorz Rzeczkowski: – Panie profesorze, jak to jest z tym śląskim narodem? Jest czy go nie ma?
Marek S. Szczepański: – Jeśliby spojrzeć na wyniki ostatniego spisu powszechnego, w którym 173 tys. osób zadeklarowało narodowość śląską, byłaby to największa mniejszość narodowa w Polsce. Ale badam ten region od ponad 30 lat i uważam, że Ślązacy tworzą silną grupę etniczną z elementami narodowościowymi, lecz nie są narodem. Pojawiłby się on wtedy, gdy zdecydowana większość Ślązaków nabrałaby przekonania, że stanowią naród, a przede wszystkim, gdyby ujawniły się wśród nich poważne tendencje państwotwórcze. Na razie tego nie dostrzegam i nie sądzę, by nastąpiło to w najbliższych latach.

Dlaczego w takim razie w spisie powszechnym pojawiły się deklaracje przynależności do narodu śląskiego?
Jest wiele powodów. Po pierwsze, ci, którzy to zrobili, rzeczywiście czują się członkami narodu śląskiego, choć to nie oznacza, że taki naród istnieje. To deklaracje osobiste, obywatelskie, nienaruszające unitarności państwa polskiego. Drugą przyczyną jest rozczarowanie polityką państwa wobec Śląska, poczucie wykorzystywania tego regionu przez resztę kraju. Do tego dochodzi silna frustracja, związana z upadkiem ciężkiego przemysłu, który organizował tu życie. Wreszcie – deklaracje śląskości biorą się z chęci samookreślenia się w inny sposób, niż robi to większość.

Istnieje jednak dość powszechne przekonanie, że śląskość na tle innych grup etnicznych czy regionalnych, takich jak choćby Kaszubi czy mieszkańcy Wielkopolski, ma wyraźniejszą odrębność. Pojęcie śląskości wydaje się bardziej „pojemne”.
To prawda. Ta pojemność wiąże się choćby z demografią. To jest duża, a nawet bardzo duża grupa etniczna w porównaniu z inną tak wyrazistą grupą etniczną, jaką są Kaszubi. Proszę pamiętać, że nie tylko Śląsk w sensie geograficznym, który sięga aż niemieckiego Goerlitz, ale województwo śląskie, w którego granicach ulokowana jest część Górnego Śląska to bardzo ludny region. Zamieszkuje go bowiem blisko 4,7 miliona osób. Po wtóre, Górny Śląsk wyróżnia pewna szczególna wspólnota gospodarowania, oparta na przemysłach tradycyjnych, takich jak górnictwo czy hutnictwo, które są obecne na Śląsku ponad dwieście lat. Przy okazji badań trafiłem kiedyś do rodziny, która przez prawie sto lat związana była z hutą metali nieżelaznych w Szopienicach. Pracowali tam ojciec, syn i wnuk. Po trzecie, Śląsk przez setki lat przechodził z rąk do rąk; zmieniały się państwa, władcy, ale jedno trwało – przywiązanie do regionu i społeczności lokalnej, w której się żyło. Ojczyzna lokalna była wieczna, niezmienna.

Pamiętać trzeba również o śląskiej gwarze, godce, która jest cechą mocno wyróżniającą region. Używa jej tysiące Ślązaków, nie tylko ze starszego pokolenia. Nie ma w Polsce innej, tak dużej i wyrazistej, grupy etnicznej.

Nie ma też drugiej grupy etnicznej, która tak silnie kojarzyłaby się z PRL. Złote czasy dla Śląska to rządy Edwarda Gierka i wojewody Ziętka, kiedy Śląsk przeżywał inwestycyjny boom, a górnicy cieszyli się znaczącymi przywilejami. Jak ten okres wpłynął na kształtowanie się śląskiej tożsamości?
Jeśli miał wpływ, to raczej negatywny. Z jednej strony rozwijał się przemysł ciężki, dowartościowano pracowników kopalń i hut, którzy byli przedstawiani jako herosi socjalizmu. Górnicy nie wydobywali wówczas węgla, tylko „czarne złoto”, cieszyli się istotnymi przywilejami, mieli do dyspozycji bardzo dobrze zaopatrzone, podobne do peweksów, sklepy zwane gieweksami, w których płacono górniczymi złotówkami. W zwykłych sklepach były gołe półki, a w gieweksach można było kupić niemal wszystko.

Przez dekady realnego socjalizmu zrobiono wiele, by nie pokazywać śląskości, ale udowadniać na każdym kroku, że Polska jest oparta na absolutnej, narodowej jedności, a Śląsk to ziemie piastowskie, które wróciły po wojnie do macierzy. Dla władz PRL tradycyjna śląskość była zagrożeniem dla tej monolitycznej struktury, więc wszystko, co z nią związane, traktowano z nieufnością. Nie mówię, że były głębokie, czytelne szykany wobec śląskości, ale była źle widziana, dławiona, redukowana. Kultywowano ją więc właściwie wyłącznie w domach rodzinnych, w prywatnych ojczyznach. Tam się ostała i znalazła oparcie.  

Jak wygląda dziś relacja między śląskością a polskością, w jakim stopniu te zbiory na siebie zachodzą?
Ta tożsamość jest wielobarwna. Gdyby liczbowo, tak pitagorejsko do niej podejść, to z badań, które od lat prowadzimy w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Śląskiego, wynika, że najbardziej popularną deklaracją jest: „jestem Ślązakiem, ale jestem też Polakiem”. Tak mówi przynajmniej 70 proc. Ślązaków. Czyli w tym przypadku te zbiory się na siebie nakładają. Ważna uwaga – to właśnie te osoby najmocniej protestowały po wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o „zakamuflowanej opcji niemieckiej”.

Oprócz tego typu deklaracji pojawiają się inne. Część deklaruje jedynie swoją śląskość, z jednoczesnym zastrzeżeniem, że nie są ani Polakami, ani Niemcami. Niewielka część, jak choćby przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska Jerzy Gorzelik, deklarując przywiązanie do śląskiej tożsamości dodaje, że nie czuje się lojalny wobec państwa polskiego.

Jeszcze inna opcja, również niewielka, deklaruje: „jestem Ślązakiem i jestem też Niemcem, moją ojczyzną są Niemcy, ale jestem lojalnym obywatelem Rzeczpospolitej”. Najwięcej takich autoidentyfikacji można usłyszeć w rejonie Raciborza czy Rybnika. Co ciekawe, przedstawiciele społeczności niemieckiej również gorąco protestowali przeciwko wypowiedzi prezesa PiS, podkreślając, że nie są żadną piątą kolumną.

Jak wygląda etniczny przekrój regionu? Ilu jest Ślązaków deklarujących się jako Niemcy?
Możemy mówić właściwie tylko o tej wielkiej metropolii śląsko-zagłębiowskiej, bo wiarygodnych danych dla Górnego Śląska nie ma. Większość dominująca to etniczni Polacy, którzy stanowią ponad 60 proc. mieszkańców. 30–35 proc. to Ślązacy, w większości deklarujący polską opcję narodową. Reszta to Niemcy, których w całym województwie śląskim jest niewiele ponad 30 tys., i bardzo niewielka, właściwie dożywająca swych dni, społeczność żydowska. W pobliżu granicy z Czechami są jeszcze równie nieduże skupiska ludności pochodzenia czesko-morawskiego.

Politycy PiS przekonują, że słowa prezesa o „zakamuflowanej opcji niemieckiej” to tylko ostrzeżenie przed Ruchem Autonomii Śląska.
Uważnie i z profesjonalnym zainteresowaniem, przeczytałem cały „Raport o stanie państwa”, w którym widnieje fragment o tej samej wymowie.
Gdybym miał zdefiniować krótko sens takich wypowiedzi, to brzmi on mniej więcej tak: Polska jest w stanie dramatycznego rozpadu, dzieją się w niej bardzo złe rzeczy, a jedną z nich jest niemal irredenta śląska. Nie sądzę jednak, by należało się obrażać na prezesa PiS. Lepiej byłoby podjąć trud własnej edukacji z zakresu historii Polski regionalnej. Większość Polaków uczy się głównie historii Królestwa Kongresowego. A jego tereny nie są wszak jedyną z dawnych części Polski, tworzących obecną Rzeczpospolitą. Przecież mamy i Wielkopolskę, i Pomorze. Jest więc między nimi i Śląsk, rejon pogranicza kulturowego, kraina ciekawa i wielobarwna. Są to wszystko tereny, które mają zupełnie inną historię niż rdzeń Rzeczpospolitej, czyli Królestwo Kongresowe.

W takich miejscach pojawiają się niejednoznaczne deklaracje narodowe i jest to normalne zjawisko dla całej Europy. Podobnie jest w Alzacji, Lotaryngii, Górnej Adydze czy na pograniczu duńsko-niemieckim. Pamiętać trzeba, że Śląsk w ciągu ostatniego tysiąca lat przeżył różnorakie kontredanse polityczne. Był czeski, polski, habsburski, pruski, niemiecki i znowu polski, a także w części czeski.

Dodajmy – znacznie dłużej niemiecki niż polski.
No tak, oczywiście. Dopiero po plebiscycie w 1921 r. wróciła do Polski jego część, a po drugiej wojnie światowej znaczna większość. Warto o tych skomplikowanych losach regionu pamiętać, a także o tym, że Polska jest w istocie Wielo-Polską, krajem bardzo mocno regionalnie zróżnicowanym.

Wracając do tego kontrowersyjnego zdania, a precyzyjniej, jego fragmentu, z którego zresztą PiS się częściowo wycofał – to jak pan rozumie jego sens?
Słowa o zakamuflowanej niemieckości są bardzo krzywdzące dla Ślązaków. To wotum nieufności wobec nich, zdefiniowanych przez Jarosława Kaczyńskiego w kategoriach ludzi zagrażających Rzeczpospolitej. A przecież bardzo wielu Ślązaków, czy nawet większość nie chce mieć nic wspólnego z opcją niemiecką.

Sądząc jedynie po lekturze prasy lokalnej widzę, że te słowa zostały przyjęte z oburzeniem. Głosy broniące prezesa są nieliczne, padają z ust działaczy PiS. Osobiście podjąłbym trud zachęcenia Jarosława Kaczyńskiego do podjęcia głębszej edukacji o pograniczach kulturowych. Gdybym miał mu dedykować pierwszą książkę do przeczytania na ten temat, to byłaby to wydana w 1934 roku „Śląsk jako problem socjologiczny” księdza Emila Szramka,  zamordowanego w Dachau, błogosławionego, którego patriotyzmu nikt nie kwestionuje. To byłaby dobra lektura dla zrozumienia, co się działo na Śląsku.

Wcześniej jednak prezes Kaczyński powinien mieć odwagę przyznać, że powiedział rzecz niemądrą, niestosowną i złożyć życzliwe wyjaśnienie.

Ale prezesowi nie chodzi chyba o zrozumienie Śląska, tylko o straszenie nim.
Pamięta pan przypadek dziadka z Wehrmachtu. To pewna repetycja tamtej sytuacji.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną